poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 22.


*Cam*
Wróciłam z Lou do domu. Przyznam się szczerze, polubiłam tego wariata. Miałam zgarniać właśnie Abb do domu jej rodziców, bo na pewno się bardzo martwili. Wszyscy siedzieli na kanapie i oglądali MTV. Nialler się czymś ekscytował. Darł się ciągle ‘koncert!’. Czyli chłopcy dostali koncert. Nie no nie mogłam się doczekać. Zayn nas zauważył i od razu powiedział.
- A kogóż moje oczy widzą? Zakochańce wrócili! – Zrobiłam groźną minę, chyba wszyscy to zauważyli.
- Zayn, nie radzę. – Powiedział Lou, a ja tylko pokiwałam głową.
- Cam i Lou wrócili.. – Poprawił się mulat. Moja mina od razu się poprawiła.
- Abb, chyba musimy wrócić do domu, twoi rodzice się na sto procent martwią. – Powiedziałam milutkim już głosikiem.
- To wy się gdzieś wybieracie?! – Zapytał oburzony Lou, a ja tylko pokiwałam głową. – Po moim trupie.
Chłopak zarzucił mnie sobie na ramię i zaczął biec w stronę tarasu. Darłam się i waliłam pięściami w jego plecy, ale tego wariata nic nie ruszało. Chłopcy wystraszeni wybiegli za nami. Jednak po jakiejś chwili zorientowali się o co chodzi Louisowi. Zaczęli się śmiać przed faktem dokonanym. Nagle poczułam, że lecę, no i wpadłam do basenu. W całym moim wczorajszym ubraniu. No i szpilki się połamały. Cała byłam mokra, nie było to dziwne. Byłam właśnie w basenie. Louis zaczął się śmiać.
- Louis kretynie pożałujesz kiedyś tego. – Wywarczałam.
- Jak sobie jaśnie pani życzy. Słyszeliście? Zapamiętajcie, bo jej zemsty są słodkie! – Mówił chłopak śmiejąc się.
- Pomógłbyś mi chociaż wyjść! – Wydarłam się na niego.
- Ależ proszę bardzo.
 Podał mi rękę a ja go za nią pociągnęłam. Teraz byliśmy już oboje w basenie. Chłopacy właśnie wyśmiewali Louisa. Znowu dał się wykiwać dziewczynie. Patrzał na mnie swoimi przeszywającymi niebieskimi oczętami a ja śmiałam mu się w twarz. Chwilę później śmialiśmy się oboje, ochlapując się przy tym wodą. Całą tą dziwną scenę obserwowali chłopcy z Abb. Po jakichś 10 minutach wyszłam z basenu, a zaraz za mną Lou. Nie no najlepiej to ja nie wyglądałam. Chłopak zaproponował, że pożyczy mi cos swojego. Niestety buty przepadły. Musiałam spędzić resztę dnia na boso.
Byłam w pokoju Louisa. Był on biały. Efekt bieli przełamywały czarne meble i pościel. Jednym słowem styl nowoczesny. Podobał mi się ten pokój, ale był typowo męski.
- Wybierz sobie coś z szafy! – Krzyknął chłopak ze swojej łazienki.
Ale wybór! Paski, paski, paski. Zajebiście. Zgadnijcie co wybrałam? Białą bluzkę w czarne paski i jakieś jeansy. Koszulka była przydługa, a spodnie za duże. Ściągnęłam je jak tylko najmocniej się dało paskiem. Nogawki podwinęłam na pół łydki. Nie wyglądałam niczym gwiazda, ale dało się znieść. No dobra wyglądałam komicznie. Kwestią zostały moje mokre włosy. Wydarłam się.
- Louis! Masz suszarkę?!
- Nie? – Chłopak wyszedł z łazienki w suchym ubraniu.
- Szlag..
- A co potrzebujesz? Harry na sto procent ma.
- Dobra poradzę sobie. – I złapałam włosy w byle jakiego koka.
Zeszliśmy na dół. Teraz już nie zamierzałam odpuścić Abb. Zabiorę ją za wszelką cenę do domu. Gdy ukazałam się siedzącym w salonie nastąpił wielki śmiech. Tak, wiedziałam, że moim pięknym ubraniem. Żeby nie było, miałam zamiar je zwrócić Louisowi przy najbliższej okazji. Powiedziałam.
- Nialler? Zawieziesz nas do domu?
- No zostańcie jeszcze chwilę. – Protestował farbowany.
- Nialler, braciszku. Nie mogę chodzić ciągle w tych samych ciuchach. – Powiedziała Abb i skierowała się w stronę wyjścia, a zaraz za nią jej brat.
- Wpadniecie jutro? – Zapytał Lou.
- Sądzę, że tak. – Odparłam.
Siedzieliśmy w aucie. Ja, Niall i Abby. Nialler podejrzliwie się mi przyglądał. Najwidoczniej bał się zagadać. Żeby nie siedział już tak cicho powiedziałam.
- No wyduś to z siebie Horan!
- Do czego doszło pomiędzy tobą a Lou?
- Sugerujesz, że do czegoś pomiędzy nami doszło? To się mylisz mój drogi.
- No ale tak fajnie spaliście, tacy przytuleni. – Blondynek dziwnie się uśmiechał.
- Film oglądaliśmy! No i zasnęliśmy!
- Tak się tylko mówi. Nie martw się. Chłopacy wyduszą wszystko z Lou.
- No to się zdziwisz. – Uśmiechnęłam się złośliwie.
No i dotarliśmy do domu. Mama Nialla i Abb oczywiście urządziła nam pogadankę o tym, ze jesteśmy nieodpowiedzialni i wgl. Była na nas zła, że jej nie poinformowałyśmy o tym, że nocujemy u chłopców. Niall z nami chwilę posiedział i wrócił do domu. Zostałam sam na sam z Abby. Dziewczyna usiadła naprzeciw mnie po turecku i powiedziała.
- Opowiadaj.
- Opowiadaj co?
- No ja było z Lou!
- Miło.
- Co robiliście?
- Tatuaże. – Pokazałam jej nadgarstek. – A potem poszliśmy do kawiarni i gadaliśmy.
- Ale mi randka..
- Abby! To nie była randka!
- A niby co?
- Poszliśmy tylko razem na miasto. I pogadaliśmy. Jak przyjaciele.
- Że wy, że przyjaciółmi? Nierealne. Dwa wybuchowe charaktery. Tak czy owak będziecie razem, mówię ci to. Jestem pewna.
- A ja nie. Lou to dobry przyjaciel.
- I przystojny..
- I ma piękne oczy.. – Rozmarzyłam się.
- A jednak! – Wydarła się podekscytowana moja przyjaciółka.
- Co? Powiedziałam coś nie tak?
- ‘I ma piękne oczy…’ – Abb próbowała mnie naśladować.
- Nie mogę stwierdzić, że mój przyjaciel ma piękne oczy?
- Nie. – Powiedziała Abb i zaczęłyśmy się śmiać.

*Louis*
Siedziałem osaczony na kanapie w salonie. Chłopacy patrzyli się na mnie dziwnie. Zayn, Harry i Liam. Niall jeszcze nie zdążył wrócić. Wiedziałem czego lub raczej kogo będzie dotyczyła rozmowa. Cam. Siedziałem i czekałem na pierwsze ciosy z ich strony. Zaczął Harry.
- Widzieliśmy was.
- Przytulałeś ją! – Wykrzyknął Liam i próbował udawać obrażonego. Ja się tylko głupkowato uśmiechnąłem.
- A kto wie co robili jak my poszliśmy.. – Dodał Zayn.
- Poszliśmy na miasto. – Powiedziałem zadowolony z siebie.
- Wiesz, że nie możesz jej zranić. – Powiedział Hazza.
- Nie mam zamiaru jej ranić! Jesteśmy tylko przyjaciółmi! – Wydarłem się.
- Ona jest przyjaciółką twojego przyjaciela! Rozumiesz?! – Dodał Zayn.
- Nie jesteśmy parą. – Broniłem się.
- Na razie. A co później? Odpowiedz nam, ale szczerze. Podoba ci się? – Wtrącił Liam.
- Nnnn… Znaczy tak.
- Wiedziałem! I nasz Lou wpadł jak śliwka w kompot! Co my teraz zrobimy? – Panikował Harry.
- Hazza, nic nie możemy zrobić! Lou jest dorosły? Zapomniałeś? – Próbował mu uświadomić Liam.
- A jak ona go skrzywdzi? Jak Eleanor? – Harry prawie płakał.
- Harry, nie martw się będzie dobrze. – Pocieszałem go ja sam.
Facet przytulił się do mnie i płakał. Harry był taki uczuciowy.

Noo! I jak się wam podoba rozdział ? No i wybaczcie, że taki krótki..
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ

1 komentarz:

  1. niesamowite, już się nie mogę doczekać co dalej . .
    Życzę dużo weny . .
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń