*3 dni później*
*Cam*
- Niall! – Biegłam i rzuciłam się w objęcia swojego
blondwłosego przyjaciela.
- Camila. – Rzekł poważnie swoim lekko chrypkowatym, ale
słodkim głosem chłopak. – Tak bardzo za tobą tęskniłem idiotko. – Udawałam
obrażoną. Na przeprosiny dostałam całusa w policzek. – Co tam u ciebie?
- Riley nie żyje już długo, pozbierałam się. Miałam już
jednego faceta, ale co ja ci gadam jak ty już wszystko wiesz. Pisałam ci. Gadaj
co u ciebie.
- Wszystko po staremu. Abb za tobą tęskni.
- Było ją ze sobą zabrać.
- Mama nie pozwoliła jej jechać. Boi się o nią tak jakoś.
Wzięłam Nialla pod rękę i razem ruszyliśmy w stronę
mojego domu. Miał spędzić tu kilka dni. Kilka dni z moim przyjacielem z
Londynu. Kiedyś mieszkałam w tym mieście. Tak ze trzy lata temu. Mieszkałam
niedaleko Nialla. Był, jest moim przyjacielem od dziecka. Gdy wyjechałam tutaj,
do Port Angeles, nie urwałam z nim kontaktu. Pisaliśmy do siebie listy,
gadaliśmy na skype. Niall jest powiernikiem każdego mojego smutku. Tak się
cieszyłam, że przyjechał na te głupie kilka dni! Musiał nareszcie poznać moich
przyjaciół.
Zaprowadziłam mojego przyjaciela do pokoju gościnnego i
dałam chwilę na ogarnięcie się. Potem zabrałam go na spotkanie z Miles i
Jake’m.
*Jake*
- Hej. – Powiedziała Cam. Ale kim do cholery był ten
blondasek?! – to jest Niall. Mój przyjaciel z Londynu.
- Dużo o tobie słyszałam. – Powiedziała Miles. –
Oczywiście dobrego. – Zaczęła się śmiać.
- Miło mi. Jake jestem. – Powiedziałem bez przekonania.
- Chodźcie, musimy prowadzić Nialla po naszej mieścinie.
– Powiedziała zniecierpliwiona Cam.
Poszliśmy oczywiście do kina. Wybór padł na jakąś komedię
romantyczną. Ja siadłem po jednej stronie, a Niall po drugiej. Koło mnie
siedziała Miley, a obok niej Cam. Obok Nialla. Film był podobno wzruszający.
Cam płakała jak bóbr. Widziałem gest pocieszający Nialla. Starł swoim palcem
łzy z jej policzka i dał całusa. Cały buzowałam nienawiścią do tego typa.
Wyszliśmy z kina. Niall prowadził Cam obejmując ją ramieniem. Zauważyłem, że
moja przyjaciółka na nadgarstku, tym od tatuażu ma kilka bransoletek go zakrywających. Postanowiłem naciągnąć
bluzę również zakrywając całkowicie swój. Widziałem, że oni.. są ze sobą
bardzo, ale to bardzo zżyci. Miałem wrażenie, że jest to coś więcej niż
przyjaźń. Dopiero teraz spostrzegłem, że znajdujemy się już pod domem Cam.
Pożegnaliśmy się z nimi i Miles powiedziała.
- Wracasz ze mną czy idziesz sam?
- A co mi szkodzi pójść z tobą Miles? – Starałem się
zachować zabawny ton głosu.
- Niall to miły facet. Znają się długo z Cam.
- Taa. – Skwitowałem.
- Chyba nie przypadł ci do gustu.
- Niee. Wydaje ci się. – Skłamałem.
- Przyznaj się! Do niedawna to ty grałeś pierwsze
skrzypce męskie u boku Cam! Teraz to się zmieniło.
- Czy ty zarzucasz mi, że jestem zazdrosny o moją
przyjaciółkę Cam?
- Tak. – Odparła ze sztuczną powagą.
- To się mylisz Miles. Camila, twoja przyjaciółka już nic
dla mnie nie znaczy. Nie jesteśmy parą! – krzyczałem do niej.
- No może ci uwierzyłam. Może! – Krzyknęła i resztę drogi
spędziliśmy przekomarzając się.
*Cam*
Już umyta i ubrana w piżamę pobiegłam na palcach do
pokoju Nialla. Zapukałam trzy razy i weszłam do pokoju chłopaka. Siedział na
łóżku oglądając moje stare albumy ze zdjęciami. Zdjęcia moje i Riley’a.
Uśmiechnęłam się przez łzę. Starł mi ją opuszkiem palca.
- O co chodzi? – Zapytał Niiall.
- Czy myślisz, że mogłabym z tobą wyjechać do Londynu? –
Zapytałam bez zastanowienia.
- Ale dlaczego? Po co? Myślałem, że lubisz swoich
przyjaciół tutaj.
- Lubię, ale…
- Ale?
- Ale wszystko naokoło przypomina mi go, Riley’a! –
Zaczęłam łzawić. Niall mnie przytulił.
- Cam. Mineło już trochę czasu. Pozbierasz się. A co do
twojego wyjazdu, pogadamy jutro, okej?
- Okej. – Szepnęłam przez łzy.
Wtuliłam się jeszcze bardziej w mojego przyjaciela.
Czułam w nim oparcie. Kochałam go jak brata. Był rodziną. Kołysaliśmy się
rytmicznie. Ja płakałam, a on nucił coś pod nosem. Jakąś kołysankę. Zasnęlam w
jego ramionach.
*Nastepnego dnia*
Obudziłam się. Czułam, że na oczach mam dwie opuchlizny.
Przetarłam oczy. Na fotelu pokoju gościnnego spał Niall. Postanowiłam mu się
odwdzięczyć. Zeszłam na dół i zrobiłam mu omlety. Wróciłam do niego i obudziłam
go. Zerwał się jak oparzony.
- Dzień dobry śpiochu. – Powiedziałam najweselej jak
tylko potrafiłam.
- Cam.. Jak ty wyglądasz?! Do łazienki! Makijaż!
- Olać makijaż. Chodź, zrobiłam ci śniadanie.
Niall zjadł omlety i do kuchni przyszła moja mama. Miałam
postanowienie. Chciałam uciec od wszelakich problemów. Postanowiłam z nią
pogadać o Londynie.
- Mamo, no bo wiesz, ja tak jakby..
- Noo?
- Chciałabym wyjechać.
- Cam. Nie chce mi się znowu przeprowadzać. Londyn jest
za daleko.
- Mamo, ale powiedziałam chciałabym.
- Ale dziecko! Gdzie ty zamieszkasz?!
- Dobrze wiesz, że mama Nialla traktuje mnie jak rodzinę.
– Niall nie protestował.
- Proszę panią. Mama na pewno się nie sprzeciwi. Cam jest
dla nas jak rodzina.
- Skoro postanowiłaś niech tak się stanie. Skontaktuję
się dzisiaj z twoją matką Niall.
Mama wyszła z kuchni, a ja w euforii rzuciłam się w
objęcia Nialla. Pomyślałam tylko. ‘Udało się!’
Noo. Rozdział trochę dłuższy ;D postaram się pisać
dłuższe. No i jak zdziwieni decyzją Cam? A może to podejrzewaliście? Piszcie w
komentarzach .
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMETUJESZ
jej mama jakby za szybko się zgodziła....
OdpowiedzUsuń