piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 18.


*kilka dni później*
Siedziałam po turecku na lotnisku czekając na zawsze spóźnioną Miles. Abb rozglądała się dookoła poznając nowe otoczenie. Ja nie musiałam, znałam to lotnisko na wylot. Przylot był dobrze pół godziny temu, a jej jeszcze nie ma. Już miałam wyciągać telefon żeby po nią dzwonić, gdy zza zakrętu wybiegła jakaś idiotka z czerwonymi włosami. Sorki, nie idiotka tylko moja Miles. Gdy nas zobaczyła zaczęła biec i piszczeć. Skoczyłyśmy sobie  w objęcia. Skakałyśmy tak chwilę gdy Miles zauważyła Abb. Skoczyła jej w objęcia i powiedziała.
- Miles jestem.
- Miło mi Abby, ale już się chyba znamy?
- Tak, przez internet, ale w realu dopiero cię poznałam.
- Achh, spoko.
- Co tak późno Miles?! – Wydarłam się.
- Wybacz, ale zaspałam. – Tłumaczyła się dziewczyna.
- No, bo wczoraj byłam na imprezie. – Uśmiechnęła się głupkowato.
- Możemy jechać do domu? – Zapytałam się nareszcie.
- Tak, jasne. Do ciebie czy do mnie?
- Wolałabym do mnie, jesteśmy z Abb zmęczone. Prawda Abby?
- Taa, bardzo. – Właśnie ziewała.
Jakiś czas później byłyśmy w mojej willi. Z Abb pożegnałyśmy się z moją przyjaciółką i poszłyśmy się ogarnąć. Byłyśmy umówione na jutro. Do kina oczywiście. My aktualnie jadłyśmy kolację. No i potem poszłyśmy się wykąpać. Miałam w moim domu w Port Angeles trzy łazienki. No gdy już byłyśmy w miarę ogarnięte postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Padło na „Trzy metry nad niebem”. Płakałyśmy jak najęte na końcu, ale od tego są takie wyciskacze łez. Chciałyśmy z Abb obejrzeć X Factora, ale obiecałyśmy Niallerowi, ze nie ruszymy tego programu, chłopak miał dla nas jakąś niespodziankę. Około północy poszłyśmy położyć się w sypialni mojej mamy, we dwie zawsze raźniej.

*Miley*
Siedziałam znudzona przed kompem i opracowywałam kolejny plan. Plan jak pogodzić Cam i Jake’a. Pamiętam jednak te kilka dni gdy mój przyjaciel cierpiał przez nią. Ona była sobie tam szczęśliwa z tym Niallem i Abb, a on siedział tu. Już teraz wiedziałam dlaczego tak się uniósł gdy ona poinformowała nas o swoim wyjeździe. On ją kochał.
‘- Jake, to nie jest powód do płaczu! Ona będzie z nami jeszcze gadała. – pocieszałam mojego przyjaciela.
- Ty nic nie wiesz! – Wydarł się.
- Czuję to samo! Ona jest też i moją przyjaciółką!
- Ty nic nie wiesz! – Powtórzył się.
- To mi wytłumacz może łaskawie!
- No bo ja ją kocham.
- O żesz w mordę.. – Byłam zszokowana.
- Pamiętam każdą chwilę z nią spędzoną. Nasz pierwszy i ostatni raz, kolację u moich rodziców, raniące SMS’y z Niallem, tak wiedziałem o nim wcześniej, przeczytałem przez przypadek SMS’a. Pamiętam jak się uśmiecha, jakie wielkie oczy robi gdy się zdziwi, jak całuje. Może to jest chore, ale zakochałem się w niej gdy pojechaliśmy do mojego dziadka. Tylko ona zna tajemnicę Amandy, i ona nikomu o niej nie powie. Tylko ona ma moje, i tylko moje imię wytatuowane na nadgarstku. I wydawało mi się po tym naszym kinie, że ona też mnie kocha. Myślałem, że może wszystko się nareszcie ułoży, że będę szczęśliwy jak kiedyś. Ale to ja. Ja zawsze muszę wszystko spieprzyć, ja wszystkich ranię, ja wszystkich tracę. – Chłopak płakał mówiąc te słowa.
- Jake, nie ona pierwsza i nie ostatnia, wiem jaka jest Cam. I przykro mi, że ci to mówię, ale ona cię nie kocha i nie pokocha. Camila widzi tylko czubek swojego nosa i swoich przyjaciół z Londynu. To oni zawsze, odkąd pamiętam liczyli się najbardziej. Ze mną ma jedno zdjęcie na facebooku, a z samym Niallem, z ostatniego tygodnia dziesięć. Zauważ, ona kocha ich nad życie, są oni w pewnym sensie jej rodziną. Jest tak odkąd pamiętam. Nigdy nie będziesz ważniejszy od Nialla. – Moje słowa najprawdopodobniej załamały Jake’a, ale on pierwszy poznał prawdę o mojej przyjaciółce, o tym jaka była naprawdę. Kocha tylko siebie i tych Londyńczyków. Kiedyś do tego grona zaliczał się też Riley, ale on już nie żył. Jedyna osoba, która ją tu trzymała.
- Słowa, które wypowiadasz ranią.
- Wiem Jake, ale pogódź się z prawdą. Jeśli ją kochasz postaraj mieć ją chociaż jako przyjaciela, bo na więcej liczyć nie możesz, nie zaliczysz się do jej pięknego stadka, nigdy.
- A ty jak to przetrwałaś?
- Zanim to zauważyłam minął dobry rok. Z czasem się do tego przyzwyczaiłam, do tego, ze nigdy nie będę najważniejsza. Myślisz, że ile razy sam Riley zarzucał jej zdradę. Ciągle pisała SMS’y z Niallem. To nie było według niego normalne, on chciał mieć ją na wyłączność. Opowiadała mi co się działo wtedy w aucie. Jechała ona i on. Cam pisała SMS’y z Niallem, ostatni był o treści ‘Też cię kocham głuptasie. xxC.’ Cam i Niall zawsze, odkąd pamiętam tak do siebie pisali. Riley o tym nie wiedział. Zaczął się na nią drzeć. Ona wymyślała jakieś durne wymówki, on nie wierzył. Fakt, Cam coś kręciła. Z tego co mi się wydaje kochała i kocha Nialla nadal. Może nawet są parą. I właśnie wtedy Riley tylko na chwilę puścił kierownicę. To był zakręt. Przywalili w drzewo. Ona przeżyła, on nie.
- Nie mówiła mi nigdy tego.
- Dziwne by było jakby ci powiedziała. Tylko ja o tym wiem. Tylko ja znam prawdziwą wersję. Policja dostała fałszywą śpiewkę o tym, że Riley stracił panowanie nad kierownicą. I policja nie dowie się prawdy, bo Cam im nic nie powie. Mimo to i tak ją kocham, jak siostrę.
- A ona?
- Ona tak mówi, ale ze słowami Cam przestałam się liczyć już dawno. I chłopie mówię ci, pogódź się z nią, ale odpuść sobie, ona cię nie pokocha.’
A ja głupia ciągle chciałam temu chłopakowi pomóc. Wiedziałam, że jego szanse są nikłe, zerowe. Ona go nie pokocha, jest zimną suką, która zawsze ma to co chce. Ma kogo chce. Osiąga to co chce. Nie potrafiłam jej jednak znienawidzić. I w głębi duszy żałowałam, że wyjawiłam Jake’owi tyle jej tajemnic. Nie wiedziałam jaki jest ten chłopak. Ale w zasadzie on tez mi wyjawił swój wielki sekret. Kocha się w Cam. No dobra 1:1. Przemyślę to wszystko w śnie.

Pierwszy rozdział z perspektywą  Miley. I jak wam się podoba? Ja jej osobiście nie lubię. Ale jak mogę pisać o postaci, której nie lubie? No zdarza się. A co tam u was? No, postawiłam jednak na dłuższe rozdziały. Zadowoleni? Niedługo podejmę decyzję co do dalszego bytu tego bloga.
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ

3 komentarze:

  1. tylko masz nie usuwać tego bloga bo on jest wspaniały pisz dalej, czekam...
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się nad dalszą jego bytnością,mało czytelników ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. im dłuższe rozdziały tym lepsze, więcej się dowiadujesz i wciągasz w historię !!

    OdpowiedzUsuń