Wstałam. Byłam spakowana od kilku dni. Czego jak czego, ale tego wyjazdu nie mogłam sobie odpuścić. Jak na złość Jake nie chciał mi powiedzieć gdzie jedziemy. Do jakiej miejscowości czy coś. Także stałam przed niewiadomym. Czekałam na Jake'a. Czekały mnie dwa dni do spędzenia tylko z nim. Owszem zamieniłabym go na Miles, albo Abb. Nie było jednak takiej możliwości. Powoli przeżuwałam jajecznicę przygotowaną przez mamę. Pisałam SMS'y z Niallerem. Już byliśmy umówieni. Za tydzień miał się u mnie zjawić. Ciekawe czy namówi Abb żeby przyjechała. Nie miałam zielonego pojęcia. Zjadłam. Umyłam talerz i właśnie wtedy usłyszałam pukanie do drzwi. Jake. Moja pierwsza myśl. Otworzyłam drzwi uśmiechnięta. Chwyciłam moje dwie torby i założyłam niebieską kurtkę na narty. Ubrałam kremową uszatkę i byłam gotowa. Podałam w teatralnym geście swoje bagaże Jake'owi. Spakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy.
Droga była długa i nudząca. Ja jak to ja stale pisałam SMS'y. To z Miles, to z Niallerem. Droga się cholernie dłużyła. Postanowiliśmy po drodze stanąć na obiad. Wybór padł ze względu na mnie na jakąś tam restaurację. Było tutaj przytulnie. Zamówiłam sobie spaghetti, a Jake pizze. Zjedliśmy nie odzywając się do siebie. W ogóle dzisiaj mało rozmawialiśmy, mało rozmawialiśmy od dnia gdy nie poszłam z nim na imprezę. Niepokoił mnie ten fakt. Czy się na mnie obraził czy co? Nie chciałam zasypywać swojej głowy teraz rozmyśleniami. Zawibrował mój telefon. Wyjęłam go ukratkiem i odczytałam treść. 'Co tak zamulasz Cam? Niall'. Odpisałam pospiesznie. ' Jem obiad w jakiejś dennej restauracji w towarzystwie mojego kumpla, wybieramy się na narty.' Chwilę później miałam już odpowiedź. 'Tylko się nie połam ;p' Mój ostatni SMS do Niallera brzmiał: 'Napiszę później, bo teraz zbytnio nie mogę. Oczekuj mojej wiadomości z niecierpliwością ;pp'. No więc postanowiłam zagadnąć Jake'a.
- Więc powiesz mi gdzie dokładnie jedziemy czy nie?
- I tak nie będziesz wiedziała gdzie to. Także obędzie się bez tej informacji. - Miał lekko lodowaty ton głosu.
- Jake? - Zapytałam się już zirytowana. - Czy ty się na mnie złościsz?
- Nie, skądże. - Odpowiedział sarkastycznym tonem.
- Świetnie. W takim razie dopóki nie wyjaśnisz mi o co ci chodzi będę cię dręczyła moimi masakrycznie ciekawymi opowieśćmi.
- Zaczynaj. - Powiedział zainteresowany.
- Rozwalilam kiedyś auto mojego ojca. Z moją przyjaciółką. Była to piękna srebrna toyota. Ależ ona miała wygodne fotele. I radio! - Próbowałam go zanudzić, a on się śmiał.
- Lepiej już nie opowiadaj. Nie jestem na ciebie zły, - dał mi pstryczka w nos - ale byłem. Chodź bo nie dojedziemy do jutra! - Krzyknął i poszliśmy do auta.
I jak tu się dowiedzieć gdzie jesteś. Na prawo las, na lewo las.. Jakieś zadupie! Aż odechciało mi się jechać na te narty. Chciałam popisać SMS'y, ale zasięgu brak. Żadnego sklepu, zero kontaktu z rzeczywistością! I jak ja tu przeżyję weekend. Plusy tego wyjazdu były takie, że zaraz po powrocie miałam nie być już dziewczyną Jake'a. Tylko pytanie czy to był plus? Taa. Facet niby jest przystojny i w ogóle. Ale czy chciałabym być z nim na dłuższą metę? Nie. To nie mój typ faceta. Jako przyjaciel. Spoko, ale coś więcej odpada. Postanowiłam się przespać. No i chyba mi się udało..
*Jake*
Cam zasnęła. No to teraz z nikim nie mogłem pogadać. Jechałem z dziewczyna moich marzeń,a nie wiedziałem co robić. Ona ciągle pisała z kimś SMS'y. Racja byłem wcześniej na nią obrażony za tą całą imprezę. Zostawiła mnie na lodzie, no i jak ja miałem się pokazać. Nie poszedłem w końcu. I musiałem jeszcze udawać obrażonego. No bo jak się na nią złościć.
Spała jak aniołek. Nagle dostała SMS'a. Widziałem tylko nagłówek. 'Niall: Tesknię, nie mogę się doczekać aż..' I się wkurzyłem. Czyli ona kogoś miała. Niall. Cóż za kretyńskie imię?! Kto je w ogóle wymyślił? Zastanawia mnie to. A ona najwidoczniej poczuła wibracje, bo się obudziła. Byliśmy wtedy niecałe pięć kilometrów od celu.
*Cam*
Dostałam SMS'a od Nillera. 'Tęsknię, nie mogę się doczekać aż się spotkamy, wybacz, że tak piszę ale w końcu skopię Ci tyłek w wojnie na poduszki. ;p' Odpowiedziałam od razu. 'Nialler, wybacz, że nie popiszemy w ten weekend, ale zostałam zabrana na jakieś zadupie gdzie wątpię, iż złapię tu jakikolwiek zasięg. Tez nie mogę się doczekać Dupku. ;*' No i właśnie wtedy nasze auto stanęło. Staliśmy przed dużym domem z bali. Domem w lesie, na odludziu. Po chwili z chaty (bo tak to chyba mogę nazwać) wyszedł starszy pan. Wyglądał na miłą osobę. Jake wysiadł z auta i przytulił dziadzia w przyjacielskim geście. Zaczął z nim o czymś rozmawiać po czym zawołał mnie do siebie gestem. Wysiadłam zdezorientowana z auta. Powoli podeszłam do tych dwóch facetów. Jake powiedział:
- Cam, to jest mój dziadek, Charlie.
- Miło mi Camila. - Powiedziałam i podałam dłoń, tak jak to się zapoznaje ludzi.
- Dziadek Charlie, możesz mi tak mówić Camilo.
- Wolałbym jeśli dzidek mówiłby do mnie po prostu Cam.
- Niech będzie, Cam. - Zaczął się śmiać.
Zaprowadził nas do swojego domu i zaczął się mój weekend z Jake'm.
-----------------------------------------
No, po dwóch dniach męczarni udało mi się skończyć rozdział. Wiem, że jest nudny, ale cieszcie się Ci, którzy lubicie Jake'a, bo ja zaplanowałam dość długą nieobecność tej postaci. Podpowiem wam, że w najbliższym czasie koło Cam zacznie kręcić się ktoś inny. (Nie, nie Nialler). Wkrótce poznacie tez Abby, za jakieś 5 rozdziałów, tak mi się wydaje. No i na tyle. Chcecie kolejny rozdział? Dawajcie z kom.!
- Więc powiesz mi gdzie dokładnie jedziemy czy nie?
- I tak nie będziesz wiedziała gdzie to. Także obędzie się bez tej informacji. - Miał lekko lodowaty ton głosu.
- Jake? - Zapytałam się już zirytowana. - Czy ty się na mnie złościsz?
- Nie, skądże. - Odpowiedział sarkastycznym tonem.
- Świetnie. W takim razie dopóki nie wyjaśnisz mi o co ci chodzi będę cię dręczyła moimi masakrycznie ciekawymi opowieśćmi.
- Zaczynaj. - Powiedział zainteresowany.
- Rozwalilam kiedyś auto mojego ojca. Z moją przyjaciółką. Była to piękna srebrna toyota. Ależ ona miała wygodne fotele. I radio! - Próbowałam go zanudzić, a on się śmiał.
- Lepiej już nie opowiadaj. Nie jestem na ciebie zły, - dał mi pstryczka w nos - ale byłem. Chodź bo nie dojedziemy do jutra! - Krzyknął i poszliśmy do auta.
I jak tu się dowiedzieć gdzie jesteś. Na prawo las, na lewo las.. Jakieś zadupie! Aż odechciało mi się jechać na te narty. Chciałam popisać SMS'y, ale zasięgu brak. Żadnego sklepu, zero kontaktu z rzeczywistością! I jak ja tu przeżyję weekend. Plusy tego wyjazdu były takie, że zaraz po powrocie miałam nie być już dziewczyną Jake'a. Tylko pytanie czy to był plus? Taa. Facet niby jest przystojny i w ogóle. Ale czy chciałabym być z nim na dłuższą metę? Nie. To nie mój typ faceta. Jako przyjaciel. Spoko, ale coś więcej odpada. Postanowiłam się przespać. No i chyba mi się udało..
*Jake*
Cam zasnęła. No to teraz z nikim nie mogłem pogadać. Jechałem z dziewczyna moich marzeń,a nie wiedziałem co robić. Ona ciągle pisała z kimś SMS'y. Racja byłem wcześniej na nią obrażony za tą całą imprezę. Zostawiła mnie na lodzie, no i jak ja miałem się pokazać. Nie poszedłem w końcu. I musiałem jeszcze udawać obrażonego. No bo jak się na nią złościć.
Spała jak aniołek. Nagle dostała SMS'a. Widziałem tylko nagłówek. 'Niall: Tesknię, nie mogę się doczekać aż..' I się wkurzyłem. Czyli ona kogoś miała. Niall. Cóż za kretyńskie imię?! Kto je w ogóle wymyślił? Zastanawia mnie to. A ona najwidoczniej poczuła wibracje, bo się obudziła. Byliśmy wtedy niecałe pięć kilometrów od celu.
*Cam*
Dostałam SMS'a od Nillera. 'Tęsknię, nie mogę się doczekać aż się spotkamy, wybacz, że tak piszę ale w końcu skopię Ci tyłek w wojnie na poduszki. ;p' Odpowiedziałam od razu. 'Nialler, wybacz, że nie popiszemy w ten weekend, ale zostałam zabrana na jakieś zadupie gdzie wątpię, iż złapię tu jakikolwiek zasięg. Tez nie mogę się doczekać Dupku. ;*' No i właśnie wtedy nasze auto stanęło. Staliśmy przed dużym domem z bali. Domem w lesie, na odludziu. Po chwili z chaty (bo tak to chyba mogę nazwać) wyszedł starszy pan. Wyglądał na miłą osobę. Jake wysiadł z auta i przytulił dziadzia w przyjacielskim geście. Zaczął z nim o czymś rozmawiać po czym zawołał mnie do siebie gestem. Wysiadłam zdezorientowana z auta. Powoli podeszłam do tych dwóch facetów. Jake powiedział:
- Cam, to jest mój dziadek, Charlie.
- Miło mi Camila. - Powiedziałam i podałam dłoń, tak jak to się zapoznaje ludzi.
- Dziadek Charlie, możesz mi tak mówić Camilo.
- Wolałbym jeśli dzidek mówiłby do mnie po prostu Cam.
- Niech będzie, Cam. - Zaczął się śmiać.
Zaprowadził nas do swojego domu i zaczął się mój weekend z Jake'm.
-----------------------------------------
No, po dwóch dniach męczarni udało mi się skończyć rozdział. Wiem, że jest nudny, ale cieszcie się Ci, którzy lubicie Jake'a, bo ja zaplanowałam dość długą nieobecność tej postaci. Podpowiem wam, że w najbliższym czasie koło Cam zacznie kręcić się ktoś inny. (Nie, nie Nialler). Wkrótce poznacie tez Abby, za jakieś 5 rozdziałów, tak mi się wydaje. No i na tyle. Chcecie kolejny rozdział? Dawajcie z kom.!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz