- No gdzie ty się podziewałaś? - Zapytała zaniepokojona.
- Zaspałam.
- Dobrze, że chociaż przyjechałaś na pierwszą lekcję. Doszły mnie słuchy, że..
- Hmm? - mruknęłam dla zasady albowiem przede mną stał nie kto inny jak mój boski Jake. Przejrzałam się w szybie i szłam dalej.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - Wydarła się na mnie Miley.
- Przepraszam zamyśliłam się.
- No to odpowiedz mi teraz na pytanie. Dlaczego nie wiem, że wy - wskazała na mnie Jake'a - jesteście parą?
- No bo... - nie wiedziałam czy powiedzieć jej prawdę.
- Stało się to wczoraj. - Uratował mnie Jake. Pocałował mnie w usta i uśmiechnął się do Miles.
- I że wy macie czelność to ukrywać przed światem! - Moja przyjaciółka szturchnęła nas znacząco i zaczęła się śmiać.
Poszliśmy na lekcje. A tam? Nudy, nudy, nudy. Masakryczna lekcja francuskiego. Pisanie liścików z Miles. 'Zakochana? - Miles' ' Niee. - Ja' 'Cam, mnie nie oszukasz. - Miles' ' Wiesz, ze za półtora przyjedzie mój przyjaciel z Londynu? - Ja' ' Cam, nie strać tego faceta dla jakiegos tam przyjaciela z Londynu.! - Miles.' ' Ale to jest mój ukochany przyjaciel.! - Ja.' ' Camilo, jeśli rozstaniecie się przez N. to uwierz mi, że się więcej do ciebie nie odezwę ;p - Miles'. ' Zamknij się Miles.! Bo się obrażę! - Ja.' ' Pięknie wyglądasz, ładny kolorek ;) - Miles' . I zadzwonił dzwonek. było już po tej całej zanudzającej lekcji. U nas w Północnej Ameryce, Port Angeles akurat było zimno, gdy w Londynie znając życie można było chodzić w krótkich spodenkach. Za oknem deszcz. A ja bez kurtki! Masakra. Znowu wrócę do domu jak zmokła kura. Pogody tutaj mnie przerażały. No i po co my się tutaj przeprowadziliśmy?! Bo ojciec znalazł pracę? Czy dlatego, że znalazł tu kochankę. Tato nie mieszka już z nami od dwóch lat. Mama sama utrzymuje dom. Często jeździ w delegacje. Spędza ze mną mało czasu. To jest koszt naszego życia na poziomie. Mama zwalnia ludzi na całym świecie. Ma wysoką pensję z czego sama praktycznie nic nie wydaje. Mieszkam praktycznie sama w wielkim domu. Sama wstaję jem kolacje, oglądam filmy. Mama jest raz na jakiś czas. Teraz akurat ma urlop. Trzy tygodnie w domu. Nie mam z nią zbyt dobrych kontaktów. Może to i dziwne, ale wydaje mi się, ze mogłoby jej nie być. Dzwonek na kolejną lekcję. I tak do końca dnia lekcyjnego. Miałam szczęście, bo deszcz przestał padać. Wróciłam do domu. O mały włos a zapomniałabym, że czeka mnie dzisiaj jeszcze impreza.
Rozczesałam włosy. Uczesałam sobie kłosa po boku. Zaczęłam się krzątać po pustym domu. Chwyciłam marchewkę z lodówki. Gryząc ją ruszyłam na górę. Zaczęłam przeglądać stare zdjęcia. Ja i Riley, ja z przyjaciółmi z mojej poprzedniej mieściny. Aż śmiałam się do fotografii. Tak za nimi tęskniłam. Niby miałam tu Miles, ale to nie było już to samo. Przypomniało mi się pewne popołudnie spędzone z Abby.
'- No chodź! - Krzyczałam do mojej przyjaciółki.
- Cam, to nie jest dobry pomysł.. - Abb była zniechęcona co do jazdy autem mojego ojca.
- On się i tak nie skapnie. Mówię ci. Jest zbyt mało kumaty. Poza tym umiem jeździć.
- Cam, mój brat nas wyda.
- A czy on musi o tym wiedzieć? Abb, wyluzuj. Żyjmy chwilą!
- Ale tylko ten raz..
Wsiadłyśmy do nowej toyoty mojego taty. Włożyłam kluczyki do stacyjki. Przekręciłam je i samochód zaskoczył. No i co dalej robić? Wcisnęłam byle jaki pedał i z impetem walnęłam w drzwi od naszego garażu. Czyli jednak tatuś się dowie. Muszę wziąć kilka lekcji od brata Abby.'
No i fotografia rozbitej toyoty. Zaśmiałam sie na wspomnienie o tym. Przypał na maksa i szlaban na kieszonkowe na cały rok. Ale wspomnienie rozwalenia auta z Abby, bezcenne. Miałam kilka zdjęć z Niallem. Mój najlepszy przyjaciel, brat Abby. Tak się kochają, że aż nienawidzą. Z Niallem mogłam robić wszystko od chodzenia po sklepach aż po naprawianie aut. Któregoś lata na naprawie zarobiliśmy troche kasy na imprezę urodzinową Abb. Ależ była szczęśliwa. Naokoło różowe balony, wielki tort. No i nasza trójka. I ostatnie zdjęcie. Ja żegnająca się z Abb i Niallem. Miałam wtedy jeszcze moje naturalne włosy w kolorze ciemnego blondu. Niall, wysoki blondyn i Abb Niziutka dziewczyna z burzą kręconych się włosów koloru czekolady, sięgających połowy pleców. Kochałam ją z całego serca. Jak i Niallera, jak brata oczywiście. Z tą druga osobą miałam się niedługo spotkać. Czekałam z niecierpliwością.
Na śmierć zapomniałam o dzisiejszej imprezie. Po chwili zastanowień stwierdziłam, że nie mam już na nią ochoty. Napisałam do Jake'a SMS'a.:
'Nie idę na imprezę, wybacz, źle się czuję ;('
'Szkoda. ;( kuruj się ;* ' - Odpisał. A ja poszłam spać.
----------------------------------------------------
Hej to ja boska, nigdy.sama ;) Mam nadzieję na choć jeden komentarz! Gdy go dostanę wstawię next rozdział ;)

Taa . Poniżej wygląd nowych postaci. (Niallera chyba nie muszę nikomu pokazywać, bo każdy wie o kogo kaman ;))
Abby ;) ( jedna z moich nowych ulubionych postaci, siostra Niallera, w najbliższych rozdziałach dowiecie się gdzie mieszka i wgl. Niedługo nawet poznacie ją bliżej)
Świetne , i taka mała rada ode mnie , staraj się pisać mniej chaotycznie , będzie się jeszcze lepiej czytało .
OdpowiedzUsuńJuż uwielbiam Nialla <3
to jest takie...po prostu nie mam słowa <3
OdpowiedzUsuńZAJEBISTE DZIEWCZYNO <3
Jak to nie ma imprezy? :C
OdpowiedzUsuńczekam nadal na jakąś konfrontację z arcywrogiem ;3
Usuń