czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 32.


*kilka miesięcy później*
*Cam*
Rozpakowywałam kolejne pudła. I po co ja wracałam do tego Londynu? Ach, tak pamiętam. Za miesiąc kończyłam 18 lat. Mama kupiła mi tu domek, tak miałam dom na wyłączność, ale dopóki nie rozpakowałam się i nie wyremontowałam go mieszkałam u rodziców Nialla. Nie miałam z kim gadać, Abby wyjechała z chłopakami w trasę. A wracając do powodów mojego powrotu, mama chciała abym mieszkała tutaj, chciała mnie uchronić od tego, ze jej ciągle nie ma. Wyzdrowiała, wróciła do pracy. Wyciągałam ostatnie rzeczy i stawiałam je na komodzie. Dzisiaj oficjalnie wyprowadziłam się od Horanów. W telewizji od samego rana huczało o dzisiejszym powrocie One Direction do Londynu. Zajebiście. Nialler i Abby od dawna wiedzieli o moim powrocie do miasta także mogłam się szykować na ich dzisiejszą wizytę. Lodówka – pełna, pudła – zaniosłam na górę. Byłam gotowa na wizytę wariatów. Spodziewałam się wszystkich, ale nie Louisa. Wątpiłam, że on przyjdzie. Kilka dni po koncercie, na którym byłam w prasie wybuchł skandal. Louis zerwał z Eleanor. No i co z tego. Nie napisał ani jednego SMS’a. Chłopcy pisali do mnie codziennie. Nie zadzwonił. Nie przejmowałam się już nim. Kogo ja próbowałam oszukać. Codziennie o nim myślałam, patrzałam na tatuaż. Przypominał mi o nim. A czego najbardziej bałam się w Londynie? Tego, że spotkam go gdzieś na ulicy. I co wtedy zrobię? Nie gadałam z nim od miesięcy. Trudne byłoby tak nagle wrócić do normalności. Na serio. Siedziałam tak i myślałam gdy nagle usłyszałam dzwonienie do drzwi. Podeszłam do nich z zasmuconą zapewne miną. Zawsze taka była gdy myślałam o nim. Otworzyłam drzwi i aż twarz sama zaczęła mi się cieszyć. W drzwiach stała ta świrnięta kochana.. piątka. Niall, Harry, Abb, Liam, Zayn. Czyli było tak jak myślałam, Louis stchórzył. Grupka krzyknęła.
- Niespodzianka! – Że udało im się zgrać głosy.
- Chodźcie, a nie sterczycie na dworze. – Powiedziałam zapędzając ich do salonu. Wszyscy rozsiedli się na kanapie i na fotelach. Ja usiadłam na podłodze i zaczęłam z nimi gadać. – Opowiadajcie jak trasa.
- No super! Taka dłuuga! – Odpowiedział Zayn.
- Nie no wiesz co nie domyśliłabym się. – Odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Fani strasznie nas oblegali więc nie mieliśmy zbytnio dla siebie czasu. – Powiedział Niall.
- Ale Harry z Louisem zdążyli napisać piosenkę. – Powiedział Zayn. Wszyscy spojrzeli na niego jakby chcieli go zabić.
- Super, kiedy ją usłyszę? – Zapytałam aby rozluźnić sytuację.
- Niedługo powinni ją zacząć puszczać. – Powiedział Hazza.
- A co u ciebie? – Zapytał Liam.
- Jak widać wróciłam do Londynu i nie zamierzam się stąd na razie ruszać. Przynajmniej nie mam jeszcze takich planów. – Uśmiechnęłam się. Zapytałam się. – Chcecie coś zjeść?
- Tak. – Odpowiedzieli wszyscy chórem.
- Pójdę pomóc Cam. – Powiedział Nialler. Wiedziałam, że chce ze mną pogadać sam na sam.
Poszłam do kuchni. Wyjęłam z lodówki produkty potrzebne do zrobienia naleśników. Stanęłam przed miską i zaczęłam mieszać składniki. Wiedział, że Nialler obserwuje każdy mój ruch. W zasadzie przyglądał się moim rękom. Powiedział w końcu.
- No wyduś to z siebie Nialler, nie martw się nie słyszą nas. – Śmiałam się.
- Twoje ręce, wyglądają strasznie.
- Blizny, wiem. Nie dam rady ich ukryć, niestety. Z biegiem czasu się zagoją.
- A jak ty się tam trzymasz?
- A jak mam się trzymać. Dobrze. A co u Louisa? – Byłam ciekawa, szlag.
- Nie najlepiej.
- Gadaj, przecież wiesz, że nikomu nie powiem.
- Jak cię zostawił dopiero wtedy zdał sobie sprawę ile stracił. Przez te kilka miesięcy był jak zombie. Tylko jadł, pił, grał z nami koncerty i szedł spać. Chciałby się z tobą spotkać.
- Szkoda, że dopiero teraz zdał sobie z tego sprawę. Też za nim tęsknię, ale cóż na to poradzę, to on podjął decyzję taką z nie inną. W takim razie skoro chciałby się spotkać dlaczego dzisiaj nie przyszedł?
- Bał się. Odrzucenia.
- Eh, zejdźmy z Louisa. Gadaj co u ciebie.
- Trasa mnie zmęczyła i teraz mam zamiar odpoczywać. Tak, zaraz czeka nas kolejna płyta, która trzeba jeszcze nagrać. Jedną piosenkę mamy. – Chłopak się zaśmiał.
- Muszę posłuchać tej waszej pioseneczki. Ciekawe czy równie dobra co poprzednie.
- Najlepsza. – Powiedział chłopak uśmiechając się szeroko.
- No mam nadzieję. Pomożesz mi?
- Jasne.
Usmażyliśmy razem naleśniki i zanieśliśmy je do salonu. Wszyscy jedli je ze smakiem. Zaczęło nam się nudzić włączyliśmy karaoke. Jak za starych dobrych czasów. Z Abby wybrałyśmy im piosenkę. Forever Young. Chłopcy śpiewali idealnie. My robiłyśmy tylko z chórek. No i nadeszła chwila na mnie. Abby wolała nie śpiewać. Wiedziałam, że ona strasznie fałszuje. Zawsze zazdrościła Niallowi głosu. Chłopacy zaczęli losować mi piosenkę. Jakimś dziwnym trafem padło na When you’re gone. Złapałam się za głowę i błagalnym wzorkiem poprosiłam o zmianę piosenki. Nie zgodzili się. No trudno jak mus to mus. Zaczęłam śpiewać. Wczułam się w sytuację. Wczułam się w tekst piosenki. Była taka życiowa, o tęsknocie. Śpiewałam chyba jak nigdy. Czułam słowa. Czułam ich emocje. Louis. To jedyne imię ciągle przechodziło mi przez umysł. Kuźwa! Czy musiałam ciągle o nim myśleć? Prawda tęskniłam za nim jak cholera i nie potrafiłam dłużej udawać. Łzy popłynęły po moim policzku, ale dalej śpiewałam. Kochałam śpiew, kochałam śpiew w wykonaniu Louisa. Odkąd się rozeszliśmy, każde w swoją stronę słuchałam bardzo mało muzyki. No, piosenka dłużyła się niesamowicie. Kurde no przyznam się! Potrzebowałam Lou. Niby tam w Port Angeles próbowałam być z Jake’m, ale oboje stwierdziliśmy, że kto inny jest mi przeznaczony. Mimo moich chęci, chęci na nowy związek nie mogłam zapomnieć o Louisie. Kończyłam właśnie śpiewać. I miss you… Koniec. Ostatnie łzy popłynęły po moich policzkach. Spojrzałam po zebranych. Wszyscy patrzyli na mnie ze zszokowaną miną. Chodziło im pewnie o te emocje. Ale wiedzieli o kogo chodzi.
- Ona ma talent. – Powiedział Harry.
- Jak Louis zbzikuje bierzemy cię do zespołu. – Powiedział Zayn.
- Louis nie zbzikuje! – Powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Nie, jak z nim pogadasz. – Powiedziała Abby.
- Nie mam o czym z nim gadać. – Skwitowałam.
- Masz! I powiedz nam co ma znaczyć ta piosenka? To oznacza nie mam o czym z nim rozmawiać? – Abby miała dość przekonujący ton głosu.
- Przekalkuluj sobie wszystko i zauważ, że mam prawo nie mieć ochoty z nim gadać. – Powiedziałam stanowczo.
- Cam ma rację Abby, nie możemy jej zmuszać do rozmowy z nim tylko dlatego żeby było lepiej. Oni oboje muszą zdecydować się sami na tą decyzję. – Powiedział Harry.
- A ty nie płacz tylko idź się wysmarkaj i wracaj! Tylko nie bądź już rozmazana. – Powiedział Niall.
Więc jak mi kazał tak zrobiłam. Poszłam do łazienki. Na moich policzkach były dwie podłużne, czarne linie, wyznaczone przez łzy. W kieszeni miałam telefon. Musimy sami zdecydować się na tą rozmowę. Stałam zmywając makijaż. Nakładałam nowy. Rozmyślałam o tej decyzji. Stałam jak kołek. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wyjęłam telefon. Już miałam pisać do niego SMS’a o ty jak bardzo tęsknię, jak chcę się spotkać. Już było to na ekranie. Momentalnie wszystko skasowałam. Nie chciałam tego wysłać. Coś mnie powstrzymało, coś, które nazywa się duma? Wyszłam z łazienki i usiadłam na kanapie. Uśmiechałam się, próbowałam ukryć ból. Tylko Niall i Abby mogli wyczytać z moich oczu co tak naprawdę czułam. I właśnie to robili. Posłali w moją stronę pocieszające spojrzenie. Abby nawet w pewnym momencie zdecydowała się na zaśpiewanie. Było to wielkie poświęcenie z jej strony. Wybrała piosenkę Make you fell my love. I przyznam, że Liam chyba ja trochę podszkolił. Coraz mniej fałszowała, jednym słowem śpiewała przeciętnie. Skończyła i uśmiechnęła się szeroko w moją stronę. Pokazałam jej tylko okej na znak, że pięknie zaśpiewała.
Chłopcy z Abby poszli do domu około 21. I znowu zostałam sama, sama z moimi rozmyślaniami. Z tym co zrobię jutro. Weszłam jeszcze na facebooka. Louis jeszcze nie usunął naszego wspólnego zdjęcia. Ja tez nie. Dawaliśmy sobie wzajemnie jeszcze jakieś nadzieje. W głębi duszy chciałam mieć go jeszcze choć jako przyjaciela. Tylko pytanie czy przyjaźń mi wystarczała? Chyba nie. I dlatego wolałam się nie odzywać.

Koniec! Oczywiście tego rozdziału! No i jak się wam podoba?
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!

1 komentarz: