*kilka tygodni później*
Z mamą z dnia na dzień było coraz lepiej. Za kilka dni
miał się odbyć koncert chłopaków. Jeszcze nie zdecydowałam kogo ze sobą
zabiorę. Louis pisał i dzwonił coraz rzadziej. Właśnie wracałam ze szkoły do
domu. Pogoda dzisiaj była niezła wiec zdecydowałam się na spacerek. Uwielbiałam
wdychać świeże powietrze. Otworzyłam
powoli drzwi. Krzyknęłam.
- Mamo! Już jestem!
- To świetnie. – Odpowiedziała mama z entuzjazmem.
- Jak tam dzionek?
- A mój w porządku. A twój?
- Stare nudy. Szkoła. Czego innego można się spodziewać.
– Wyjęłam z lodówki marchewkę i zaczęłam ją przegryzać.
- Dostałaś list. – Moja mama mi podała biały gruby
pakunek, a ja pognałam z nim od razu na górę.
Rzuciłam się na łózko i zaczęłam rozdzierać papier. Wyjęłam
z koperty list i dwa identyfikatory na smyczy. Patrzyłam się na to jak na
jakieś artefakty. Przeczytałam list od Nialla, rozpoznałam po piśmie.
Cam!
No, wysłałem ci dwa
identyfikatory. Zabierz ze sobą kogoś. Strefa VIP! Spotkamy się po koncercie. Już
nie mogę się doczekać. Tylko kilka dni! Nie wiem co pisać, ale cię kochamy! Do
zobaczenia na koncercie!
Wlazłam na facebooka ażeby napisać w poście do Nialla, że
dostałam wejściówki. I wtedy doznałam szoku. A dokładnie zszokował mnie pewien
nagłówek. Napisałam tylko posta o treści Najgorszy
dzień w życiu. I zabrałam się za czytanie artykułu.
Louis Tomlinson i Eleanor Calder znowu razem!
Wygląda na to, że
para znów jest razem. Wczoraj byli widzeni i sfotografowani na spacerze. A
jeszcze nie tak dawno, bo kilka tygodni temu zamieszczaliśmy zdjęcia z
romantycznego pożegnania Louisa i Camili. Czyżby chłopak znów miał stwierdzić,
że uczucie się wypaliło? U Louisa to dość częste zjawisko tego co zaobserwowaliśmy. A może związek jego
i Camili został sfingowany na potrzeby prasy? Zapewne dowiemy się tego w ciągu
najbliższych tygodni. A dziś wam przypominamy, że za trzy dni odbędzie się
koncert One Direction w Seattle! To niedaleko miejsca zamieszkania Camili Gier.
Chłopcy podobno zaplanowali ten koncert specjalnie dla niej. Zobaczymy! Na
pewno będzie się działo!
Zsunęłam się po ścianie. Złapałam się za kolana.
Płakałam. Jak on mógł mnie tak zranić. Wszyscy faceci są tacy sami! Skurwysyn!
Czułam, ze mój telefon wibruje, jednak nie miałam ochoty go odbierać. Po zobaczeniu
tych zdjęć. Zdjęć jego i jej, całujących się. Na samą myśl robiło mi się
niedobrze. Jedyne co miałam na myśli to tyle. Pobiegłam do łazienki, ze starej,
dawno nie używanej szkatułki, wyjęłam starą ostrą żyletkę. Cięcia nie były
głębokie, jednak na tyle dotkliwe, że czułam ból. Cięłam się płacząc. Wyszłam z
łazienki i naciągnęłam na ręce rękawy. Nie chciałam żeby mama to widziała.
Postanowiłam zmierzyć się z rzeczywistością. Podniosłam telefon. 1 nieodebranie
od Liama, 2 nieodebrane od Zayna, 5 nieodebranych od Harrego, 10 nieodebranych
od Abby i 20 od Nialla. Aż tak długo mnie nie było? Dziwne. Postanowiłam
zadzwonić do mojego najlepszego przyjaciela.
- Halo? – Odezwał się przestraszony głos w słuchawce.
- Po co dzwoniłeś?
- Zapytałam niby wesołym, ale zapłakanym głosem.
- Cam, tak mi przykro.
- Nie musisz mnie pocieszać Niall. Odreagowałam już. Jest
lepiej, chociaż na chwilę. Chce żebyś tu był, żebym mogła się przytulić.
- Wolę nie wiedzieć jak odreagowałaś.
- Wolisz nie.
- Ale więcej tego nie rób. Ok?
- Okej. – Spojrzałam na tatuaż na palcu i po moim
policzku popłynął strumień łez.
- Martwimy się. Przyjedź, z twoją mamą już lepiej.
- Niall, ja już nie wrócę. Nie chcę.
- Rozumiem. Ale odezwij się wieczorem ok? Nie karz nam
się zamartwiać.
- Spoko. Pa Niall.
- Pa.
*Niall*
Siedziałem wściekły w kuchni. Wściekły na kogo?
Oczywiście na Louisa. Chłopacy też nie darzyli go dzisiaj jakąś wielką
sympatią. Nikt nie chciał z nim gadać. Przykre. Obserwowaliśmy regularnie
facebooka, nie chcieliśmy ażeby Cam robiła cos głupiego przez tego idiotę. No i
pojawi się wpis. Jedna żyletka, jedna
żyła, jedno cięcie, jedna chwila. – C. mss. No i stało się to co
podejrzewałem. Cam się pocięła, ale co ja mogłem zrobić z Londynu? No i skrót
mss. Oznaczał miss – tęsknić. Harry siedział i się wpatrywał w monitor, nie
zdałem im jeszcze relacji z rozmowy.
- Co to znaczy mss? – Zapytał loczek.
- Miss. – Odpowiedziałem ponuro.
- Co mówiła? – Zapytała zapłakana Abby.
- Nie chce mówić o tym dosłownie, jest dobita, no i się
cięła.
- Zajebię Louisa jak go tylko spotkam. – Powiedział
groźnie Zayn.
- Zayn to nic nie da. Louis jest kretynem i nie
poprzestawiasz mu nic w głowie. –
Powiedział Liam.
- Liam ma rację, nie rozwiążesz tego przemocą. –
Odparłem.
- Może to nieprawda. – Panikował Harry, nie chciał
przyjąć do wiadomości, że jego przyjaciel okazał się takim chujem.
- Hazz, - Liam złapał chłopaka za ramię. – też
chcielibyśmy, żeby to była nieprawda.
- Lou taki nie jest.. – Szeptał chłopak. – Lou tak by nie
zrobił..
- Harry! Louis okazał się chujem! – Abby była dzisiaj
cholernie wulgarna.
- Nie zastanawiajmy się teraz nad tym jaki jest Louis
tylko spróbujmy pomoc Cam. – Powiedziałem.
- Ale jak ? – Zapytał Zayn.
- Nie wspominajmy o nim na koncercie. – Powiedział
genialny Harry.
- Hazz, on jest jednym z członków zespołu, będzie na
koncercie. – Przemówił do niego Liam.
- Achh. Zapomniałem. – Odpowiedział skruszony loczek.
- Ja myślę, że ona w ogóle nie przyjdzie na koncert. –
Powiedziała Abb.
- Musi! To dla niej tam gramy! – Powiedziałem.
- Nie zapomnij, że to Louis wybrał Seattle. – Skwitował
Liam.
- No to co?
- Wybrał to miasto, żeby się z nią spotkać, a nie ją
zranić. – Mówił Harry.
- Ale Louis jest chujem i już zdjązył ją zranić, przed
koncertem także sądzę, że nie przyjdzie. – Paplała Abb.
- Jestem zdania Abby. – Powiedział Zayn.
- Louis to chuj. – Powiedział Harry, a wszyscy
spojrzeliśmy na niego z zaskoczonymi minami. – No co?
- Nie, nic. Myśleliśmy, że nigdy tego nie powiesz o
Louisie. Najwidoczniej się myliliśmy. – Powiedziałem.
Siedzieliśmy dalej tak debatując o Louise, gdy ten z
Eleanor nagle weszli do domu. Zajrzał do kuchni. Zobaczył nas z minami
morderców. Widziałem jak Liam przytrzymuje Zayna. Harry patrzył na swojego
przyjaciela szklistymi oczami. W oczach Louisa nie widziałem już tej pasji co
kiedyś. On chyba stwierdził, że nie ma sensu próbować z nami gadać i skierował
się z El na górę. Nie lubiłem tej dziewczyny. Harry zakrywał swoje oczy dłońmi.
Przytuliliśmy go grupowo, wiedzieliśmy, ze on tez cierpiał. Cierpiał dlatego,
ze jego przyjaciel okazał się kretynem, jednym słowem Harry nie chciał być już
przyjacielem Louisa. Czuliśmy to wszyscy.
Wybaczcie mi krótki rozdział, ale tak jakoś wyszło. Po
prostu emocje mną władały ;D
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!
świetny !
OdpowiedzUsuńOwszem krótki, krótki a szkoda :c
OdpowiedzUsuńChcę już notkę z koncertu chłopców i wiedzieć co takiego się wydarzy!
U mnie nn : fame-took-her-love.blogspot.com