poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 36.


Obudziłam się znowu na kacu. Musiałam w końcu zacząć chodzić do szkoły, ale jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj jeszcze robię sobie wolne. Musiałam wyzdrowieć. Spałam w jednym łóżku z Louisem. Tak wiem, zaprosiłam go wczoraj żeby nie czuł się samotny. Wczorajszy dzień uznam za dzień wyznań. Zaczęłam kopać chłopaka aby się obudził. On tylko coś marudził po swojemu. Ściągnęłam z niego kołdrę i się przebudził. Otworzył swoje piękne niebieskie oczy. Rozejrzał się po pokoju. Złapał się za głowę i powiedział.
- Dlaczego mnie obudziłaś?
- Idziesz na kawę?
- Nie piję kawy, ale dzisiaj nie odmówię. Chyba że masz coś mocniejszego, przydałoby się.
- Wczoraj rozwaliliśmy cały mój barek. A poza tym jak zamierzasz wrócić do domu?
- Autem.
- To nie możesz pić. Musisz być trzeźwy. Chodź na dół. Będę czekała.
Zeszłam po schodach. Kuchnia i salon mojego domu wyglądały strasznie. Była dziesiąta. Zapewne niedługo przyjadą tu chłopcy. Postawiłam wodę na kawę i sięgnęłam po mój telefon. Miałam kilka, kilkanaście połączeń nieodebranych. Od chłopaków i Abby. Zastanawiałam się o co chodzi. Postanowiłam, że po śniadaniu pojedziemy do nich sprawdzić co się stało. Louis właśnie schodził po schodach. Przeglądał swój telefon. Miał dość zdziwioną minę. Usiadł przy stole i zapytał się mnie.
- Nie wiesz o co chodziło chłopakom, że dzwonili do mnie o drugiej w nocy?
- Nie mam pojęcia, do mnie też dzwonili.
- Zastanawiające.
- Pojedziemy do nich po śniadaniu.
- Czyli coś szykujesz? – Lou zaczął się uśmiechać.
- Kanapki, na nic więcej liczyć nie możesz.
- O tej godzinie dobre i kanapki.
Wypiliśmy kawę, zjedliśmy kanapki i zebraliśmy się do chłopaków. Dojechaliśmy tam dość szybko. Gdy weszliśmy do salonu od razu było widać ponurą atmosferę. Na kanapie siedzieli tylko Zayn i Hazza. Wymieniliśmy z Louisem zdziwione spojrzenia i podeszliśmy do chłopców z pytającą miną. Oni spojrzeli tylko na nas smutno i podali dzisiejszą gazetę.

Liam Payne. Najnowszy wywiad, mówi o swoim związku.
R(Reporter): Hej Liam! Dziękujemy ci za to, że zgodziłeś się na ten wywiad, nieczęsto piosenkarze w trasie znajdują na to czas. Powiedz nam jakie masz plany na najbliższy czas.
L(Liam): Więc właśnie promujemy nasz debiutancki album Up all night. Plany, zamierzam dalej śpiewać.
R: Doszły nas głosy z tajemniczego źródła, że zamierzasz rozpocząć karierę solową.
L: Tak, myślę nad tym. Wydaje mi się, że jestem gotowy na opuszczenie zespołu i kusi mnie ta solowa kariera.
R: Podobno namawia cię do tego pewna przyjaciółka?
L: Tak, Danielle jest bardzo ważna. Stale namawia mnie do usamodzielnienia się, twierdzi, ze mam niesamowity głos.
R: Jak poznałeś Danielle?
L: Poznaliśmy się na scenie X Factora. Mieliśmy z chłopakami występ, a ona była jedna z naszych tancerek. Zaprzyjaźniliśmy się i czasami się spotykamy. Lubimy się, bardzo.
R: Co na to twoja dziewczyna, Abby Horan, siostra twojego kolegi z zespołu?
L: Abby o niej chyba nie wie. Nie rozmawiamy ze sobą za dużo.
R: Kryzys w związku?
L: Tak. Chyba przestałem kochać. Ostatni zbyt dużo się kłócimy, nie mam z nią nic wspólnego. Jesteśmy zupełnie różni. Za to się niby pokochaliśmy, ale nie ma między nami tej magii, która była kiedyś.
R: Nie boisz się mówić o tym tak głośno, na łamach jednego z brukowców?
L: Nie, bo rozmawiałem już o tym z moją dziewczyną. Daliśmy sobie trochę czasu. Pojechała z nami w trasę abyśmy mogli to wszystko naprawić.
R: I co?
L: I nic w tym nie widzę.
R: Okej, chodzą plotki, że piszecie piosenkę.
L: Tak, piszemy. I jak wyżej mówiłem myślę nad karierą solową. Ta piosenka może być w pewnym sensie moim pożegnaniem z zespołem.
R: Nie żal ci będzie zostawiać chłopaków?
L: Oczywiście, ze będzie. Przeżyliśmy razem wiele wspaniałych chwil, osiągnęliśmy wspólnie sukces. To im zawdzięczam sławę jaką mam teraz. Oni na zawsze zostaną w moim sercu. Zawsze będę ich pamiętał jako tych, którzy pomogli mi w osiągnięciu sukcesu.
R: Mówisz tak jakby decyzja była już podjęta.
L: Miałem tego nie ogłaszać tak wcześnie, ale chyba właśnie się wkopałem (śmiech). Podjąłem decyzję. Chcę odejść z zespołu.
R: I co dalej? Jak zamierzasz dalej rozwijać swoją karierę?
L: Na razie szukam menagera. Gdy go znajdę poszukamy razem wytwórni, która zechce ze mną współpracować. A dalej samo się potoczy.
R: Wracając jeszcze do twojego zespołu. Niedawno było głośno o rozstaniu Louisa Tomlinsona i Camili Gier. Chłopak rzucił ją dla Eleanor Calder, którą również zostawił po kilku dniach. Jak to skomentujesz.
L: Louis jest dorosły i wie co robi. Mogę wam powiedzieć jedynie tyle, że rozstanie z Eleanor było świadomą decyzją, podjęta z rozwagą.
R: A czy  ciebie i Danielle coś łączy?
L: Głęboka przyjaźń. Uwielbiamy spędzać razem czas. No i chyba tyle.
R: Dziękuję ci za wywiad. Mam nadzieję, że nasi czytelnicy się nie rozczarują.

- Jaki z niego dupek! – Wydarłam się na cały dom chłopców, a był on na serio duży.
- Jest w domu? – Zapytał rozwścieczony Louis.
- Pojechał do Danielle jak tylko wywiad ujrzał światło dzienne. O północy był już na portalach plotkarskich. – Powiedział Harry.
- A Abby? – Zapytałam zaniepokojona.
- Pojechała z Niallem do domu. Nie może uwierzyć w to co zrobił Liam. W to, ze sprzedał część ich życia prywatnego. – Powiedział Zayn.
- A to kretyn! I on na serio ma zamiar odejść?! – Krzyczał wściekły Louis.
- Spakował się już. Wyprowadza się do Danielle. – Harry prawie płakał.
- Ale jak on może?! Po tym wszystkim co razem osiągnęliśmy?! Jeszcze w trasie rozmawialiśmy o naszej kolejnej płycie! Czyli to już koniec nas?! – Lou był na serio wściekły.
- Na to wygląda. – Zayn był przybity.
- Na pewno da się coś jeszcze zrobić. Trzeba z nim porozmawiać. Może uda nam się go jakoś przekonać. – Panikowałam.
- Cam, nie będziemy go przekonywać. Nie będziemy przekonywać ślepo zakochanego Liama! Myślisz, że na co poleciała ta cała Danielle? Poleciała na jego kasę i sławę! A to, że mają romans to oczywiste. Zapewne ona namówiła go do tego wywiadu, dla rozgłosu jego osoby. – Gadał nakręcony Louis.
- Lou, spokojnie. Wrzuć na luz, zaraz coś wymyślimy. – Trzymałam twarz chłopaka w swoich dłoniach.
- Będziemy występowali we czwórkę, i tyle Cam. – Powiedział Zayn. – Decyzja Liama się nie zmieni. Powiedział nam dziś jak wychodził, że ta decyzja jest już podjęta i on jej nie zmieni. Chce występować sam.
Siedzieliśmy tak kilka dobrych godzin. Rozmyślając nad tym jak to będzie jak Liama nie będzie. Nic nowego nie wydedukowaliśmy. W internecie na portalach plotkarskich były nagłówki typu Koniec One Direction! Liam Payne odchodzi!, Liam Payne: Chcę odejść z zespołu. Chłopcy czytali je z przerażeniem, a najgorsza była reakcja fanek. Były załamane. Pojawiła się masa stron typu Liam wróć!, Liam nie rób tego! Ale przecież on podjął decyzję. A na dodatek Abby. Niby nie powiedział wprost, że to już koniec, ale tak było. Moja przyjaciółka była znając życie załamana. Czuła się zapewne jak ja gdy zobaczyłam zdjęcia Louisa i Eleanor. Kiepska sytuacja. Do domu właśnie ktoś wszedł. W pokoju nagle pojawił się Niall, rzucił czapkę, która miał na głowie gdzieś w kat. Usiadł na fotelu i schował twarz w dłoniach. Chyba zaczął płakać. Odsłonił się i powiedział.
- To koniec.
- Niall. – Podeszłam do niego i klęknęłam przed nim. – To nie koniec, jest was jeszcze czwórka. Dacie rade. Wierzę w was. Ty się nie poddajesz. Każdy, ale nie ty.
- Abby jest załamana, nie chce z nikim gadać. – Dodał.
- Pojadę do niej. – Powiedziałam. – Lou zawieziesz mnie? – Zapytałam chłopaka, a on tylko skinął głową.
Podróż dłużyła się niemiłosiernie, bałam się tego co miałam zobaczyć. Dojechaliśmy. Weszłam do domu mojej przyjaciółki. Już na początku można było usłyszeć płacz. Dochodził on z pokoju Abb. Ruszyłam na górę nie zastanawiając się co powiem. Zobaczyłam ja. Była zapłakana, ubrana w jakiś rozciągnięty dres. Usiadłam obok niej na łóżku. Pogładziłam ją po głowie i powiedziałam.
- Już nie płacz, jestem przy tobie. – Abby podciągnęła się i wtuliła się we mnie. – Abby, on nie jest wart tego płaczu. Jest idiotą.
- Ale Cam! On to ogłosił na łamach prasy! Musiało to być jakiś czas temu, jeszcze w trasie! Już wtedy się psuło! On mnie już nie kocha, a ja głupia mu wierzyłam.
- Abby, on jest kretynem. Sam wybrał tą Danielle. Podjął tez decyzję o odejściu. Kochasz go?
- Tak, ale..
- Przepraszam, że to powiem, ale nie masz już o co walczyć. Warto ułożyć sobie życie na nowo. Wiem cos o tym.
- Jak ty sobie poradziłaś?
- Miałam przyjaciół. To oni mi pomogli. I ty, i chłopaki, i Jake, i Miles. Wy pisaliście, a oni byli przy mnie. Najważniejsze w takiej sytuacji jest wsparcie.
- Boję się, boję się, że się załamię. Nie chcę być sama.
- To się do mnie wprowadź. Mam wolny pokój. Tylko czasami bywa u mnie Lou, ale wtedy i tak śpi ze mną.
- Wy jesteście razem?
- Nie, jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi.
- Którzy się kochają.
- Tak. Odbiegłaś od tematu. Pakuj się. Napiszę do Louisa żeby po nas przyjechał. Jedziesz choćby tylko na noc do mnie!
- Okej..

Koniec .. rozdziału 36. Wyszedł taki trochę dołujący.. Niedługo dobijemy 40! Czekajcie z niecierpliwością!
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!

3 komentarze:

  1. cudowne . . to jest zajebiste . . po prostu nie do opisania . . pisz dalej, czekam . . życzę dużo weny . .
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie mogę, no zajebisty rozdział !!! Po prostu kocham twojego bloga bardziej niż Zayn lusterko !! :D Zaraz dołączę do członków bloga i przy okazji chciałabym cię zaprosić na mojego bloga: http://onedirection11111.blogspot.com/ :) Mam nadzieję że wpadniesz i że się spodoba :>

    OdpowiedzUsuń