Po raz pierwszy Miles się nie spóźniła. Siedziałam
zapłakana. Tęskniłam za Lou. Już za nim tęskniłam. Czyli to jest miłość.
Poczułam, ze znowu płaczę. Miley spojrzała na mnie i się zatrzymała na poboczu.
Odchyliłam głowę i zaczęłam płakać. Nie obchodziło mnie to, że moja
przyjaciółka patrzy jak wylewam swoje smutki. Nigdy nie lubiłam cierpienia.
Miles się zapytała.
- Więc powiesz mi dlaczego wróciłaś? – Miała bardzo
przyjemny głos.
- Moja mama ma raka, potrzebuje mnie. – Powiedziałam
zapłakanym głosem.
- I dlatego płaczesz?
- Nie.
- Więc? O co chodzi?
- Zostawiłam w Londynie swoich przyjaciół.
- Przyjaciół? Cam, musisz się z tym pogodzić. Masz tu
mnie i Jake’a. Pomożemy ci.
- Mam tylko ciebie.
- Nie przejmuj się tym blondynkiem, przekonam go jakoś.
Ok?
- Spoko. Ale ja tak bardzo tęsknię! – Dalej płakałam.
- Za kim Cam?
- Za Louisem.. – Powiedziałam, smutnym, najsmutniejszym z
moich głosów.
- Kim jest Louis? – Zapytała z zaciekawieniem moja
przyjaciółka.
- Moim chłopakiem. – Powiedziałam i pokazałam jej tatuaż.
- To ten Louis? Ten, z którym masz zdjęcie na fejsie?
- Tak. I to ten Louis, którego sprałam na castingu.
- Żartujesz.. – Miles się śmiała.
- Nie, tym razem nie. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
- Słucham?
- Zajedziesz ze mną do sklepu po marchewki?
- Jasne. - Miles mnie przytuliła i zaśmiała się.
Jakieś pół godziny później byłam już w domu. Weszłam,
rzuciłam przy schodach walizki i poszłam w stronę salonu. Tam zapewne siedziała
moja mama. Nie myliłam się, była tam. Siedziała na sofie przed telewizorem.
Wyglądała strasznie. Chude ciałko, twarz. Cała była blada. Pod oczami miała
sine plamy. Na głowie miała chustę. Podeszłam do niej. Uklęknęłam przed nią.
Spojrzałam jej w twarz.
Uśmiechnęła się blado. Zaraz po tym zaczęła kaszleć.
Przytuliłam ją delikatnie. Bałam się, że ją połamię. Wyglądała na taką kruchą.
- Jak się czujesz mamo? – Zapytałam z troską w głosie.
- Źle. Efekty uboczne chemioterapii.
- Będzie dobrze, obiecuję ci to.
- Lekarze wciąż mi to powtarzają, ja już w to nie wierzę.
- Mamo, lekarze wiedzą więcej od ciebie i lepiej znają
się na tym co robią.
- Miejmy taką nadzieję.
- Dlaczego wcześniej do mnie nie zadzwoniłaś?
- Nie chciałam cię martwić, wiedziałam, że tam będziesz
szczęśliwa, z Niallem i nowymi przyjaciółmi. Nie chciałam tego psuć.
- To dlaczego w końcu zdecydowałaś się na ten telefon?
- Poczułam, że to koniec, że chcę koniec swojego życia
spędzić z tobą.
- Mamo to nie koniec! Będziesz żyła. – Płakałam.
- Ta praca mnie wykończyła! Ale ja tak ją kocham! Nie
chciałam z niej rezygnować, ale choroba mnie do tego zmusiła.
- Właśnie co z pracą?
- Dostałam pół roku zwolnienia. Mają nadzieję, że jeszcze
wrócę.
- No bo wrócisz! To tylko kwestia czasu!
- Ahh, ty moja kochana. Zawsze podtrzymujesz wszystkich
na duchu. Jestem śpiąca, pomożesz mi dojść na górę?
- Tak.
Zaprowadziłam mamę do jej pokoju, a sama poszłam swojego.
Włączyłam laptopa. Na głównej pojawiło mi się zdjęcie, które dodał Lou. Nasze
wczorajsze zdjęcie. Uśmiechnęłam się na samo wspomnienie. Pod nim był opis.
‘Prawdziwa miłość przetrwa wszystko’. No i oczywiście komentarze moich
kochanych przyjaciół. Niall: ’Szczęścia zakochańce!’. Harry: ’Jakie piękne serduszka!
O zapomniałem o was. Szczęścia!’. Liam: ‘Lou i Cam, para idealna.’ Zayn:
‘Wszystkiego bym się spodziewał, ale wy?! Nie no spoko, szczęścia.’ Abby: ‘
Wiedziałam, że to w końcu nastąpi. Szcześcia.’ No i Lou: ‘widzisz kochanie jak
się cieszą? A ukrywaliśmy to przez kilka tygodni. I na co nam to?’ Oczywiście i
ja skomentowałam: ‘ Lou, na to nam to, że życie w sekrecie jest fajniejsze. I
właśnie dzięki ‘sekretowi’ się pokochaliśmy.’ Sekret – butelka coli na Louisie.
No i napisała do mnie Milies.
M: Masz czas jutro?
C: Pewnie, że mam. Będę musiała tylko mamie powiedzieć,
że wychodzę.
M: To o której?
C: Napiszę jutro.
M: Ok.
No i postanowiłam napisać do Jake’a. Też akurat był na fejsie.
C: Hej, masz czas jutro? Musimy pogadać.
J: Chyba mam, o której? I gdzie?
C: 12.00 Park, ławka ta co zawsze.
*Jake*
Odpisałem tylko ‘ok’ i zszedłem z kompa. Nasze pierwsze
przyjaźnie zamienione słowa odkąd się pokłóciliśmy. Miałem nadzieję. Nadzieja
matką głupich. Mięło tyle czasu, a ja ją jeszcze kochałem. Łudziłem się tą
nadzieją, ale wiedziałem dobrze, że ona kogoś ma. Louis. Zajebiście, jak nie
Niall to jakiś Louis. Sorki, nie jakiś, tylko niedawno zrobiło się o nim
głośno. Jeden z członków One Direction. No i miałem przy nim szanse. Na głównej
poczty pojawił się nagłówek.
A jednak! Louis Tomlinson ma dziewczynę! Kim
jest tajemnicza dziewczyna?
Dziś na lotnisku w
Londynie nasz fotoreporter był świadkiem niesamowitej sceny. Cała grupa One
Direction wraz z siostrą Nialla Horana, dziewczyną Liama Payne żegnała pewną
dziewczynę. Sprawdziliśmy ją! To Camila Gier, przyjaciółka Nialla Horana. Jak
widać po zdjęciach jest ona bardzo blisko związana z jednym z członków grupy –
Louisem Tomlinsonem. Chłopak przecież niedawno rozstał się ze swoją dziewczyną
– Eleanor Calder! Nasze przypuszczenia potwierdzają również zdjęcia. Jedno
zrobione dziś na lotnisku, drugie z profilu Louisa na facebooku. Wyglądają na
szczęśliwych. Myślicie, że to kolejny chwyt prasowy, czy też coś
poważniejszego?
Usiadłem i zamarłem widząc zdjęcia. Jedno to była już
dobrze mi znana fotografia z facebooka. Nowy tatuaż dziewczyny i Louisa.
Symbolizujący ich miłość na wieki. Taa, inne fotografii przedstawiały Cam
żegnająca się ze swoimi przyjaciółmi, a na jednym całującą się z chłopakiem,
zapewne Louis. I teraz nie wytrzymałem, chwyciłem telefon i mimo późnej godziny
wybrałem numer do Miles.
- Halo? Jake czyś ty zgłupiał?! Wiesz, która jest
godzina?
- Tak, wiem, ale musiałem z tobą pogadać. Widziałaś
plotki?
- Nie za szczególnie mnie ona obchodzą. A co?
- Wiedziałaś, że Cam kogoś ma?
- Powiedziała mi dzisiaj. Louis? Czy jak mu tam.
- Tak, Louis, jeden z członków One Direction.
- Wow, nie wiedziałam, że o niego chodzi..
- Co mam robić?! Jestem załamany..
- Jake, musisz się pogodzić z tym, że ona kogoś ma. To
było do przewidzenia, że w końcu kogoś znajdzie. Aż zbyt oczywiste. Tłumaczyłam
ci, że ona kocha tych londyńczyków nad życie.
- Tłumaczyłaś, ale ja chyba nie potrafię przyjąć tego do
wiadomości.
Mamy już 26 rozdziałów! Jupi! Nie spodziewałam się, że aż
tak daleko dojdę, sadziłam, że nie uda mi się aż tyle napisać. I jak wam się
podoba rozdział? Piszcie w komentarzach. I takie P.S dla was, gotowych mam 35 rozdziałów także każde 3 komentarze zostaną nagrodzone kolejnym rozdziałem. Taka tam oferta weekendowa ;p
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE
TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA
Biedny Jake ;( Jej mama nie umrze , prawda ? Powiedz,że nie ! Boski rozdział <3
OdpowiedzUsuń