piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 11.


Obudziłam się. Łeb bolał mnie jak nigdy dotąd. Leżałam nieruchomo pod kołdrą. Byłam chyba naga. Przynajmniej takie miałam wrażenie. Powoli zwlekłam się z łóżka otulając się kołdrą. Odwróciłam się na pięcie aby wziąć swój telefon i doznałam szoku. W moim łóżku leżał nie kto inny jak Jake, to jeszcze nie koniec. Na dodatek był nagi. Fuck! – Pomyślałam. I pognałam do łazienki. Oparłam się rękoma o lustro. Na moim bliznowatym nadgarstku coś było. Nie coś tylko tatuaż. Odwróciłam rękę aby odczytać jego treść. ‘Jake’. Przeczytałam to jedno słowo zszokowana. Wydarłam się na całe gardło. Chwilę później do łazienki wparował Jake. Nagi Jake. O ile ja się okrywałam kołdrą to on..
- Co się tak patrzysz? – Spytał zdezorientowany.
- Najpierw się zakryj – rzuciłam w jego stronę ręcznikiem.
- Zaraz, zaraz czy my? – Miał zszokowaną minę.
- Wygląda na to, że tak. – Odpowiedziałam zawstydzona. – A widziałeś to? – Pokazałam mu nadgarstek, spojrzał na swój.
- O fuck! Cam?! – Chyba właśnie przeczytał treść swojego tatuażu.
- Nie o fuck, tylko tatuaż. I co ja teraz zrobię?! Mam to mieć do końca życia, po jednej nocy spędzonej z facetem, z którym jestem na niby?!
- Cam, jakbyś nie zauważyła też mam takie gówno więc siedzimy w tym razem..
- Co ja powiem Miles?!
- Że to był błąd?
- Łatwo ci mówić.
- Cam, no nie przejmuj się, przecież byliśmy parą. Przez tydzień.
- Właśnie, byliśmy. Tu w tym miejscu z tobą zrywam! – Wydarłam się. – Może zostaniemy przyjaciółmi? – Zapytałam, bo tak się chyba robi.
- Jasne. – Odpowiedział uśmiechnięty i mnie przytulił.
- Jake, ręcznik. – Powiedziałam, bo ten właśnie zaczął się zsuwać.
- To jak jedziemy do domu?
- Wiesz, że już nie mam ochoty na narty? – Stwierdziłam śmiejąc się.
- To przyjechaliśmy w góry na imprezę i do tatuażysty. – Jake śmiał się razem ze mną.
Godzinę później byłam już w pełni spakowana. Wytłumaczyliśmy Charliemu, że nie możemy dłużej zostać, bo dzwonili do mnie. Mam chorą mamę. Taak. Taka była wersja sprzedana dla dziadka. Siedzieliśmy już w aucie. Jechało ono średnią prędkością. Obstawiam, że w domu mieliśmy być wieczorem. Pomyślałam o tym, co nie tak dawno temu zrobiliśmy. Kiedyś przyrzekałam wiernośc jednemu facetowi – Rileyowi. I właśnie owa obietnicę złamałam. Czułam się z tym jak dziwka. Jednak z drugiej strony Riley nie żył. Nie obowiązywała mnie już żadna obietnica. Byłam wolna. Poczułam to dopiero teraz. Poczułam, że żyję. Uwolniłam się spod więzów przeszłości. Riley nie żył, nie mogło się to zmienić. Miałam się zakochać w kimś innym, być znowu szczęśliwą. Ale tu i teraz wiedziałam, że tą osobą na sto procent nie jest Jake. Nie obchodził mnie już fakt, że mam jego imię na nadgarstku. To było głupie, ja byłam głupia, on był głupi. Po pierwsze byłam zalana w trzy dupy. I jak utrzymać trzeźwość umysłu? Po drugie, udawaliśmy parę. Może mi się coś uroiło. I po trzecie, był moim przyjacielem, nie odmówiłabym mu tego. No i stało się, będę chodziła z jego imieniem do końca zycia. Nowopoznani ludzie będą się pytali. ‘Kto to jest Jake?’ A ja im odpowiem. ‘Przyjaciel, bardzo bliski mi przyjaciel’. W takim razie i imię Niallera, Abb i Miles powinnam mieć wytatuowane. Może kiedyś to zrobię, kiedyś jak znajdę więcej odwagi, ale nie teraz. Teraz korzystałam ze swojej wolności. W końcu mogłam odetchnąć pełną piersią. Nie było już ze mną Rileya, i go już nie będzie. Mój chłopak był już przeszłością. Na zawsze zostanie w moim sercu jako ten, który roztopił moje serce.

*Jake*
Cam znowu spała. Jedna spędzona noc. Nie żałowałem jej. Utwierdziłem się w przekonaniu, że ją kocham! Zakochałem się w dziewczynie poznanej na skręcie. Nieprawdopodobne, a jednak. Zakochałem się w niej podczas naszego niby związku. Jest taka piękna, miła, inna, wrażliwa! Tyle słów może ją opisać. Co z tego. Ciągle gdzieś tam, jest ten cały Niall. Czy ja właśnie byłem zazdrosny? Chyba tak. Pieprzyć to. Nie mogłem jej pozwolić wyślizgnąć się z moich ramion. Ale pozwoliłem. Nie powiedziałem jej, ze pamiętam każdy szczegół tej nocy. Ten gdy namawiała mnie na wizytę w studiu tatuażu, gdy prosiła mnie o to. Bałem się, że mi nie uwierzy. Udawałem durnia, będąc najszczęśliwszym facetem na świecie! Miałem ją koło siebie! I ją straciłem, Wyślizgnęła mi się. I co mam teraz zrobić? Nic. Pozwolić jej na dalsze życie. Niech podejmuje decyzje, a ni rusz może kiedyś zauważy, że ja i ona jesteśmy sobie przeznaczeni. Wiem, że dziadek opowiedział jej o Amandzie. Czy to normalne, że natykamy się na siebie? Ja zabiłem swoją dziewczynę, ona straciła faceta. To nienormalne. Czy ona nie widzi, że się przyciągamy? Jak magnes. Jacob i Camila. Dwie połówki jabłka. Ja i ona. Ale nie, ona tego nie widzi. Zerwała dzisiaj z tobą. Jake, otrząśnij się. Zerwała z tobą. Te słowa rozbrzmiewały po mojej głowie, unosiły się echem. Zostaliśmy tylko przyjaciółmi.
Dochodziła dziewiętnasta. Właśnie podjeżdżaliśmy pod jej dom. Pożegnaliśmy się i straciłem jej piękną sylwetkę z pola widzenia. Pojechałem do domu. Ułożyłem się wygodnie na moim łóżku. Marzyłem o niej, o Camili. Była już tak daleko ode mnie. Nie byłej już jej chłopakiem. Przeróżne myśli krzątały się po mojej głowie. Siedziałem przy komputerze. I zielona kropka przy nazwisku Cam na fb. Napisać czy nie pisać? Nie miałem pojęcia. Pisać. Chłopie za chwilę zobaczysz słowa, które ona właśnie wystukuje na klawiaturze swojego komputera! Napiszesz jej, że zakochałeś się w niej.  Nie, wszystkie słowa wystukane, będące na ekranie skasowałem. Nie napisałem. I czytam aktualności. Camila … zmieniła status w związku, na wolny(a). Te słowa mnie zszokowały.


Wiem, rozdział nudny, wybaczcie. Postaram się poprawić. Naplątałam trochę? Zmieniłam plany. Zobaczycie. Jutro postaram się wrzucić kolejny rozdział, w zasadzie już opracowany. Niedługo będzie coraz zabawniej, zejdziemy z użalania się postaci. (Jake’a) Pojawią się nowe śmieszniejsze postaci, wprowadzimy trochę komizmu. Obiecuje.
Zostaw po sobie ślad CZYTASZ=KOMENTUJESZ

1 komentarz:

  1. więc zostawiam ślad: Jake jest idiotą, bo zachowywał się tak jakby jej nie kochał, a Cam jest frajerką, bo ma problem do końca życia, pozdrawiam ją i jej ogar hehehe, swoją drogą akcja z tatuażem była śmeszna

    OdpowiedzUsuń