środa, 20 lutego 2013

Rozdział 16.


*Kilka dni później*
Nialler stał ze zmiękczonymi nogami czekając na wyczytanie swojego nazwiska. A miał to być tylko zakład. Tylko głupi zakład o durne robienie kanapek. Abb stała koło nas i się ciagle uśmiechała. Mój przyjaciel miał kilka minut do swojego występu. Ciągle obgryzał swoje i tak już krótkie paznokcie. Jego siostra ciągle się z niego śmiała. Czekała na jego porażkę. Ja w głębi serca miałam nadzieję, że mój przyjaciel dostanie się do programu. Spojrzał na mnie błagalnymi oczami i powiedział.
- Cam, nie dam rady.
- Wiedziałam, że zmiękniesz Nialler! – Powiedziała śmiejąc się Abb.
- Blondynku, teraz mnie posłuchaj i nawet nie myśl o rezygnacji. Jesteś wspaniałym facetem i masz talent. – Trzymałam go za koszulkę i warczałam mu w twarz. – I jeśli chcesz żebym wróciła tam skąd przyjechałam, to jesteś na dobrej drodze. A teraz zbierzesz tą swoją farbowaną dupę w troki, wyjdziesz na scenę i zaśpiewasz najlepiej jak tylko potrafisz. I nie ma zlituj.
- Okeej. – Powiedział przestraszony chłopak.
- Cam, nie wiedziałam, że potrafisz być aż tak bardzo przekonująca. – Zażartowała Abb.
- Wiem. – Odparłam jej z promiennym uśmiechem.
- Niall Horan! Wchodzisz! – Wydarł się jakiś głos.
- Powodzenia. – Krzyknęłyśmy jednocześnie z Abb.
- Przyda się.. – Odpowiedział zzieleniały Horan.
- Idę po coś do picia. Chcesz?  - Zapytałam Abb.
- Colę light jakbyś mogła. – Uśmiechnęła się do mnie.
- Jasne.
No i ruszyłam w stronę automatu z napojami. Wlekłam się powoli. Zastanawiałam jak radzi sobie Nialler. Kupiłam dwie cole i obróciłam się na pięcie. Wpadł na mnie jakiś chłopak ze słuchawkami w uszach. Jedna z butelek pękła brudząc moją piękną białą bluzkę. Spojrzałam na jego twarz. Miał nieogarniętą koloru ciemnego blondu grzywkę. Patrzył na mnie swymi przeszywającymi niebieskimi oczętami z przepraszającą miną. Wydarłam się na  niego.
- Zniszczyłeś moją bluzkę! Moją ulubioną bluzkę!
- Ale, to nie moja wina! Ty też nie patrzałaś! Nie czepiaj się mnie kobieto! – Wykrzyknął swoim melodyjnym głosem.
- Może chociaż jakieś przepraszam?!
- Dla ciebie? Nigdy!
- A może mógłbyś mi chociaż zejść z oczu panie mądraliński?
- Z fanfarami.. Zaraz, zaraz może od razu limuzynę dla panienki, podwiezie panią..
- Wystarczy, że spłyniesz..
- Louisie Tomlinsonie.. Kiedyś o mnie usłyszysz maleńka. Będę sławny, w porównaniu do ciebie..
- Nie przeginaj chłopczyku, bo ta druga butelka coli wyląduje na twojej czuprynie.
- O matko, już się boję.. Boję się księżniczki.. Uważaj, bo manicure ci się zniszczy.
- Nie przeginaj mądraliński!
- Bo co?!
- Bo to kurwa!
Skoczyłam na chłopaka, otworzyłam butelkę coli i wylałam ją na niego.  Wydarł się. Siedziałam na nim. Wokół nas zrobiło się zbiegowisko. Zaczęłam się z nim szarpać. Teraz to on był górą. Śmiał się jakby miał z tego wielką zabawę. Złapałam go chwytem Abb, za włosy. Pociągnęłam, teraz staliśmy. Trzymałam go za jego idealnie roztrzepaną grzywkę. Słuchałam z satysfakcją jak jęczy w niebogłosy. Abb stała obok i patrzyła na mnie zszokowana. Schyliłam się do jego poziomu i szepnęłam w jego stronę.
- Camila Gier. Zapamiętasz to nazwisko do końca życia. – Puściłam go i ruszyłam w stronę mojej przyjaciółki.
- Cam! Co to było?! – Wydarła się na mnie.
- No zniszczył mi moją najlepszą bluzkę! Nie widzisz?
- Twoje włosy też podlegają stratom.
- O matko. – Moje włosy były całe posklejane w strąki. Złapałam się za głowę.
- Gdzie Nialler?
- Zaraz kończy, wzywali już kolejnego.
- Weź mu nic nie mów o tym. – Wskazałam na swoje włosy i chłopaka stojącego daleko za nami.
- Okej. Ale byłaś niezła. Cam, podziwiam cię. Nauka chwytów na Niallu się przydaje no nie?
- Tak, jeśli ja go nie biję.
Usiadłyśmy na tych krzesłach co wcześniej i czekałyśmy na Niallera. Czekanie wydawało się wiecznością gdy ludzie idący obok ciebie ciągle lampili się na twój wygląd. W oddali zobaczyłam chłopaka, którego niedawno ‘stłukłam’. Miał na sobie szarą, teraz już szarą pomoczoną koszulkę. Jego włosy wyglądały jakby były postawione na żel, tylko, że to była tylko cola light! Szykował się chyba do wejścia. Miał dość niezadowoloną minę. Czyżby i on przejmował się swoim wyglądem? Pan księżniczka się znalazł. Zaczęłam się śmiać. I wtedy zza kulis wyszedł Nialler. Wyglądał na załamanego. Podbiegłam do niego w kilku susach. Zaczęłam go pocieszać.
- Nialler, nie martw się, oni się nie znają.
- Ale..
- Niall, spokojnie, wszystko będzie dobrze. Masz mnie i.. Abb. – Imię jego siostry coś ciężko przechodziło mi przez gardło. Abb będzie się z niego nabijała, wiedziałam to.
- Ale..
- Niall, nie wspominajmy już o X Factorze. Okej? Masz nas, jesteśmy twoim wsparciem.
- Ale Cam! Czy dałabyś mi skończyć zdanie, które zaczynam?! –Wydarł się na mnie.
- Jaasne. – Powiedziałam przestraszona.
- Dostałem się! – Wydarł się i zaczął się śmiać.
- Dostał się! – Wydarłam się do Abb, która chwilę później razem z nami skakała i cieszyła się.

I jak się podoba rozdział? Wybaczcie, że taki cienki, ale nie miałam innego pomysłu ;) No, oczekujcie z niecierpliwością kolejnego. Dopiero zaczyna się dziać ;)
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz