poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 14


*Cam*
Musiałam o wszystkim powiedzieć dla Miley i Jake’a. Ale jak to zrobić? Siedziałam na ławce w parku, gdzie się z nimi umówiłam. Nerwowo kręciłam kciukami młynek. Zaczęli się zbliżać Miles z Jake’m. Usiedli na ławce, a ja wstałam. Poważnym tonem zaczęłam.
- Więc muszę wam coś powiedzieć.
- Cam, tylko nie chrzań, że zaciążyłaś. – Powiedziała przestraszona Miles.
- Miles, nie urywaj mi w pół zdania. Więc bardzo dobrze wiecie, że Riley nie żyje i, że kochałam go jak wariatka. – Nerwowo chodziłam i machałam rękoma jak wariatka. – I rozmawiałam wczoraj z Niallerem i postanowiliśmy, że zabiera mnie ze sobą do Londynu. – Uśmiechnęłam się szeroki i czekałam na ich reakcję.
- Wspaniale kochana! – Wykrzyknęła Miles. Tylko ona wiedziała ile znaczył dla mnie Nialler, no i Londyn.
- Na ile jedziesz? – Zapytał zaniepokojony Jake. Miles spojrzała na niego z politowaniem. Znała odpowiedź.
- Na stałe Jake.
- Jak to na stałe?! – Wydarł się na cały głos.
- Jake to i tak kiedyś by nastąpiło.
- Ale nie możesz nas zostawić! Dopiero zaczęło być lepiej! Camila! – Odezwał się błagalnie Jake.
- To nie ty podejmujesz a mnie decyzje. Jadę do Londynu czy tego chcesz czy nie.
- To chodzi o niego.. Przyjechał i myśli, że po prostu może sobie ciebie zabrać! A ty mu wierzysz kretynko! Nie myślisz o nas! Czy wiesz jak będzie się czuła Miles?!
- Jacob! Nie raz gadałam z Miles o tym, że kiedyś na pewno stąd wyjadę, wrócę do Londynu. I wiem, że ona pozwoli mi wyjechać bez względu na to z kim pojadę. I właśnie podjęłam decyzję, a jeśli jeszcze raz do mnie krzykniesz to nawet nie próbuj się do mnie odzywać.
- Więc niech tak będzie! – Wydarł się i odszedł.
Stałam tak przez chwilę wpatrując się w niego. Poczułam, ze po moich policzkach płyną łzy. Starłam je szybko i odwróciłam się w stronę zszokowanej Miles. Postanowiłam chociaż z nią się nie pokłócić. Powiedziałam.
- Idę się pakować. Idziesz ze mną? – Mój głos brzmiał bardzo przyjacielsko.
- Jasne. – Powiedziała dalej zszokowana.
Całe popołudnie spędziłam z Miles i Niallem. Pakowaliśmy w dwie walizki całą moją szafę, co było niemożliwe. Postanowiłam, że wezmę to co najpotrzebniejsze, a resztę dokupię. Po spakowaniu mnie i Nialla włączyliśmy telewizję. Leciała jakaś denna komedia romantyczna. Ja i Miles oczywiście płakałyśmy. Na szczęście miałyśmy pocieszyciela. Mój kochany Nialler. Co ja bym bez niego zrobiła. Moja przyjaciółka poszła do domu około godziny 19. Poszłam spać wcześnie. Jutro o piątej rano mieliśmy wylot. Nie mogłam się doczekać. Będę jednak trochę tęskniła. Za Miles, Jake’m. Tak wiem, zraniłam go. Ale cóż poradzę, wolałam przebywać z Niallem. Jake’a znałam zaledwie kilka tygodni. Nie zostanę dla takiej osoby specjalnie w Port Angeles. Nie chciałam dla niego zostać. Nie kochałam go. Kiedyś trzymał mnie tu tylko Riley, teraz nikt. Byłam wolna. I właśnie miałam zamiar wylecieć.

*Następnego dnia*
Stałam z Niallem przy odprawie. Czekaliśmy na nasz lot. Pół godziny. Miles napisała do mnie pożegnalnego SMS’a, a po Jake’u ani śladu. Co ja się przejmowałam tym człowiekiem. Miałam dzisiaj spotkać moją Abb. Tak bardzo za nią tęskniłam. Za tymi wspólnymi wieczorami. Przeszliśmy przez odprawę. Pięć minut do startu. Siedziałam już wygodnie na fotelu w samolocie. Za chwile mieliśmy startować. Dwie minuty, jedna, i start. Wtuliłam się w ramię Nialla. Tak, bałam się latać samolotami, panicznie się bałam. Oderwaliśmy się od ziemi. Ściskałam dłoń mojego przyjaciela. Puściłam ją dopiero po około dziesięciu minutach. Dopiero wtedy gdy pozwolono nam odpiąć pasy. Na miejscu mieliśmy być o 15. Jeszcze tyle godzin. I co tu robić? Nialler śpi, telefon wyłączony, więc i ja idę spać.
Obudziłam się dopiero o 12. Mój towarzysz już też nie spał. Postanowiłam sobie z nim pogadać.
- Nialler..
- Yhym?
- Cieszysz się, że z tobą lecę?
- Cam, twój powrót był moim marzeniem.
- Cieszę się. Teraz będzie tak jak kiedyś no nie? Te nasze wieczorki, bitwy i w ogóle..
- Tak Cam, teraz będzie znowu idealnie.
- Mój przyjaciel się na mnie wkurzył. Jake. Nie akceptuje mojej decyzji.
- Jeśli to prawdziwa przyjaźń to przetrwa każdą odległość. Wiesz, tak jak twoja i moja. Zobacz od trzech lat mieszkałaś w Port Angeles, a dalej się przyjaźnimy.
- Cieszę się, że mam ciebie Niall. Jesteś jak brat, którego nigdy nie miałam.
- A ty jak moja siostrzyczka bliźniaczka. Mimo, że ją mam.
- Ale to się nie liczy. I tak nie jesteście do siebie podobni. Bliźnięta dwujajowe.
- Ach, no prawda. To jak następnym razem bierzemy cztery walizki? – Zaczął się śmiać Niall.
- Nie, dziesięć. – Udawałam obrażoną i zaczęłam się z nim przekomarzać.
O 15 wylądowaliśmy na płycie lotniska w Londynie. Byliśmy w budynku. Zaczęłam z Niallem wypatrywać jego rodziny. Znając życie nie zauważylibyśmy jej gdyby nie loki Abb. Machała nimi na prawo i lewo rozglądając się. Nagle nas zauważyła. Zaczęła biec. W naszą stronę oczywiście. Ta moja kochana wariatka. Rzuciła mi się na szyję i zaczęła dusić. Śmiałyśmy się jednogłośnie. Niall przerwał naszą chwilę szczęścia.
- A ja kochana siostrzyczko? Kto się ze mną przywita? – Zaczął rozkładać ramiona.
- Chrzań się! – Odpowiedziała mu Abb. – Jak podróż kochana? – To pytanie było skierowane do mnie.
- Męcząca. – Odpowiedziałam z bananem na twarzy. – Ale nareszcie jesteśmy razem.
- Chodź, jedziemy do domu. – Powiedziała i pociągnęłam mnie za sobą. Horan zostawał gdzieś w tyle.
No i pojechaliśmy do domu Horan’ów. Poszliśmy spać.

Noo.! Heejka ;) Nareszcie poznaliście moją Abb. Nareszcie ;D Mam nadzieję, że ją polubicie. Zaczynamy nowy etap przygody Cam, Londyn. Mam nadzieję, że ktoś to w ogóle czyta. No i tak .
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMETUJESZ

3 komentarze:

  1. ty powinnaś pisać książke to jest wspaniałe oby tak dalej, życze dużo weny....
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna, pisz dalej:)
    Wciągnęłam się bardzo w czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to pradwamega wciągające.. tylko szkoda, że zostawiła tak jake'a ;(

    OdpowiedzUsuń