poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 50.


Wpadłam z impetem do domu. Za rękę trzymałam wystraszoną Miles. Za pół godziny musiałyśmy być na lotnisku co graniczyło z cudem. Genialnie, auto zostawiłam wczoraj niedaleko miejsca koncertu. Wzięłam z szafki pierwsze lepsze kluczyki. Miles chwyciła walizkę i zbiegłyśmy na dół do garażu. Chłopaki się do nas dobijali, ale my oczywiście nie odbierałyśmy. Tak! Mieć w dupie facetów i cieszyć się sobą. Kliknęłam przycisk na kluczykach. Moja ostatnia myśl to ‘Harry mnie zabije’. Wskoczyłam jednak szybko to tego pieprzonego auta. Otworzyłam drzwi od garażu i skupiłam się. Nie mogłam rozwalić ulubionego auta Hazzy. Nie jego jaguara. Nie miałam teraz czasu na szukanie kluczyków od auta Louisa. Były one zapewne pod stertą ubrań. Nacisnęłam delikatnie gaz i ruszyłam. Bałam się jeździć tym samochodem. Chłopaki opowiadali mi jak kiedyś wsiadł do niego Liam.. Przez tydzień nie gadał z Hazzą. O jedną głupią przejażdżkę autem. Byłyśmy niedaleko lotniska. Piętnaście minut do wylotu! Dojechałyśmy. Miles złapała za walizkę. Rzuciłam szpilki gdzieś na bok. Zamknęłam auto Harrego i zaczęłyśmy biec w kierunku odprawy. Chłopaki żegnali się właśnie z Jake’em. Pożegnaliśmy się. Chłopaki spojrzeli na mnie pytająco.
- No co zagadałyśmy się. Pogadać już nie można?
- No można, można.. A czym przyjechałyście? – Zapytał Liam, a ja rzuciłam w Harrego kluczykami. Spojrzał na nie.
- Zabiję cię Cam! – Wysyczał i już chciał się na mnie rzucić jednak zasłonił mnie Loueh.
- Jeśli ją tkniesz będziesz miał do czynienia ze mną. – Powiedział.
- Chłopcy uspokójcie się. To tylko.. – Liam spojrzał na kluczyki. – Jaguar Harrego. – przełknął głośno ślinę. Wywinęłam oczami.
- Dobra, tłucz mnie ile chcesz. Zabij mnie.. to tylko auto. – Wyszłam sprzed Louisa. – Najwidoczniej dla niektórych tutaj rzeczy materialne są ważniejsze od przyjaciół. – Harry zacisnął pięści i ruszył w stronę parkingu. Westchnęłam głośno.
- Nie martw się Cam, przejdzie mu, to tylko samochód. – Powiedział do mnie  Lou obejmując mnie.
- A czy ja się martwię? Myślisz, że będę to przezywała jak mrówka okres? O to się mój drogi mylisz. A ten loczek niech się cieszy, że nie rozwaliłam się tym czymś na ścianie. Niedużo mi brakowało.
- Oj biedna Cam. O mało nie zginęła. – Powiedział mój chłopak i dam sobie rękę uciąć, że wystawił język.
- Śpię dzisiaj u siebie! Sam tego chciałeś! – postanowiłam trochę poudawać obrażoną. Ruszyłam przed siebie wyswobadzając się z jego uścisku. Byłam bez butów, ale za to z bardzo elegancką torebką.
Usiadłam na przystanku autobusowym. Zaraz dopadli mnie ci wariaci z Abb. Usiadł koło mnie Lou i zaczął mnie przepraszać. Z trudem utrzymywałam kamienną twarz. Chłopcy mnie otoczyli. Stworzyli barierę. W końcu nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Lou patrzył się na mnie zdziwiony. Walnęłam go w ramię. Zaczął się śmiać. Wstałam i poszliśmy do auta chłopców. Przyjechali dzisiaj swoim czarnym busem. Chociaż nie będę się musiała gnieździć z kimś na siedzeniach. Odetchnęłam z ulgą. Usiadłam jak zwykle koło Lou. Słuchaliśmy muzyki. Było nudno. Po jakichś piętnastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Postanowiliśmy sobie dzisiaj zrobić dzień lenia. Ja z Lou i z miską marchewek udaliśmy się do jego pokoju. Usiadłam zrezygnowana na łóżku. Przede mną ukląkł Lou. Spojrzał się w moje oczy.
- Nie martw się tak Marchewo, będzie dobrze.. I co się martwisz tym kretynem.
- Bo jest właśnie kretynem! Nie lubię się kłócić z ludźmi! A jeśli dalej będziesz drążył temat to pokłócę się i z tobą..
- Dobra, kończę. Siedzę cicho. – Wydawał się obrażony.
- Przepraszam Lou! Na twe boskie marchewki przepraszam!
Chłopak uśmiechnął się promiennie. Tak uwielbiałam jego zaciesz. Wpatrywałam się w sufit, nie wiedziałam co robić. Tommo oparł swoją głowę na moim ramieniu. Westchnęłam ze szczęścia. Czułam się teraz wyjątkowa. Zaśmiałam się. Znowu, sama z siebie. Ale ze mnie geniusz… Lou spojrzał się na mnie zdziwiony. Pokiwałam tylko głową. Miałam ochotę na coś szalonego. Wiedząc, że miałam teraz Tommo tylko dla siebie rzuciłam się na niego. Zaczęłam go namiętnie całować. Obudziłam w sobie tygrysicę. Chyba za bardzo się wczułam. Po moim ciele rozchodziło się niesamowite ciepło. Wzdrygnęłam się. Louis jeździł swoimi dłońmi po moich plecach. Rysował jakieś nieziemskie kształty. Agresywnie zdjęłam z niego koszulkę, która wylądowała na klamce od drzwi. On nerwowo ściągnął ze mnie swoją koszulkę. Byłam już tylko w szortach i bieliźnie. Rozpinałam właśnie jego pasek. On sięgnął do szuflady aby cos wyjąć. Tym czymś okazała się gumka. Olałam spodnie i wzięłam się za paczuszkę. Lou sam zaczął ściągać portki. Siedziałam z prezerwatywą w zębach gdy ktoś agresywnie szarpnął klamkę. Louis w trakcie sciągania Spodni, ja w szortach i staniku siedziałam na nim. W zębach miałam paczkę z prezerwatywą, którą właśnie zaczynałam otwierać. Oboje byliśmy zszokowani. W drzwiach stał Nialler ze zdziwioną miną. Moja mina musiał być wściekła. Blondynek powiedział tylko ‘sorki’. Wybiegł z pokoju zamykając cicho drzwi. Zerwałam się z Louisa i ruszyłam za farbowanym. Biegłam po korytarzu. Nie było go w jego pokoju. Na dole słyszałam głosy. To tam uciekł. Zbiegłam po schodach. Raptownie zahamowałam i się wywaliłam. Na kanapie siedziała jakaś laska z różowymi włosami. Fuck. Niestety wszyscy usłyszeli walnięcie i się odwrócili. Niall chował się w fotelu. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Liam walnął się w głowę, a Zayn wyglądał na zawstydzonego. Podszedł do mnie, pomógł mi wstać i powiedział.
- Cam, chciałbym wam przedstawić Perrie. To moja dziewczyna. – Podrapał się po karku i spojrzał przepraszającym wzrokiem na różowowłosą.
- Hej, jestem Cam. Wybacz mi mój strój.. – Podeszłam do dziewczyny i wyciągnęłam rękę.
- Milo mi cię poznać. Nie przejmuj się, każdy ma ochotę na chwilę relaksu. – Powiedziała z promiennym uśmiechem i puściła do mnie oczko.
- Ale są tacy, którzy potrafią ja przerwać, bo nie umieją pukać. – Powiedziałam i wtedy na dół zszedł Lou bez koszulki z rozpiętym paskiem. Stanął zszokowany gdy zobaczył Perrie i zaczął zapinać spodnie co mu nie wychodziło. Zaśmialiśmy się. Podeszłam do niego i powiedziałam. – Chodź na górę, pomogę ci.
- Jasne, „pomożesz”. – Powiedział Zayn i zaczął śmiesznie ruszać brwiami.
- Pezz, bo mogę tak do ciebie mówić.. Prawda? – Dziewczyna pokiwała tylko znacząco głową. – Zayn opowiadał ci już jak zasnął z Harrym..
- To może idź już pomórz Louisowi.. – Powiedział zawstydzony mulat.
Złapałam marchewkożercę za rękę i pociągnęłam go za sobą na górę. Weszliśmy do jego pokoju. Zaczęłam zapinać jego spodnie. Śmialiśmy się przy tym jak jacyś idioci, nie wiadomo z czego. Wiem, z tego, że Niall nas przyłapał. Lou chwycił swoją koszulkę i ją na siebie naciągnął. To samo ja uczyniłam z również jego koszulką. Tommo chwycił w palce małą paczuszkę leżącą na łóżku i wrzucił ją spowrotem do szuflady, tam gdzie kiedyś leżała. Złapaliśmy się za ręce i zeszliśmy na dół. Poszliśmy do kuchni. Wstawiłam wodę na herbatę. Chłopacy geniusze oczywiście nie zaproponowali Perrie nic do picia. Tego mogłam się po nich spodziewać. Do kuchni wlazł Niall z przepraszająca mina. Zachciało mi się śmiać gdy na niego spojrzałam. Louis już wybuchł swoim cudnym śmiechem. Farbowany się odezwał.
- Przepraszam, że wam przerwałem. Nauczę się pukać Cam. Obiecuję.
- No to się naucz, bo kiedyś ja wbiję ci do pokoju jak będziesz siedział na swojej dziewczynie z gołym fiutem. – Louis parsknął śmiechem gdy mnie usłyszał.
- No okej. Ale wy nie byliście nadzy.
- Jeszcze nie byliśmy, ale właśnie miałam zamiar zakładać gumkę na…
- Czy moglibyście nie rozmawiać o tym teraz? – Zapytał się Liam wpadając do kuchni.
- Spoko. Wytrzymam. – Powiedziałam.
Zalałam herbatę i poszłam z nią do salonu. Louis pomagał mi wszystko nosić. Loczkowatego i Abb z nami nie było. Hazza zapewne obrażał się gdzieś na mieście, albo w swoim pokoju, a Abb była w domu. U siebie. Bo jakby nie była to by tu siedziała. Pezz okazała się bardzo miłą osobą. To już wiedziałam dlaczego Malik ostatnio łaził taki rozmarzony. Mimo, że dziewczyna wyglądała jak landryna to miała pazur. Może przytemperuje różki naszego kochanego mulatka. Wtedy w przedpokoju usłyszeliśmy huk. Zerwałam się szybko i pobiegłam zobaczyć co się stało. Na podłodze leżał zalany Hazza. Zawołałam chłopaków, aby zanieśli go na górę. Gdy to robili oświadczyłam Pezz, że muszę już wracać do domu. Wyszłam z budynku, bez butów i przypomniałam sobie, że auto jest na drugim końcu miasta. Masakra. Stanęłam zrezygnowana przed furtką. Już miałam wracać gdy poczułam, że ktoś mnie obejmuje w pasie. Odwróciłam się z uśmiechem i złożyłam na ustach owego osobnika soczystego buziaka. Lou uśmiechnął się pod nosem. Powiedział.
- Chyba nie masz zamiaru wracać na nogach do domu?
- Właśnie zamierzałam po ciebie pójść.
- To chodź, idziemy do auta. Zawiozę cię. – Pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do garażu.
- Co Hazz zrobił z jaguarem? – Zapytałam z przekąsem gdy wyjeżdżaliśmy z budynku.
- Rozwalił na drzewie. – Powiedział Lou i ledwo ukrywał uśmiech.
- No weź przestań! To jest zabawne! Genialny kierowca jednak zawodzi! – Krzyknęłam, a chłopak wybuchł śmiechem.
- Musimy do ciebie jechać? Nie możemy wyskoczyć do kina? – Zapytał z błagalną miną.
- Abby siedzi sama. Potowarzyszymy jej.
- Powinnyście się do nas wprowadzić.
- Chyba sobie żartujesz, Lou? – Powiedziałam zdziwiona.
- Nie, mówię poważnie. Nie musielibyśmy tak kursować pomiędzy dwoma domami.
- Zastanowimy się nad tym. A co do przeprowadzek. Liam się do was nie wprowadza?
- Na razie na to nic nie wskazuje. Nikt mu jeszcze tego nie zaproponował.
- Bo to tak trochę dziwnie wygląda. Wy wszyscy razem, a on sam. Jesteście jednym zespołem.
- Zaproponuje mu to przy najbliższej okazji.
- A wracając do mojej przeprowadzki..
- Czyli się zgadzasz?
- Jeszcze tego nie powiedziałam. Wracając, jeślibym się do ciebie przeprowadziła sądzisz, że twoja szafa pomieści nasze ubrania?
- Zawsze można kupić większą. Co za problem.
- No może i masz rację.. Ale co wtedy z moim domem?
- Boże, Cam dom zawsze można komuś wynająć! W Londynie pełno chętnych.. Zachowujesz się jakbyś nie chciała.
- Chcę, ale się boję..
- Czego?
- Może dla ciebie to nie jest nic wielkiego, ale dla mnie to rewolucja. Nigdy nie mieszkałam jeszcze z facetem.
- Z piątką facetów. – Uśmiechnął się szeroko.
- Z czwórką. Liam jeszcze z wami nie mieszka o ile pamiętam. Dla mnie to coś nowego..
- W zasadzie mieszkasz już u nas. Zobacz ile czasu spędzasz u siebie a ile z nami. Już tak jakby się do nas wprowadziłaś, ale bez ubrań.
- Pogadamy o tym jeszcze w domu ok?
- No dobra..
Dojechaliśmy do miejsca, w  które zmierzaliśmy. Lou wyłączył auto i poszliśmy do środka. Grał telewizor. Tyle słyszałam. Abb zapewne coś oglądała. Nie musiałam ściągać butów. Czekałam aż Lou to zrobi. Ruszał się jak mucha w smole. Postanowiliśmy wystraszyć moja przyjaciółkę, która zajadała popcorn na kanapie. Wbiegliśmy do pokoju drąc się i skacząc. W wyniku tego wszystkiego zawartość miski została rozsypana po całym pokoju. Abb wybuchła panicznym śmiechem. Gdy się uspokoiliśmy usiedliśmy we trójkę na kanapie. Mina mojej przyjaciółki nagle zrzedła. Lou się jej zapytał.
- Co się stało siostro mojego przyjaciela?
- Pokłóciłam się z.. – Brunetka nie dokończyła.
- Z kim? – Zapytałam.
- Z Liamem.
- O co znowu mu chodziło? – Zapytał znudzony powtarzającą się sytuacją Lou.
- No bo niby do siebie wróciliśmy. – Zrobiłam zaskoczoną minę. – Ale, nie układa się tak jak kiedyś. No i Liam powiedział mi jeszcze o tej waszej trasie.. – Louis zaczął wysyłać Abb jakieś sygnały. – Ups..
- Jakiej trasie Lou? – Zapytałam słodko.
- Kochanie, tylko się nie denerwuj. To tylko pół roku..
- Pół roku?! – Wydarłam się.
- Tak samo zareagowałam. Louis wiej gdzie pieprz rośnie. – Powiedziała moja przyjaciółka bez wyrazu.
- Ale kiedy jedziecie? – Zapytałam łapiąc się za głowę.
- Za miesiąc. – Powiedział zdezorientowany chłopak.
- Jak ty to sobie wyobrażasz? Już raz nie wytrzymaliśmy próby odległości. Sądzisz, że tym razem się nam uda?
- Cam, mam silną wole. Poza tym chłopaki już wpadli na pomysł co będziesz robiła przez te poł roku.
- Genialnie! Nawet podejmują za mnie decyzje!
- W zasadzie wysłaliśmy już zgłoszenie. Będziesz musiała tylko zaśpiewać.
- Że co?! Że gdzie?!
- I właśnie za to też opieprzyłam Liama, że daje podejmować chłopakom decyzje za ciebie. – Wtrąciła swoje pięć groszy Abby.
- Jakie zgłoszenie? I gdzie? – Zapytałam słodkim głosikiem. Takim dość udawanym.
- Do X Factora… - Chłopak wyglądał na przestraszonego.
- Zajebie was! Kurwa dajcie mi wiatrówkę! – Już podchodziłam do Louisa z zaciśniętymi pięśćmi.
- Cam, uspokój się. Macie jeszcze wspólny miesiąc, a nie chcesz się znowu kłócić z Louisem. – Mówiła moja przyjaciółka przytrzymując mnie. – Oboje cierpicie jak jesteście pokłóceni. Będziesz później tego żałowała. – Chyba przemówiła mi do rozsądku.
- Czyj to był pomysł? – Zapytałam już normalnie.
- Zayna, Nialla, Liama, Harrego. Słyszeli jak śpiewasz. Jak byli u ciebie jak wróciliśmy z trasy. – powiedział już uspokojony mój chłopak.
- A ty nie odezwałeś się w tej sprawie?
- Stwierdziłem, że to dobry pomysł. Czas ci szybciej zleci. Zobaczysz. Wyjedziemy ty pójdziesz do programu i czas szybko poleci. Znowu się spotkamy.
- A ta cała przeprowadzka po co?
- Bo chcę mieć cię przy sobie. Kocham cię Cam i chcę dzielić z tobą każdą moją chwilę.
- Aww.. rzygam tęczą. – Powiedziała Abb, a my się zaśmialiśmy. – Ale co do przeprowadzki jestem za! Mam dość kursowania między dwoma domami.
- A twoi rodzice Abb? – Zapytałam.
- Nialler wszystko załatwi. O to się nie martwię.
- Zapeszacie, bo mówicie, że się dostanę. – Powiedziałam zdenerwowana. Lou złapał mnie za rękę.
- Kochanie, jesteś niesamowita, powalisz ich na kolana. Co do tego jestem pewny.
- Poł roku.. – Wyszeptałam, a po moich policzkach spłynęły łzy. Momentalnie je wytarłam. – No i o co dalej poszło w waszej kłótni? – Walnęłam z zupełnie innej beczki do Abb.
- No to kłóciliśmy się o tą sytuację z tobą, że on nie pilnuje chłopaków, a powinien, przecież jest Daddy Direction. No a on stwierdził, że skoro tak się kłócimy to może nie powinniśmy dalej tego ciągnąć. – Po policzku dziewczyny popłynęły łzy. Przytuliłam ją z Lou.
- On na pewno tak nie myśli. To w przypływie emocji. Liam taki jest. Jak zaczyna się kłócić to nie wie co gada. – Pocieszał moją przyjaciółkę Lou.
- Dokładnie. Co powiecie na ciasto czekoladowe? Tak na pocieszenie? – Zapytałam.
- Jestem za. – Powiedział Lou.
- Chętnie spożyję trochę kalorii. – Moja przyjaciółka się uśmiechnęła.
- To zamawiamy? – Zapytałam. – Nie mamy nic w lodówce.
- Nawet marchewek.. – Powiedziała Abb.
- Ukradli marchewki! – Wydarł się Louis.  My wybuchłyśmy śmiechem.
Usiedliśmy przed laptopem i zamówiliśmy na sklepie internetowym ciasto czekoladowe z dostawą do domu. Włączyliśmy telewizor. Pogrążyłam się w rozmyślaniach. Muszę później przemówić Daddiemu do rozsądku. Pogadam z nim sobie jak dwoje odpowiedzialnych ludzi. W zasadzie patrząc na nasze zachowanie moglibyśmy być rodzeństwem. Oboje byliśmy ogarnięci. Znaczy on bardzo, a ja w miarę. On lubił wypić na imprezie, a ja i Lou zawsze ich pilnowaliśmy. Może jednak nie moglibyśmy być tym rodzeństwem.. Różniliśmy się. Bardzo. Inna sprawa bałam się tej trasy koncertowej. Bałam się, że znowu oddalimy się z Lou. Że znowu zostanę zraniona, tak jak kiedyś. Jak jakiś czas temu. Obiecałam sobie, że tym razem nie zaniedbam kontaktu z moim chłopakiem. Będę częściej dzwoniła i takie tam. Zależało mi na tym dupku! No przyznam się. To prawda, kłóciliśmy się, ale łączyło nas coś niesamowitego. Miłość. I oby tak zostało.

Zaczynam się rozpisywać  ;D Pasują wam takie długie rozdziały? Mi tam się fajnie je pisze. I kolejne pytanie do was, na które proszę abyście odpowiedzieli. Chcielibyście czytać moje kolejne opowiadanie? Bądź co bądź, ale mam już je troszkę rozpisane. Kilka rozdziałów jest. Nie byłyby one na początku tak długie jak ten, ale byłyby. Co wy na to?
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!

4 komentarze:

  1. zajebiste, wspaniałe, po prostu nie do opisania .. . . czekam . ..
    A.D. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaa uwielbiam takie długie rozdziały a ten.... No po prostu zajebisty! Wena ci dopisuje widzę :)

    Nie zapominaj o : fame-took-her-love.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zapomniałam ;) i z niecierpliwością oczekuję next ;D

      Usuń
  3. Zajebisty rozdział :) w 3 dni nadrobiłam wszystko do tyłu :)

    OdpowiedzUsuń