*kilka dni później*
*Cam*
Odkąd dałam chłopakom klucze do mojego mieszkania miałam
masakrę. Właśnie ktoś ściągał ze mną kołdrę gdy ja odpowiedziałam tylko
‘Jeszcze chwilka’. Nie dali mi pospać. Ktoś zarzucił mnie sobie na ramię.
Dyndałam głową w dół. Mimo mojej niechęci otworzyłam oczy. Paski. Louis. Zabiję
tego wariata jak tylko się obudzę. Właśnie ktoś mnie wrzucił do samochodu.
Usiadł ze mną z tyłu i położył moją głowę na swoich kolanach. Zapewne był to
Louis. W ciągu tych kilku dni nasze relacje się poprawiły. Zaczęliśmy się wydurniać
jak kiedyś. Mimowolnie otworzyłam znowu oczy. W moją twarz wpatrywały się pełne
pasji oczy Lou. Kochałam te oczy. Miałam ochotę wpić się w jego usta, ale nie
mogłam, nie byliśmy razem. Poza tym za kołkiem ktoś siedział. Zrobiłabym to
jakby nikogo nie było. Uległabym Louisowi. Znowu. Chłopcy zaplanowali na dziś
wieczór imprezę, tylko nasza siódemka. Nie miałam się w co ubrać. Ostatnio
zostawiłam chyba u chłopców jedne z moich szortów i szpilki. Nie ma bata, Louis
idzie ze mną na zakupy. Muszę coś kupić skoro postanowili mnie uprowadzić. Zatrzymaliśmy
się. Louis znowu zarzucił mnie sobie na ramię, przeszliśmy przez próg i
zostałam posadzona na kanapie.
- Hej. – Powiedziałam zaspanym głosem, a chłopaki podali
mi Kakao. – Po co mnie tak rano ściągacie?
- Musisz nam pomóc. Louis nie nadaje się do wyprawiania
imprez, wszystko rozwala. – Powiedział Zayn.
- Więc ubierasz się w coś tam i zabierasz go na miasto. –
Powiedział Liam.
- Okej. – Powiedziałam bez zastanowienia. – Lou, pożycz
mi jakąś koszulkę.
- Po co ci? – Zapytał zdziwiony chłopak.
- Wiesz, tak jakby nie mam co ubrać, a zostawiłam u was
ostatnio szorty i szpilki, także dam radę.
Poszłam z chłopakiem na górę. Dostałam jedną z jego
koszulek i bluzę jako, że było zimno. Zmarznę. W nogi. Matko! Straszne. Nie
miałam na sobie nawet makijażu. Podciągnęłam rękawy bluzy wyżej. Louis i
chłopaki przyzwyczaili się już do moich blizn. Z szafki Lou zakosiłam mu jego
okulary przeciwsłoneczne, włosy związałam w warkocza. Koszulkę miałam
wpuszczoną w szorty. Zeszłam po schodach. Usłyszałam tylko głupie gwizdy.
Obróciłam się teatralnie wokół własnej osi. Chłopaki zaczęli się ze mnie śmiać.
Fuknęłam tylko na nich i wyszłam z Louisem na miasto. Chłopak stwierdził, że
nie wyglądam najgorzej. Poszliśmy do naszej ulubionej kawiarni na ciasto.
Zamówiliśmy dwa ptysie. Mieliśmy masę zabawy z ich nadzieniem. Na początku ja
ubrudziłam nos Louisowi, a potem on ubrudził nos mi. Skończyło się na tym, że
zachowywaliśmy się jak para. Ja oblizywałam palce Louisa, a on moje. Potem
oczywiście się z siebie śmialiśmy. Szliśmy przez park gdy Lou zapytał.
- Wiesz co bo chcę cię o coś zapytać.
- Wal śmiało. Nic mnie nie zaskoczy.
- Czy nie chciałabyś być moją parą na VMA? (Video Music
Award)
- Nie wiem.. Czy to ma jakiś sens?
- Oczywiście! Potrzebuję ciebie tam! Potrzebuję wsparcia.
- Jeśli się zgodzę co będę z tego miała?
- Satysfakcję z dobrego uczynku.
- Powiedzmy, że się zgodziłam, ale ty idziesz ze mną
teraz na zakupy. Muszę coś sobie kupić.
- Przecież masz co nosić. – Powiedział patrząc się na
mnie z uśmiechem.
- Tak, wiem, ale dziewczyna tez czasami ma swoje
zachcianki. – Powiedziałam.
Poszliśmy do centrum, oddalam Louisowi okulary, nie czuł
się tutaj bezpieczny. Poszliśmy do mojego ulubionego sklepu z ciuchami.
Włożyłam sobie na głowę kapelusz, wzięłam kilka bluzek, koszul, spodni..
Kończyło się lato. Wyprzedaże akurat trwały. Weszłam do przymierzalni. Właśnie
ściągnęłam bluzkę gdy wpadł do mnie z impetem Louis. Zakryłam się odruchowo.
Wyglądał na przestraszonego. Zapytałam się go.
- Louis co ty do cholery odwalasz?
- Fanki, poznały mnie. – Faktycznie słyszałam w sklepie
charakterystyczne piszczenie.
- Wiesz co.. I ja ci zawsze muszę ratować dupę. Załóż
kapelusz. Ja wyjdę z przymierzalni a ty idx uśmiechnięty zaraz za mną. I załóż
okulary. – Zdjęłam bluzę i podałam mu ją.
Szłam przez sklep eksponując swoje nogi. Nie były za
długie, ale mężczyźni zawsze zwracali na nie uwagę. Kręciłam tyłkiem, a Louis
za mną podążał. Nasz plan działał. Podeszłam do niego. Przytuliłm go namiętnie
Zdjęłam kapelusz, zakryłam nasze twarze i szepnęłam.
- Teraz ja rzucę kapelusz i zwiewamy.
- Okej.
I rzuciłam kapelusz w głąb sklepu, zdjęłam moje szpilki i
zaczęłam zwiewać. Louis biegał szybciej ode mnie toteż biegłam za nim.
Wydostaliśmy się z centrum handlowego. Chłopak opadł na ławkę i zaczął się
śmiać. Usiadłam obok niego i zaczęłam ciężko dyszeć. Spojrzałam na niego. Zdjął
okulary i zaczął patrzeć mi się głęboko w oczy. Powoli się do siebie
zbliżaliśmy. Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry. Dotknęłam dłonią
policzka Louisa. On swoją dotknął mojego. I wtedy tą uroczą chwilę przerwał
błysk flesza. Genialnie. Paparazzi zrobił nam zdjęcie. No to będzie gadanie.
Momentalnie się od siebie oddaliliśmy.
- Cholera. – Szepnęłam. – Przepraszam Lou, nie powinnam.
- To ja przepraszam.
- Po prostu zbyt sobie ulegliśmy. I niech do niczego
więcej nie dojdzie. Na razie.
- Jak umowa, to umowa. Ja mogę czekać. –Powiedział
uśmiechnięty chłopak.
Wróciliśmy do domu, wszystko było gotowe. Przekąski były
wyłożone do misek. Muzyka leciała w tle, pokój był oświetlony przez świeczki.
Niesamowicie. Nasza impreza się zaczęła. Tańczyliśmy, piliśmy alkohol. Nawet ja
z Louisem dzisiaj postanowiliśmy się nawalić. Leciał kieliszek za kieliszkiem.
Coraz bardziej się rozszaleliśmy. Postanowiliśmy zagrać w butelkę. Na początku
graliśmy w rozbieraną. Na kogo wypadło ten zdejmował jedną część garderoby.
Wszyscy siedzieliśmy w samej bieliźnie i stwierdziliśmy, że tyle nam wystarczy,
zmieniliśmy zasady. Osoba, która kręciła wybierała dwie osoby, które się miały
przelizać. Nie no spoko. Liamowi nie podobał się ten pomysł. Nie chciał aby
jego Abb całowała się z kimś innym. Ale w końcu stanęło na tym, że wszyscy
gramy. Zaczęło się na luzie. Raz całowałam się z Abby, raz z Harrym, no i
Niallem. Hally całował się z Louisem i Abby. Liam cały się gotował, ale w końcu
stanęło na tym, że i on przelizał się z Harrym, no i z Abb. Nialler właśnie
kręcił. Trafiło na mnie. I wtedy usłyszałam jedno słowo. Louis. Zbliżyłam się z
chłopakiem do siebie i złączyliśmy nasze usta w namiętny pocałunek. Usłyszałam
tylko gwizdanie. Oderwaliśmy się od siebie i wróciliśmy na swoje miejsca. To
właśnie tego pocałunku brakowało mi od tak długiego czasu. Ale nie mogłam
myśleć o tym teraz. Pomyślę o tym na trzeźwo. I jakoś tam zasnęłam.
Obudziłam się rano. Moje oczy skierowane były na sufit.
Biały, no bo jaki inny kolor może mieć sufit no nie? Łeb pękał mi niesamowicie.
Zasnęłam w ciuchach. Znaczy się w bieliźnie. No bo w takim no stroju skończyłam
naszą grę w butelkę. Chyba. Wstałam, chciałam włożyć jakieś ubranie. Musiałam
iść do Louisa. Sorki, mój błąd, nie musiałam, spałam u niego w pokoju.
Odwróciłam powoli głowę. W łóżku leżał słodziak Louis. Machnęłam ręką, powoli
wstałam i tak żeby go nie obudzić podeszłam do jego szafy. Wyjęłam sobie jakąś
koszulkę, założyłam ją i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli Niall i Harry.
Pokazałam im tylko cześć i włączyłam sobie wodę na kawę. Niall pił wodę, a
Harry kawę. Niall się nagle zapytał.
- Jak się podobała wczorajsza impreza?
- Spoko. – Powiedziałam beznamiętnym głosem.
- Ale za dużo alkoholu. – Powiedział zamulony Harry.
- Raz na jakiś czas taka dawka się przydaje. –
Powiedziałam. – Rozluźniasz się.
- Taa, szczególnie ty i Lou. – Zaśmiał się
- Czy ty Nialler coś sugerujesz? – Zapytałam ze zdziwioną
miną.
- Niee, nic. Tylko to, że dzisiaj rano wbiłem do jego
pokoju to spałaś z nim w jednym łóżku.
- To co przyjaciele już tak nie mogą? – Zapytałam.
- Nie no mogą, nie zabraniam im. Ale te namiętne
pocałunki.. – Niall się ciągle śmiał.
- Chcę ci przypomnieć, że nie tylko z nim się całowałam
wczorajszego wieczoru. – Zaczęłam się złowieszczo uśmiechać.
- No dobra wygrałaś. Nie będę już nic mówił. – Sprostował
chłopak.
W przy ciągu pół godziny wszyscy przyszli do kuchni i
razem leczyliśmy kaca.
Hej! Wybaczcie, że rozdział taki krótki. Ale moje pytanie
brzmi. Jak wam się podoba? I taka smutna informacja. Najprawdopodobniej zawieszę bloga, pewna osoba uświadomiła (niedosłownie, ale chyba to chciała mi przekazać) mnie o tym, że jest cienki. Z góry przepraszam.
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!
Rozdział jest świetny :)
OdpowiedzUsuńA ty chyba zgłupiałaś jeżeli chcesz go zawiesić, a ta osoba nie ma bladego pojęcia o czym mówi. Kategorycznie zabraniam ci zawiesić tego bloga! Mówię jasno?! Nie pozwalam :c
zapraszam nn: fame-took-her-love.blogspot.com
zgadzam się z tą na górze, zajebisty blog i czekam na dalej . .
OdpowiedzUsuńA.S. ;P
NNNIIIEEE!!!!! nie możesz! nie słuchaj tej głupiej osoby!!! blog jest zajebisty i niepowtażalny!!! NIE RÓB MI TEGO!!! KOCHAM TEGO BLOGA <3 prosze pisz dalej!!! ;)
OdpowiedzUsuń