*Abby*
Łeb mi pękał. Musiałam iść się napić wody. Ale jazda.
Nialler jest w zespole z tym ziomkiem, którego stłukła Cam. Nie no nieźle, ale
boję się kłótni tej dwójki. Byłam w pokoju, nie wiem gdzie, na którym piętrze
czy coś. Szlam dość długim korytarzem. Przy poręczy stali chłopacy. Wpatrywali
się w coś znajdującego się zapewne w salonie. Tak obstawiałam. Podeszłam do
nich i zapytałam.
- O co chodzi?
- Ciii. – Powiedział Liam i dalej patrzył się w owy
punkt.
Sama dopchałam się do barierki i zobaczyłam na co tak
zawzięcie patrzą moi nowi koledzy. Na kanapie spała Cam wtulona w Louisa. Na
dodatek ten obejmował ją swoim ramieniem. A bałam się, że będzie z nimi
problem. No i miałam złe przeczucia. Postanowiłam odizolować chłopaków od słitaśnej
parki. Powiedziałam.
- Kto idzie do Nados ma być gotowy za 10 minut. – I
ruszyłam w stronę swojego pokoju.
*Louis*
Obudziłem się. Obok mnie leżała ta wariatka. W zasadzie
to ja obejmowałem ją ramieniem. Zabrałem delikatnie rękę. Polubiłem tą
dziewczynę już w momencie gdy mnie stłukła. Teraz wyglądała na taką malutką,
milutką dziewczynkę. A jednak, pozory mylą. Ta mała milutka dziewczynka kiedyś
faktycznie mnie stłukła. A jednak, wszystko poszło w niepamięć. Poszedłem do
kuchni. Wyglądało na to, że nikogo w domu nie ma. Chwilę później usłyszałem
krzyk dziewczyny z pokoju.
- Lou! Dupku! Zostawiłeś mnie tu samą! A jak przylecą
tutaj zaraz te wariaty i mnie rozniosą?! – Miała zachrypnięty głos, ale
brzmiała słodko.
- Nie przylecą, nie ma ich w domu. Wyszli gdzieś. –
Usiadłem koło niej i dałem kubek gorącej czekolady, który przed chwilą
zrobiłem. Sam popijałem swój.
- Zostawili nas? A to dupki. Spiorę Niallerowi tą jego
farbowana dupę jak tylko wróci.
- Niall farbuje włosy? – Zapytałem zdziwiony. Na serio o
tym nie wiedziałem.
- Taa, od dwunastego roku życia.
- Co masz na nadgarstku? – Właśnie zauważyłem jej tatuaż.
- Tatuaż. Jake.
- Twój chłopak? – Zapytałem zaciekawiony.
- Były. Można tak w zasadzie powiedzieć. A tatuaż to
efekt jednej pechowo spędzonej nocy.
- Yhym. Czyli Jake był niewypałem?
- A co ty taki ciekawski?
- Zawsze taki byłem. – Uśmiechnąłem się szeroko i się
zarumieniłem.
- Można powiedzieć, że nawet nie byliśmy parą. Udawaliśmy
przed kilkoma ludźmi.
- Nie spodziewałbym się tego po tobie. – Udawałem
zszokowanego.
- Louis! Przestań się tak patrzeć! – Walnęła mnie
znacząco w ramię.
- Jak? – Zapytałem zdziwiony.
- Tym swoim niebieskim, przeszywającym wzrokiem. –
Zaczęła się śmiać.
- Ja i przeszywający wzrok? Chyba sobie żartujesz.. Nawet
nie mogę ciebie przejrzeć. Jesteś taka spokojna, ale dupę komuś potrafisz
sprać. – Zacząłem się śmiać.
- Louis, skończ. – Spojrzała się na mnie groźnie a ja
skinąłem głową.
- To jak. Ich nie ma to może my też gdzieś wyskoczymy? Co
ty na to? – Posłałem jej jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
- Ale gdzie? – Zapytała wyraźnie zaciekawiona.
- To niespodzianka, zaplanowałem to niecałe 30 sekund
temu.
- Powiedzmy, że się zgodzę i co dalej?
- I wtedy powiem zbieraj dupsko! Za 15 minut wychodzimy.
I jak powiedziałem tak też uczyniliśmy. Skoro tak nie
lubiła owej osoby, osoby z tatuażu to pewnie nie chciała go już mieć. Zabrałem
ją do mojego znajomego tatuażysty. Ucieszyła się niezmiernie. Rzuciła mi się
wręcz na szyję. Była mi najwidoczniej wdzięczna. Mój przyjaciel przerobił jej
go na piękne piórko. Ja również skorzystałem z okazji i zrobiłem sobie tatuaż
na samym dole brzucha, a mianowicie mały pistolet. Nie byłem odważniejszy na
nic więcej. Cam dla jaj poprosiła tatuażystę, aby zrobił nam zdjęcie. Z twarzami.
Pokazywała palcem mój tatuaż równocześnie pokazując swój nowy-stary. Robiła
bardzo zabawną minkę. Ja się oczywiście uśmiechałem. Dopiero później zostałem
poinformowany, że to zdjęcie wyląduje na facebooku. Genialnie. Byłem z tego
powodu mega szczęśliwy. Prosiłem ją oczywiście aby go nie wstawiała, ale weź
przekonaj Cam. Graniczy z cudem. Potem poszliśmy do kawiarni na ciastko i kawę.
Usiedliśmy w jednym z najbardziej oddalonych stolików. Cam zamówiła szarlotkę i
latte, a ja mufina i cappuccino.
- Opowiedz mi coś o sobie. - Poprosiłem ją.
- Na pewno nie chcesz tego słuchać. – Powiedziała
zasmucona.
- Chcę. – Odpowiedziałem poważnie.
- Urodziłam się w Londynie i mieszkałam tu do
czternastego roku życia. To tu zaczęła się moja przyjaźń z Niallem i Abb. Potem
przeprowadziłam się do Port Angeles w Stanach Zjednoczonych. Tata dostał tam
pracę. Niedługo po tym jak się tam wyprowadziliśmy znalazł kochankę i odszedł
do niej. Ja poznałam Miles, moją przyjaciółkę i Rileya, mojego chłopaka. –
Miała łzy w oczach.
- Ty masz chłopaka? – Zapytałem zdziwiony.
- Dasz mi skończyć? – Ja tylko odpowiedziałem jej
kiwnięciem głowy. – Kilka miesięcy temu Riley zginął w wypadku samochodowym. –
Zaczęła płakać. Otarłem jej łzy opuszkiem swojego palca. – Niecałe pół roku po
tym zdarzeniu założyłam się z koleżanką, że wyrwę Jake’a. Tego od tatuażu. No i
wyrwałam. Jednak następnego dnia chłopak ze mną zerwał. Nic do siebie nie
czuliśmy. Potem się okazało, że cała szkoła sądzi, że jesteśmy parą i
musieliśmy udawać. Pojechaliśmy któregoś razu razem na weekend w góry. Tam za
dużo wypiliśmy i zrobiliśmy sobie tatuaże. Po tym wypadzie ogłosiliśmy
oficjalnie koniec naszego związku. Przyjaźniliśmy się jednak dalej. Potem
przyjechał Nialler i jak Jake się dowiedział, że wyjeżdżam zerwał ze mną
kontakt. No i wróciełam na miejsce, które kocham. Londyn. Tu czuję się jak ryba
w wodzie. – Uśmiechała się.
- Czemu postanowiłaś tu wrócić?
- Tam wszystko przypominało mi Rileya. Uciekłam od niego.
Teraz ty mi opowiedz o sobie.
- Nie mam nic ciekawego w swoim życiu. Zająłem z
chłopakami trzecie miejsce w X Factorze, niedawno zerwała ze mną dziewczyna,
Eleanor. Ale trudno, nasze uczucie najwidoczniej się wypaliło.
- Słuchaj, zdarza się. Będzie na pewno jeszcze ktoś kogo
pokochasz.
- Też mi się tak wydaje. Dochodzi 17 wracamy? Na pewno
się martwią.
- Poczekaj tylko skończę aktualizować swój status na
fejsie.
- Okeej.
*Jake*
Siedziałem bezradnie na kompie. Przeglądałem fejsa. No i
pojawiło się coś co mnie załamało. Cam dodała nowe zdjęcie. Opis brzmiał: ‘Z
Lou;* Takie tam dwa wariaty, z nowymi tatuażami ;D’. I to co widziałem załamało
mnie jeszcze bardziej. Na zdjęciu Cam świetnie się bawiła z jakimś ziomkiem. To
nie był Niall. Lou. Louis? Chyba tak. Taa on miał zupełnie nowy tatuaż, Cam
zasłoniła stary jakimś piórkiem?! Nie no tego to już miałem dość. Miles miała
rację. Cam nie interesuje nic oprócz tych jej zasranych przyjaciół z Londynu.
Tylko oni się liczyli. Dla niej już nie istniałem, nawet mój symbol z siebie
‘zdjęła’. Już nie widziałem żadnej szansy na nasze pojednanie.
Noo witam! Jak wam się podoba? Mnie bardzo! Staram się
pisać dłuższe rozdziały. To chyba dobrze no nie? Zaraz akcja się rozkręci. Mam
taką nadzieję. I się was pytam ile rozdziałów jeszcze chcecie? Mam dużo
pomysłów. I co wy na taką umowę? Jeśli pod tym rozdziałem znajdą się choć 2 komentarze, jeszcze dnia dzisiejszego wstawię kolejny, który kisi się u mnie na kompie ;D
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMETUJESZ DLA CIEBIE TO CHWILA!
DLA MNIE MOTYWACJA!
to jest cudowne czekam na dalsze losy ..
OdpowiedzUsuńA.S. ;P
Boskie <333 cuuudowne <3 nie wiem czy już wspominałam , nie lubię głównej bohaterki ! ale blog jest cudowny <3 szkoda mi Jake , powinna do niego wrócić , przeprosić i by żyli długo i szczęśliwie ^^ (takie tam bzdury ) czekam na next i zapraszam na nowego bloga , mam nadzieję ,że spodoba ci się prolog i skomentujesz i zaobserwujesz :
OdpowiedzUsuńhttp://you-will-summer-love.blogspot.com/ .
przepraszam za spam .
Obserwuję ;D
Usuńpisz, pierwszy raz komentuje bo nie.mam zadnego konta :c CUDOWNY BLOG ! czytałam go całą nooc <3
OdpowiedzUsuń