niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 13


*3 dni później*
*Cam*
- Niall! – Biegłam i rzuciłam się w objęcia swojego blondwłosego przyjaciela.
- Camila. – Rzekł poważnie swoim lekko chrypkowatym, ale słodkim głosem chłopak. – Tak bardzo za tobą tęskniłem idiotko. – Udawałam obrażoną. Na przeprosiny dostałam całusa w policzek. – Co tam u ciebie?
- Riley nie żyje już długo, pozbierałam się. Miałam już jednego faceta, ale co ja ci gadam jak ty już wszystko wiesz. Pisałam ci. Gadaj co u ciebie.
- Wszystko po staremu. Abb za tobą tęskni.
- Było ją ze sobą zabrać.
- Mama nie pozwoliła jej jechać. Boi się o nią tak jakoś.
Wzięłam Nialla pod rękę i razem ruszyliśmy w stronę mojego domu. Miał spędzić tu kilka dni. Kilka dni z moim przyjacielem z Londynu. Kiedyś mieszkałam w tym mieście. Tak ze trzy lata temu. Mieszkałam niedaleko Nialla. Był, jest moim przyjacielem od dziecka. Gdy wyjechałam tutaj, do Port Angeles, nie urwałam z nim kontaktu. Pisaliśmy do siebie listy, gadaliśmy na skype. Niall jest powiernikiem każdego mojego smutku. Tak się cieszyłam, że przyjechał na te głupie kilka dni! Musiał nareszcie poznać moich przyjaciół.
Zaprowadziłam mojego przyjaciela do pokoju gościnnego i dałam chwilę na ogarnięcie się. Potem zabrałam go na spotkanie z Miles i Jake’m.

*Jake*
- Hej. – Powiedziała Cam. Ale kim do cholery był ten blondasek?! – to jest Niall. Mój przyjaciel z Londynu.
- Dużo o tobie słyszałam. – Powiedziała Miles. – Oczywiście dobrego.  – Zaczęła się śmiać.
- Miło mi. Jake jestem. – Powiedziałem bez przekonania.
- Chodźcie, musimy prowadzić Nialla po naszej mieścinie. – Powiedziała zniecierpliwiona Cam.
Poszliśmy oczywiście do kina. Wybór padł na jakąś komedię romantyczną. Ja siadłem po jednej stronie, a Niall po drugiej. Koło mnie siedziała Miley, a obok niej Cam. Obok Nialla. Film był podobno wzruszający. Cam płakała jak bóbr. Widziałem gest pocieszający Nialla. Starł swoim palcem łzy z jej policzka i dał całusa. Cały buzowałam nienawiścią do tego typa. Wyszliśmy z kina. Niall prowadził Cam obejmując ją ramieniem. Zauważyłem, że moja przyjaciółka na nadgarstku, tym od tatuażu ma kilka bransoletek  go zakrywających. Postanowiłem naciągnąć bluzę również zakrywając całkowicie swój. Widziałem, że oni.. są ze sobą bardzo, ale to bardzo zżyci. Miałem wrażenie, że jest to coś więcej niż przyjaźń. Dopiero teraz spostrzegłem, że znajdujemy się już pod domem Cam. Pożegnaliśmy się z nimi i Miles powiedziała.
- Wracasz ze mną czy idziesz sam?
- A co mi szkodzi pójść z tobą Miles? – Starałem się zachować zabawny ton głosu.
- Niall to miły facet. Znają się długo z Cam.
- Taa. – Skwitowałem.
- Chyba nie przypadł ci do gustu.
- Niee. Wydaje ci się. – Skłamałem.
- Przyznaj się! Do niedawna to ty grałeś pierwsze skrzypce męskie u boku Cam! Teraz to się zmieniło.
- Czy ty zarzucasz mi, że jestem zazdrosny o moją przyjaciółkę Cam?
- Tak. – Odparła ze sztuczną powagą.
- To się mylisz Miles. Camila, twoja przyjaciółka już nic dla mnie nie znaczy. Nie jesteśmy parą! – krzyczałem do niej.
- No może ci uwierzyłam. Może! – Krzyknęła i resztę drogi spędziliśmy przekomarzając się.

*Cam*
Już umyta i ubrana w piżamę pobiegłam na palcach do pokoju Nialla. Zapukałam trzy razy i weszłam do pokoju chłopaka. Siedział na łóżku oglądając moje stare albumy ze zdjęciami. Zdjęcia moje i Riley’a. Uśmiechnęłam się przez łzę. Starł mi ją opuszkiem palca.
- O co chodzi? – Zapytał Niiall.
- Czy myślisz, że mogłabym z tobą wyjechać do Londynu? – Zapytałam bez zastanowienia.
- Ale dlaczego? Po co? Myślałem, że lubisz swoich przyjaciół tutaj.
- Lubię, ale…
- Ale?
- Ale wszystko naokoło przypomina mi go, Riley’a! – Zaczęłam łzawić. Niall mnie przytulił.
- Cam. Mineło już trochę czasu. Pozbierasz się. A co do twojego wyjazdu, pogadamy jutro, okej?
- Okej. – Szepnęłam przez łzy.
Wtuliłam się jeszcze bardziej w mojego przyjaciela. Czułam w nim oparcie. Kochałam go jak brata. Był rodziną. Kołysaliśmy się rytmicznie. Ja płakałam, a on nucił coś pod nosem. Jakąś kołysankę. Zasnęlam w jego ramionach.

*Nastepnego dnia*
Obudziłam się. Czułam, że na oczach mam dwie opuchlizny. Przetarłam oczy. Na fotelu pokoju gościnnego spał Niall. Postanowiłam mu się odwdzięczyć. Zeszłam na dół i zrobiłam mu omlety. Wróciłam do niego i obudziłam go. Zerwał się jak oparzony.
- Dzień dobry śpiochu. – Powiedziałam najweselej jak tylko potrafiłam.
- Cam.. Jak ty wyglądasz?! Do łazienki! Makijaż!
- Olać makijaż. Chodź, zrobiłam ci śniadanie.
Niall zjadł omlety i do kuchni przyszła moja mama. Miałam postanowienie. Chciałam uciec od wszelakich problemów. Postanowiłam z nią pogadać o Londynie.
- Mamo, no bo wiesz, ja tak jakby..
- Noo?
- Chciałabym wyjechać.
- Cam. Nie chce mi się znowu przeprowadzać. Londyn jest za daleko.
- Mamo, ale powiedziałam chciałabym.
- Ale dziecko! Gdzie ty zamieszkasz?!
- Dobrze wiesz, że mama Nialla traktuje mnie jak rodzinę. – Niall nie protestował.
- Proszę panią. Mama na pewno się nie sprzeciwi. Cam jest dla nas jak rodzina.
- Skoro postanowiłaś niech tak się stanie. Skontaktuję się dzisiaj z twoją matką Niall.
Mama wyszła z kuchni, a ja w euforii rzuciłam się w objęcia Nialla. Pomyślałam tylko. ‘Udało się!’

Noo. Rozdział trochę dłuższy ;D postaram się pisać dłuższe. No i jak zdziwieni decyzją Cam? A może to podejrzewaliście? Piszcie w komentarzach .
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMETUJESZ

1 komentarz: