niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 21.


*Abby*
Łeb mi pękał. Musiałam iść się napić wody. Ale jazda. Nialler jest w zespole z tym ziomkiem, którego stłukła Cam. Nie no nieźle, ale boję się kłótni tej dwójki. Byłam w pokoju, nie wiem gdzie, na którym piętrze czy coś. Szlam dość długim korytarzem. Przy poręczy stali chłopacy. Wpatrywali się w coś znajdującego się zapewne w salonie. Tak obstawiałam. Podeszłam do nich i zapytałam.
- O co chodzi?
- Ciii. – Powiedział Liam i dalej patrzył się w owy punkt.
Sama dopchałam się do barierki i zobaczyłam na co tak zawzięcie patrzą moi nowi koledzy. Na kanapie spała Cam wtulona w Louisa. Na dodatek ten obejmował ją swoim ramieniem. A bałam się, że będzie z nimi problem. No i miałam złe przeczucia. Postanowiłam odizolować chłopaków od słitaśnej parki. Powiedziałam.
- Kto idzie do Nados ma być gotowy za 10 minut. – I ruszyłam w stronę swojego pokoju.

*Louis*
Obudziłem się. Obok mnie leżała ta wariatka. W zasadzie to ja obejmowałem ją ramieniem. Zabrałem delikatnie rękę. Polubiłem tą dziewczynę już w momencie gdy mnie stłukła. Teraz wyglądała na taką malutką, milutką dziewczynkę. A jednak, pozory mylą. Ta mała milutka dziewczynka kiedyś faktycznie mnie stłukła. A jednak, wszystko poszło w niepamięć. Poszedłem do kuchni. Wyglądało na to, że nikogo w domu nie ma. Chwilę później usłyszałem krzyk dziewczyny z pokoju.
- Lou! Dupku! Zostawiłeś mnie tu samą! A jak przylecą tutaj zaraz te wariaty i mnie rozniosą?! – Miała zachrypnięty głos, ale brzmiała słodko.
- Nie przylecą, nie ma ich w domu. Wyszli gdzieś. – Usiadłem koło niej i dałem kubek gorącej czekolady, który przed chwilą zrobiłem. Sam popijałem swój.
- Zostawili nas? A to dupki. Spiorę Niallerowi tą jego farbowana dupę jak tylko wróci.
- Niall farbuje włosy? – Zapytałem zdziwiony. Na serio o tym nie wiedziałem.
- Taa, od dwunastego roku życia.
- Co masz na nadgarstku? – Właśnie zauważyłem jej tatuaż.
- Tatuaż. Jake.
- Twój chłopak? – Zapytałem zaciekawiony.
- Były. Można tak w zasadzie powiedzieć. A tatuaż to efekt jednej pechowo spędzonej nocy.
- Yhym. Czyli Jake był niewypałem?
- A co ty taki ciekawski?
- Zawsze taki byłem. – Uśmiechnąłem się szeroko i się zarumieniłem.
- Można powiedzieć, że nawet nie byliśmy parą. Udawaliśmy przed kilkoma ludźmi.
- Nie spodziewałbym się tego po tobie. – Udawałem zszokowanego.
- Louis! Przestań się tak patrzeć! – Walnęła mnie znacząco w ramię.
- Jak? – Zapytałem zdziwiony.
- Tym swoim niebieskim, przeszywającym wzrokiem. – Zaczęła się śmiać.
- Ja i przeszywający wzrok? Chyba sobie żartujesz.. Nawet nie mogę ciebie przejrzeć. Jesteś taka spokojna, ale dupę komuś potrafisz sprać. – Zacząłem się śmiać.
- Louis, skończ. – Spojrzała się na mnie groźnie a ja skinąłem głową.
- To jak. Ich nie ma to może my też gdzieś wyskoczymy? Co ty na to? – Posłałem jej jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
- Ale gdzie? – Zapytała wyraźnie zaciekawiona.
- To niespodzianka, zaplanowałem to niecałe 30 sekund temu.
- Powiedzmy, że się zgodzę i co dalej?
- I wtedy powiem zbieraj dupsko! Za 15 minut wychodzimy.
I jak powiedziałem tak też uczyniliśmy. Skoro tak nie lubiła owej osoby, osoby z tatuażu to pewnie nie chciała go już mieć. Zabrałem ją do mojego znajomego tatuażysty. Ucieszyła się niezmiernie. Rzuciła mi się wręcz na szyję. Była mi najwidoczniej wdzięczna. Mój przyjaciel przerobił jej go na piękne piórko. Ja również skorzystałem z okazji i zrobiłem sobie tatuaż na samym dole brzucha, a mianowicie mały pistolet. Nie byłem odważniejszy na nic więcej. Cam dla jaj poprosiła tatuażystę, aby zrobił nam zdjęcie. Z twarzami. Pokazywała palcem mój tatuaż równocześnie pokazując swój nowy-stary. Robiła bardzo zabawną minkę. Ja się oczywiście uśmiechałem. Dopiero później zostałem poinformowany, że to zdjęcie wyląduje na facebooku. Genialnie. Byłem z tego powodu mega szczęśliwy. Prosiłem ją oczywiście aby go nie wstawiała, ale weź przekonaj Cam. Graniczy z cudem. Potem poszliśmy do kawiarni na ciastko i kawę. Usiedliśmy w jednym z najbardziej oddalonych stolików. Cam zamówiła szarlotkę i latte, a ja mufina i cappuccino.
- Opowiedz mi coś o sobie. - Poprosiłem ją.
- Na pewno nie chcesz tego słuchać. – Powiedziała zasmucona.
- Chcę. – Odpowiedziałem poważnie.
- Urodziłam się w Londynie i mieszkałam tu do czternastego roku życia. To tu zaczęła się moja przyjaźń z Niallem i Abb. Potem przeprowadziłam się do Port Angeles w Stanach Zjednoczonych. Tata dostał tam pracę. Niedługo po tym jak się tam wyprowadziliśmy znalazł kochankę i odszedł do niej. Ja poznałam Miles, moją przyjaciółkę i Rileya, mojego chłopaka. – Miała łzy w oczach.
- Ty masz chłopaka? – Zapytałem zdziwiony.
- Dasz mi skończyć? – Ja tylko odpowiedziałem jej kiwnięciem głowy. – Kilka miesięcy temu Riley zginął w wypadku samochodowym. – Zaczęła płakać. Otarłem jej łzy opuszkiem swojego palca. – Niecałe pół roku po tym zdarzeniu założyłam się z koleżanką, że wyrwę Jake’a. Tego od tatuażu. No i wyrwałam. Jednak następnego dnia chłopak ze mną zerwał. Nic do siebie nie czuliśmy. Potem się okazało, że cała szkoła sądzi, że jesteśmy parą i musieliśmy udawać. Pojechaliśmy któregoś razu razem na weekend w góry. Tam za dużo wypiliśmy i zrobiliśmy sobie tatuaże. Po tym wypadzie ogłosiliśmy oficjalnie koniec naszego związku. Przyjaźniliśmy się jednak dalej. Potem przyjechał Nialler i jak Jake się dowiedział, że wyjeżdżam zerwał ze mną kontakt. No i wróciełam na miejsce, które kocham. Londyn. Tu czuję się jak ryba w  wodzie. – Uśmiechała się.
- Czemu postanowiłaś tu wrócić?
- Tam wszystko przypominało mi Rileya. Uciekłam od niego. Teraz ty mi opowiedz o sobie.
- Nie mam nic ciekawego w swoim życiu. Zająłem z chłopakami trzecie miejsce w X Factorze, niedawno zerwała ze mną dziewczyna, Eleanor. Ale trudno, nasze uczucie najwidoczniej się wypaliło.
- Słuchaj, zdarza się. Będzie na pewno jeszcze ktoś kogo pokochasz.
- Też mi się tak wydaje. Dochodzi 17 wracamy? Na pewno się martwią.
- Poczekaj tylko skończę aktualizować swój status na fejsie.
- Okeej.

*Jake*
Siedziałem bezradnie na kompie. Przeglądałem fejsa. No i pojawiło się coś co mnie załamało. Cam dodała nowe zdjęcie. Opis brzmiał: ‘Z Lou;* Takie tam dwa wariaty, z nowymi tatuażami ;D’. I to co widziałem załamało mnie jeszcze bardziej. Na zdjęciu Cam świetnie się bawiła z jakimś ziomkiem. To nie był Niall. Lou. Louis? Chyba tak. Taa on miał zupełnie nowy tatuaż, Cam zasłoniła stary jakimś piórkiem?! Nie no tego to już miałem dość. Miles miała rację. Cam nie interesuje nic oprócz tych jej zasranych przyjaciół z Londynu. Tylko oni się liczyli. Dla niej już nie istniałem, nawet mój symbol z siebie ‘zdjęła’. Już nie widziałem żadnej szansy na nasze pojednanie.

Noo witam! Jak wam się podoba? Mnie bardzo! Staram się pisać dłuższe rozdziały. To chyba dobrze no nie? Zaraz akcja się rozkręci. Mam taką nadzieję. I się was pytam ile rozdziałów jeszcze chcecie? Mam dużo pomysłów. I co wy na taką umowę? Jeśli pod tym rozdziałem znajdą się choć 2 komentarze, jeszcze dnia dzisiejszego wstawię kolejny, który kisi się u mnie na kompie ;D
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMETUJESZ DLA CIEBIE TO CHWILA! DLA MNIE MOTYWACJA!

4 komentarze:

  1. to jest cudowne czekam na dalsze losy ..
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie <333 cuuudowne <3 nie wiem czy już wspominałam , nie lubię głównej bohaterki ! ale blog jest cudowny <3 szkoda mi Jake , powinna do niego wrócić , przeprosić i by żyli długo i szczęśliwie ^^ (takie tam bzdury ) czekam na next i zapraszam na nowego bloga , mam nadzieję ,że spodoba ci się prolog i skomentujesz i zaobserwujesz :
    http://you-will-summer-love.blogspot.com/ .
    przepraszam za spam .

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz, pierwszy raz komentuje bo nie.mam zadnego konta :c CUDOWNY BLOG ! czytałam go całą nooc <3

    OdpowiedzUsuń