sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 12.


*Jake*
‘Słyszeliście, że zerwali?’ – Wszędzie słyszałem tego typu szepty. Co miałem odpowiedzieć? ‘Tak zerwała ze mną kobieta mojego życia’? Nie. Wolałem to przemilczeć. Wolałam, żeby żadna ze znanych mi osób nie wiedziała, że związek, w którym byłem aż taki szczęśliwy był fikcją. I co? To, ze dalej się przyjaźniliśmy miało mi dawać satysfakcję? W pewnym sensie mogłem na nią ciągle patrzeć. Ale co mi z tego? Tatuaż na nadgarstku ciągle przypomina mi o chwilach szczęścia. Już wczoraj zmieniła status z ‘w związku’ na ‘wolny(a)’. I cała szkoła już wie. Szepty. Dziwne spojrzenia. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Cam. Mojej przyjaciółki Cam.
- Ziemia do Jake’a! – Machała mi przed oczyma rękoma. Nie chowała za specjalnie tatuażu w porównaniu ze mną.
- Przepraszam, zamyśliłem się. – odpowiedziałem bez uczucia.
- Nie jesteśmy już parą, - złapała mnie pod rękę i zaczęliśmy iść w stronę szkoły – ale to nie oznacza, że nie możemy się przyjaźnić. – Uśmiechnęła się szeroko. – Co powiesz na to. Ja, ty, Miles. Dzisiaj 19.00. Kino. Noc horrorów.
- No nie wiem.. Jutro szkoła.
- Tylko do drugiej rano! Jake, nie przesadzaj! – Powiedziała śmiejąc się.
- Z tobą zawsze. – Odpowiedziałem wymuszoną żartobliwością. Przecież jej bym nie odmówił. I ruszyliśmy w stronę szkoły.

*Cam*
Już sama zmierzałam w kierunku klasy biologicznej. Przy naszym stoliku siedziała Miley z miną ‘What the fuck?!’ Uśmiechałam się głupio. Wiedziałam czego będzie dotyczyła nasza rozmowa. Jake. No zmierzałam ku niej z grobową miną. Bałam się histerii Miles. Bałam się tego, ze wykrzyczy mi wszystko w twarz. Usiadłam przy stoliku. Powoli odwróciłam się w stronę przyjaciółki.
- Hej. – Szepnęłam.
- No witam panią Nie Skrzywdzę Jake’a.
- Miles nie wiesz jak było.
- Nialler. – Powiedziała zirytowana.
- Nie. Stwierdziłam, że nic do niego nie czuję. – Wymachiwałam jak idiotka rękoma. Miles zauważyła tatuaż. – Ach, tak. No zalałam się z nim w cztery dupy i poszłam do łóżka. Rano obudziłam się z tym.
- No to pięknie. Nie kochasz go ale bzykasz się z nim. – Wykrzyczała mi w twarz.
- Miles! – Wydarłam się na moją przyjaciółkę. – Jake uświadomił mi na czym polega moje życie! Zauważyłam, ze mogę być wolna, jak ptak. Nie trzymają mnie więzy przeszłości, już nie. Jake był chwilową odskocznią. Rozumiesz? Nie odstawiłam go zupełnie. Przyjaźnimy się dalej. Zrozumiał mnie w stu procentach. Między nami wszystko ok. Łapiesz?
- Taak. Chyba tak. – Powiedziała zszokowana.
- Mam do ciebie małe pytanko .
- A więc słucham.
- Idziesz dzisiaj ze mną i Jake’m do kina na noc horrorów?
- Się jeszcze pytasz. No pewnie! – I zaczęłyśmy znowu gadać normalnie jak kiedyś.

*W kinie*
* Jake*
Poszliśmy razem na tą zajebistą noc horrorów. Dziewczyny się cieszyły, nie podzielałem ich entuzjazmu. Miles od godziny spała. Cam darła się w niebogłosy. Spojrzałem na nią i zacząłem się śmiać. Chociaż z tego miałem niezłą komedię. Pokazała mi język. Poklepałem swoje ramię, a ona się we mnie wtuliła. Zasnęła.

*Cam*
Dobrze, że był przy mnie Jake. Inaczej zesrałabym się ze strachu. Cieszę się, ze miałam moich przyjaciół. Byli moim oparciem. Moimi przyjaciółmi. Bo po to są przyjaciele żeby wspierać. Niedługo miał przyjechać Niall. Jak dawno się nie widzieliśmy. Nie mogłam się doczekać. Jeszcze trzy dni. Niecierpliwie oczekuję momentu gdy moi przyjaciele się poznają. Wtedy będzie idealnie, ja, Jake, Miley i Niall. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Jake’a.
- Kochanie, już po filmie. Do domu.
- Zamknij się i mnie zaprowadź. Znaczy się nas. Miles śpi u mnie.
- Taa. – Odparła zachrypniętym głosem moja przyjaciółka.
- A teraz słuchaj mnie uważnie Jake. Masz nas doprowadzić cale i zdrowe. Najlepiej w dwóch kawałkach. Ja i Miles.
Uwielbiałam się z nim droczyć. On się tylko śmiał. Prawie nic nie widziałam. Miałam nadzieję, ze Jake nie zaprowadzi nas do jakiegoś ciemnego zakamarka. Szliśmy. Ledwo widziałam kontury własnych butów. Nagle stanęliśmy. Miles upadła na trawnik, a ja i Jake staliśmy naprzeciwko siebie.
- Już doszliśmy Cam.
- Zamknij się. – Pocałowałam go najnamiętniej jak tylko potrafiłam. – Dobranoc mój przyjacielu. – Szepnęłam i zaciągnęłam Miley do siebie.

*Następnego dnia*
*Jake*
Siedziałem rozmarzony w swoim aucie. Czekałem przed szkołą na Cam. Matko.. Ona mnie pocałowała. Może jednak coś z tego będzie. Może będziemy razem. Znowu. Usłyszałem plątaninę słów w wykonaniu jej przepięknego głosu. Już nie raz i nie dwa przekonałem się, że potrafiła pięknie śpiewać. Wysiadałem aby przywitać Miles i Cam. Mila ma szła z zasłoniętą twarzą. Pod kapturem i z okularami przeciwsłonecznymi na oczach. Stanęła przede mą i powiedziała.
- Hej. – Słyszałem w jej głosie nadal zauważalną, ale jednak uroczą chrypkę.
- Hej, Cam. – I, że tylko na tyle było mnie teraz stać?!
- Więc wybacz za to co wczoraj zrobiłam. Zapomniałam, że nie jesteśmy już parą.
- Spoko nic się nie stało. – Na zewnątrz wyglądałem dobrze, ale w środku byłem cały w rozsypce.

No i się nakomplikowało. Rozdział ciut dłuższy niż zwykle. Wypracowałam taki zlepiając trzy fragmenty i dodając coś jeszcze. Następny tez będzie lekko długawy, tak mi się wydaje. Mama rozpisany ;D 5 stron zeszytowych ;D Spoko damy rade. No i nowa zakładka. Wyżej. Postacie! Noo ;D Niektórych jeszcze nie ma ale to kwestia rozdziałów
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ

2 komentarze:

  1. jeż się nie mogę doczekać dalszej części, to jest zajebiste pisz dalej *.* . . .
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. więc tak... fajne sa opisy w ciele Jake'a, tylko nie wiem, czy jak na chłopaka nie za bardzo się roztkliwia nad sobą??

    OdpowiedzUsuń