*Cam*
Przed chwilą wyszedł ode mnie doktor, a już wyściskała
mnie banda jakichś idiotów. Odsunęli się ode mnie. Genialnie, znałam tylko
jednego. No cóż miałam wypadek, ale czy Niall musiał się fatygować aż z
Londynu, żeby tylko mnie zobaczyć? Coś musiało w tym być. Nie wiedziałam kim
są, ale za chwilę zapewne się dowiem. Szepnęłam.
- Niall, czy moglibyśmy pogadać na osobności? – Mój głos
był słaby.
- Jasne. – Odparł zdziwiony chłopak i wypchnął
pozostałych z Sali. – Więc o co chodzi Cam?
- Kim oni są?
- Nie pamiętasz ich?
- Nie, a powinnam?
- Tak, z jednym z nich jesteś praktycznie parą.
- Parą?!
- Tak, z tym niebieskookim, zapłakanym. Ma na imię Louis.
- I skąd on się wziął w Port Angeles? I gdzie jest Riley?
- Cam jesteś w Londynie. Przeprowadziłaś się tu na stałe.
- Zostawiłam Rileya?!
- W pewnym sensie Riley zostawił ciebie.
- Nie zrobiłby mi tego. W jakim sensie?
- Riley nie żyje od prawie roku.
- Riley! – Wydarłam się i zaczęłam płakać. Zaczął mi się
przypominać cały wypadek. Czyli była to prawda.
- Nie pamiętasz nic więcej?
- Przed chwilą przypomniał mi się wypadek. Czyli śmierć
Riley’a to prawda. Ile mam lat?
- Za tydzień kończysz osiemnaście.
- Straciłam rok życia. Muszę poznać wszystko od nowa.
Płakałam a Niall nie wiedział co robić. Riley nie żył.
Byłam z jakimś Louisem, którego w ogóle nie znałam. Abby była gdzieś niedaleko,
choć nie wiedziałam gdzie. Przytuliłam się do Nialler, jedynej osoby stąd,
którą kojarzyłam. Chciałam sobie wszystko przypomnieć. Na pewno mi się uda.
Miałam taką nadzieję.
*kilka dni później*
Czekałam na Niallera. Dzisiaj mnie wypisywali.
Przypomniałam sobie jeszcze jedną osobę Jake’a. Udawałam z nim parę. Miałam już
do nadrobienia tylko poł roku. Tylko albo aż. Chłopacy przychodzili do mnie
codziennie. Wchodzili wszyscy oprócz Louisa. Okazali się bardzo mili. Nawet
Liam mimo, że Nialler ostrzegł mnie, że mogę mieć do niego jakiś żal. Jak się
okazało Niall, Zayn, Harry i Louis byli zespołem. Z Liamem to była jakaś
skomplikowana historia, nie na mój stan zdrowia. Tyle wam powiem. Farbowany
blondyn właśnie po mnie przyjechał. Szczęśliwa wsiadłam do jego auta. Nie
uniknęliśmy niestety paparazzi.
Dojechaliśmy do mojego domu. Nie był za wielki. Powiem,
że nawet przytulny. Taki w moim stylu, nie dziwne to ja go urządzałam.
Tęskniłam za mamą. Coś mi mówiło, że mam za nią tęsknić. Dzwoniła do mnie kilka
razy. Mówiła, żebym nie przejmowała się tą cala amnezją, że ona przejdzie. Ale
ja się oczywiście jej nie słuchałam. Ciągle martwiłam się swoim stanem. Lekarze
tez mi powtarzali, że to normalne. Pamięć miała po jakimś czasie wrócić. Tylko
pytanie po jakim? Nialler pojechał do siebie. Po południu miała wpaść do mnie
Abb. Zgłodniałam. Poszłam do lodówki. Były w niej ze cztery kilo marchewki. Ale
na co mi jej aż tyle ja się pytam?! Wzięłam w końcu jakiś jogurt. Zrezygnowana
rzuciłam się na kanapę. Strasznie chciałam odzyskać pamięć. Skoro Nialler był w
zespole i ten zespół był popularny no to powinny być o nich jakieś plotki no
nie? Otworzyłam stronę internetową. One Direction. Dużo tego. Zaczęłam
przeglądać od samego początku. Od początków samego zespołu. Miałam zacząć, ale
przerwał mi dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i je otworzyłam. Ujrzałam moją
przyjaciółkę, Abby. Wciągnęłam ją do środka. Posadziłam na kanapie i zaczęłyśmy
gadać.
- Opowiedz mi coś. Chcę sobie przypomnieć.
- Cam, ale tak na siłę się nie da.
- Na początek opowiedz mi coś o tym. – Pokazałam jej dwa
tatuaże.
- Obydwa robiłaś z Louisem. Piórko na początku było
napisem Jake.
- Pamiętam.
- Co?
- Że zrobiłam tatuaż o treści Jake.
- Ale wracając do tego drugiego, to jest wasze wyznanie
miłości. Louis ma taki sam tylko, że z twoim imieniem. Wyjeżdżałaś, te tatuaże miały
wam o sobie przypominać.
- Nie pamiętam tego.
- Powiedziałam ci tyle ile wiedziałam.
- Mam jakieś zdjęcia w domu?
- Wszystkie są u chłopców.
- Nie chcę tam jechać. A dlaczego mogłabym nie lubić
Liama?
- On odszedł z zespołu. I zostawił mnie.
- Ale wrócił?
- W pewnym sensie. Pogodziliśmy się z nim.
- A zaczynając. Dlaczego wróciłam do Londynu?
- Chciałaś uciec od przeszłości, od Riley’a.
- i wysłałyśmy Niallera do X Factora. – Nagle wypaliłam.
Nie wiem skąd to wiedziałam.
- Tak, ale ty to pamiętasz?
- To chyba tak. I przed wyjazdem pokłóciłam się z Jake’m.
Gadam z nim już czy jeszcze nie?
- Rozmawiasz z nim, ale jest o ciebie bardzo zazdrosny.
Zobaczysz z resztą jak jutro przyjedzie.
- Po co on ma jutro przyjeżdżać.
- Ups, wygadałam się.
- To lepie skończ jak zaczęłaś.
- Chłopaki organizują ci imprezę niespodziankę.
- Niespodzianką to by było jakbym odzyskała pół roku.
- Co do twojej pamięci też mają jakiś plan, nie do końca
wiem jaki.
*Niall*
No Louisowi nieźle na psychice siadło to, że Cam go nie
pamięta. Gdy tylko od niej wracaliśmy zamykał się u siebie w pokoju. Staliśmy
właśnie na lotnisku i czekaliśmy na Jake’a i Miles. Mili dzisiaj przyjechać.
Jutro urodziny Cam. Robiliśmy imprezę dla jej przyjaciół. Nawet Liam nam
pomógł, co równało się z tym, że Abby pomagała nam mniej. Ona była od siedzenia
z Cam. A tak szczerze to chciałem żeby moja przyjaciółka nareszcie odzyskała tą
pamięć! Miałem dość humorków Louisa. Na serio walnęło mu się coś na główkę.
Jest z nim gorzej niż po tej całej akcji ze zdradą. Chłopak zaczął palić fajki.
Nie podobało mi się to, nie takiego Louisa znałem. I wtedy w oddali zauważyłem
czerwoną czuprynę. Nie mógł być to kto inny jak tylko Miles. Byliśmy we trójkę,
ja , Zayn i Liam. Hazza został z Louisem w razie czego. Woleliśmy być ostrożni.
Louis miewał głupie pomysły. Nasi przyjaciele z Port Angeles podeszli z
szerokimi uśmiechami. Mina dziewczyny zrzedła gdy zobaczyła Liama. Zapytała się
mnie ze wściekłością w oczach.
- Co on tutaj robi?
- To długa historia Miles, pozwól, że wytłumaczę ci to w
domu.
- Okej. - Wycedziła przez zęby.
Jechaliśmy w ciszy. Dla świętego spokoju posadziłem Miles
i Jake’a z tyłu z Zaynem. Rozmawiali o czymś. Nie wsłuchiwałem się. W radiu
leciała nudna muzyka. Nie mogłem nawet pośpiewać. W wiadomościach mieli ciągle
jeden i ten sam temat. Odkryli tożsamość dziewczyny z wypadku. Dowiedzieli się,
że to Cam. Powoli dojeżdżaliśmy. Liam bał się do nas wchodzić, ale go
wepchnąłem. Od razu usiadł przestraszony na fotelu. Louis ze swoją standardową,
smutną miną przywitał gości, a potem poszedł do siebie do pokoju. Usiadłem na
jego miejscu, a obok mnie Miles. Zapytała się.
- Więc wytłumaczysz mi co on tutaj robi?
- Pogodziliśmy się z nim, Cam nas z nim pogodziła.
- To zmienia postać rzeczy. Miles jestem, a to Jake. –
Powiedziała dziewczyna podając Liamowi rękę.
- Liam, miło mi.
- Więc tłumacz dalej, po co nas ściągałeś.
- Camila miała wypadek.
- Co?!
- No nie słyszałaś jeszcze w mediach?
- Jeszcze nie. Ale co to ma wspólnego z naszym
przyjazdem?
- Organizujemy Camili imprezę z okazji osiemnastych
urodzin.
- Zapomniałam na śmierć..
- Niedawno miała wypadek i straciła pamięć.
- Że co?! Czemu do mnie wcześniej nie zadzwoniliście?!
- Spokojnie, bo Cam prosiła żebyśmy ciebie nie martwili.
– Skłamałem.
- Więc po co nas ściągnęliście?
- Pomożecie nam przywrócić pamięć Cam. – Zacząłem
opowiadać jej nasz plan.
Wybaczcie, że ostatnio piszę takie cienkie, ale wiecie
szkoła i wgl.
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz