*kilka, kilkanaście tygodni później*
Siedziałam z Abb na sofie oglądając MTV. Śpiewałyśmy
większość piosenek lecących na kanale. Nialler się jeszcze nie odzywał.
Tęskniłyśmy za nim. Tak, Abb też. Właśnie leciała piosenka Nickelbacka – How you
remind me. Zaczęłyśmy śpiewać. Z Abby zaczęłyśmy skakać po stole i kanapie.
Nagle w kieszeni poczułam wibracje. Wyjęłam powoli telefon. Spojrzałam na
wyświetlacz i wydarłam się do Abby.
- Wyłącz dźwięk! Niell dzwoni! Szybko. – Abby wykonała
moje polecenie a ja zaczęłam gadać. – Halo? – Szepnęłam, ie wiedziałam co
więcej powiedzieć.
- Cam? Co tam? – Usłyszałam ten boski lekko chrypkowaty
głos.
- Nialler! Nawet nie wiesz jak długo czekałam na ten telefon! Gadaj co robiłeś i jak
program.
- Więc mam dla was niespodziankę. Ubierz się z Abb. Tak
wiem jest dwunasta a wy jeszcze w piżamach. – Miał rację, jak on nas znał. – I
za godzinę po was przyjadę. Ok?
- Okej. Tak się cieszę, że cię zobaczę. Tęsknię.
- Ja też. Zbieraj się. Macie tylko godzinę. – I się rozłączył.
- Co on mówił? – Zapytała zniecierpliwiona Abb.
- Że mamy godzinę, ma dla nas niespodziankę.
- To na co czekamy! Idziemy! – Pociągnęła mnie za sobą
Abb.
Ubierałyśmy się i malowałyśmy ponad dwadzieścia minut.
Abb postawiła na spódnice bombkę, białą koszulę z ćwiekami na kołnierzyku i
sandały na koturnie. Włosy zostawiła rozpuszczone. Ja ubrałam dżinsowe szorty,
luźną koszulkę z motywem flagi UK i czarne szpilki. Włosy również zostawiłam
rozpuszczone. Jakiś czas później przyjechał Niall. Rzuciłam mu się w objęcia.
Zauważyłam za nim paparatzzi. Chłopak odsunął mnie od siebie bardzo delikatnie,
czyli teraz musiałam uważać na ruchy, Nialler był najwidoczniej sławny.
Uśmiechnęłam się przepraszająco, a on machnął ręką. Wsiedliśmy z nim do
czarnego mercedesa. Zaczęłam.
- O co chodzi Nialler?
- Niespodzianka to niespodzianka. – Powiedział.
- Ale.. Paparatzzi wykorzystają to przeciw tobie. Te
zdjęcie.
- Tym się już nie przejmuj. Ja albo Paul to jakoś
załatwimy.
- Paul?
- Menadżer.
- Yhym. – Abb się w ogóle nie wtrącała w naszą rozmowę.
W ciszy i spokoju jechaliśmy aż do pewnego domu. Ten dom
był duży, biały, zbudowany w nowoczesnym stylu. Wywnioskowałam, że jest to dom
Niallera. Chłopak wysiadł, otworzył nam drzwi i zaczął iść w stronę drzwi.
Zawołał nas gestem do siebie. Ruszyłyśmy niepewnie. Weszłyśmy do budynku. Ze
środka słychać było muzykę i krzyki i śmiechy kogoś. Nialler coś krzyknął i
momentalnie przede mną zjawiło się czterech chłopaków. Stałam zdziwiona. Jeden
z nich był mulatem, przystojnym mulatem, drugi zwykłym brunetem, trzeci miał
charakterystyczne kręcone włosy, a ostatni z nich nieogarnięta grzywkę i
przeszywające niebieskie oczy. Znałam go. Wpatrywał się we mnie zszokowany. No
i Nialler przerwał przytłumiającą ciszę.
- No dziewczyny to jest mój zespół. Zayn, Liam, Harry i
Louis. – Powiedział wskazując każdego z nich. – Chłopaki to moja siostra Abby i
przyjaciółka Camia, Cam.
- Miło mi. – Powiedziałam lekko zdezorientowana, wolałam
się przed nikim nie wydać, że znam Louisa. Że sprałam Louisa. – Czyli w X
Factorze byliście zespołem? – Zapytałam się.
- Tak, taki był warunek jurorów. Mieliśmy przejść tylko
jeśli będziemy zespołem. – Powiedział Zayn.
- Ahha. – Skwitowałam. – Mogłeś nam powiedzieć wariacie.
– Powiedziałam i walnęłam porozumiewawczo Nialla w ramię.
- Chciałem wam zrobić niespodziankę..
- Nawet nam was nie pokazał, chciał żebyśmy też mieli
niespodziankę z poznania was. – Powiedział Liam.
- Nie pozwolił nam do was zadzwonić.. – Harry udawał, że
płacze, rozbawił mnie.
- Byliśmy skazani na samych siebie. – Zakończył to
wszystko Zayn.
- Ktoś głodny? – Zapytał Nialler, ale nikt się nie
zgłosił. – To idę sam coś zjeść.
- Poczekaj, pójdę z tobą. – Powiedziałam i ruszyłam w
stronę kuchni z moim przyjacielem, reszta poszła do salonu. Gdy byliśmy już
sami zapytałam się. – Louis zawsze jest taki małomówny?
- Nie. Dzisiaj z nim coś nie teges. Zawsze papla
najwięcej, razem z Harrym. Żebyś widziała jak inscenizują moment jak jakaś
laska stłukła Louisa przed castingiem. To dopiero jazda. – Niall zaczął się
śmiać.
- Louisa stłukła jakaś laska na castingu?
- Taa. Wariatka. No nie?
- Yhym. – Powiedziałam i zaczynałam myśleć jak go
przeprosić. – A tak mi z głowy wypadło. Jak wy się w ogóle nazywacie?
- One Direction. Harry wymyślił nazwę.
Chłopcy właśnie włączyli na cały regulator jakąś
piosenkę. Każdy z nich śpiewał. Usłyszalam nawet melodyjny głos Louisa. O
matko. Mój przyjaciel jest z nim w zespole, a on jest moim największym wrogiem.
Trzeba zakopać topór wojenny. Postanowiłam z nim dzisiaj pogadać. Miałam już
wychodzić gdy do kuchni wpadł Harry.
- Impreza dzisiaj! – Wydarł się.
- Spokoo. – Ucieszyłam się.
*kilka godzin później*
Siedziałam na blacie kuchennym i paliłam black devila.
Wszyscy oprócz mnie i Louisa byli pijani. My ich pilnowaliśmy. Abby właśnie
wskoczyła na stół i zaczęła tańczyć zarzucając swoimi włosami. Była iście
szalona jak troszkę wypiła. Byłam zdziwiona, że z Niallerem jeszcze się nie
tłukła. Harry polewał im kieliszek za kieliszkiem. Lou siedział na fotelu, wypił
tylko kilka kieliszków, tak jak ja. Woleliśmy zachować od siebie dystans. Po
kilku godzinach imprezy wszyscy padli. Oczywiście oprócz mnie i Louisa. Nie
wiedziałam jak do niego zagadać. Nie musiałam jednak. Lou sam spojrzał się na
mnie i zapytał.
- Chyba trzeba ich położyć. Pomożesz mi?
- Jasne. – Odpowiedziałam najmilszym głosem jaki miałam.
Wnosiliśmy chłopców i Abb na górę. Każdego do swojego
pokoju. A ja nadal nie wiedziałam jak przeprosić Louisa! Może tak prosto z
mostu. Nie miałam szczerze powiedziawszy pojęcia. Aż do momentu gdy zostaliśmy
sami na dole. Ja zaczęłam.
- Louis no bo wiesz, ja chciałam cię przeprosić.
- Camila Gier. Faktycznie zapamiętam to nazwisko do końca
życia.
- No przepraszam! Przepraszam, że zniszczyłam ci wygląd
na eliminacjach.
- Jak cię zobaczyłem to się przeraziłem. Pomyślałem. O w
mordę to ta dziewczyna. Ta, której imienia nie zapomnę do końca życia.
- No człowieku, zlituj się nade mną! Proszę cię!
- A co będę z tego miał? – Nasze twarze dzieliły teraz
dosłownie milimetry.
- Nie.. Pobiję.. Cię.. Więcej.. – Powiedziałam uwiedziona
magią niebieskich tęczówek.
- To za mało. – Szeptał swoim zmysłowym głosem. – Chcę
tego. – I zaczął mnie łaskotać.
Śmiałam się tak, że jakby chłopcy nie byli pijani na
pewno by się obudzili. Louis śmiał się ze mnie. A ni rusz będziemy jeszcze
przyjaciółmi. Tarzałam się ze śmiechu a Lou ciągle nade mną klękał i dodawał
kolejnej dawki łaskotek. W końcu przez śmiech wydarłam się.
- Louis! Błagam o wybaczenie! Proszę cię! Przestań!
- Nigdy! Moja zemsta będzie słodka! Jak twoja dietetyczna
cola! – Mówił i śmiał się równocześnie.
- Wygrałeś! Proszę cię przestań! – Usiadł koło mnie.
- Ale obejrzysz ze mną film? – Powiedział już z poważną
miną.
- Czemu by nie. – Uśmiechnęłam się, Lou włączył jakiś
film i usiedliśmy na kanapie oglądając go.
Cześć! No uległam. Wstawiłam ten rozdział jeszcze dzisiaj. Zmiękłam. Jak wam się podoba rozdział?
Mi chyba najbardziej ze wszystkich ;D I proszę was, komentujcie, bo to na serio
motywuje!
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Neext!
OdpowiedzUsuńTo jest świetne czekam na dalej, życzę dużo weny . . .
OdpowiedzUsuńA.S. ;P
tak, tak bardzoo fajniee piszesz :)))
OdpowiedzUsuń