wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 63.



Obudziłam się w dobrze znanym mi pokoju. Łeb cholernie mnie bolał. Spojrzałam na sufit. Na lampie wisiał mój stanik. Doskonale pamiętam wczorajszą noc mimo spożycia tak dużej ilości alkoholu. Obok leżał Lou. Zdradziłam Alexa. Obróciłam głowę na bok. Boo jeszcze spał. Jego włosy odstawały na każdą stronę. Na twarzy jego gościł uśmiech. Nie chciałam go budzić, jednak musiałam. Zaczęłam go szturchać w bok. Zaczął coś mruczeć. Nie dałam za wygraną. Dalej budziłam mojego ex. Żeby mnie uspokoić zarzucił na mnie swoją rękę. Zdjęłam z niego kołdrę i się nią zakryłam. Stanęłam przed łóżkiem. Na plecach miał szramy od moich paznokci. Dość duże szramy. Lou szybko się zerwał. Na początku patrzał na mnie zdezorientowany. Nie wiedział co powiedzieć. W końcu jednak się odezwał.
- Więc to mi się nie śniło?
- Jeśli to był sen to był bardzo realny i mieliśmy taki sam.
- Zdradziłem Katie. – Schował twarz w dłoniach.
- A ja Alexa. – Usiadłam obok chłopaka. Ręką dotknęłam jego ramienia. – Louis. Niech wczorajsza noc nie wyjdzie poza tą sypialnię.
- Tak będzie najlepiej. – Przytuliłam go i się uśmiechnęliśmy w tym samym momencie.
- Lou, ale wiesz masz pewien problem.
- Jaki?
- Nie możesz na razie ściągać koszulki przy Katie.
- A co ze mną nie tak?
- No, bo ja tak troszkę podrapałam twoje plecy. – Lou stanął przed lustrem i zaczął oglądać swoje plecy.
- O w mordę.. Faktycznie..
- Wiesz, bo ja mam do ciebie taką dość delikatną prośbę.
- Słucham? – Zapytał a ja wskazałam na lampę, na której wisiał mój stanik. Zaczęliśmy się oboje śmiać. Oczywiście Lou go ściągnął i mi podał.
Zaczęłam zbierać resztę swojej garderoby. Była ona porozrzucana w przeróżnych kątach pokoju. Na dodatek rajstopy nie nadawały się już do noszenia. Były całe porwane. Wyszliśmy z pokoju oddzielnie. Od razu skierowałam się do pokoju Nialla, gdzie spała Eleanor. Tak, ciągle spała. Usiadłam obok niej i zaczęłam ja szturchać. Otworzyła oczy i na mnie spojrzała. Zaczęła szybko mrugać. Położyłam się obok niej. Ona położyła głowę na moim ramieniu. Powiedziała do mnie.
- Pachniesz Louisem.
- Wydaje ci się.
- Nie. Doskonale pamiętam jak pachnie. Spędziłaś z nim noc.
- Byłam pijana. Nie wiedziałam co robię.
- Nie tłumacz się Cam. Nie jestem zła. Kiedy jedziesz do Los Angeles?
- Dzisiaj.
- Mogę lecieć z tobą?
- A studia? A reszta twojego życia tutaj?
- Studia rzuciłam, a mam ochotę na cos nowego, świeżego.
- To leć się pakuj. o 15 mamy samolot.
Zeszłam na dół. Cały salon, kuchnia, wszystkie pokoje były usyfione. Masakra. To Liam będzie miał sprzątania. El już wyszła do domu. Ja usiadłam w kuchni i zaczęłam pić kawę. Miałam delikatnego kaca. Z góry zszedł Louis. Spojrzał się na mnie i delikatnie uśmiechnął. Również zaczął pić kawę. To nie do pomyślenia. Przespaliśmy się i dalej normalnie gadamy. Jak para przyjaciół. Śmiałam się z chłopakami i wtedy do domu weszła ona. Katie. Coś mnie tknęło. Nie potrafiłam z nią dzisiaj gadać normalnie. Widziałam, że Lou też wygląda na przerażonego. Podszedł do niej i ja przytulił. Ona wędrowała palcami po jego plecach. Widziałam jego twarz. Coś go chyba bolało. Nie mogłam na to dłużej patrzeć, poszłam na górę się spakować. Chciałam jak najszybciej wyjść z tego domu. I tak czułam już winę za to co zrobiłam. Ze spakowaną torba zeszłam na dół. Stanęłam w salonie i powiedziałam.
- Słuchajcie, ja już muszę iść. Niedługo mam samolot. – Była dopiero dwunasta.
- Może cię odwieźć? – Zapytał się Zayn.
- Jakbyś mógł. – Ubraliśmy się i wyszliśmy. W samochodzie się go zapytałam. – Wiesz gdzie mieszka Eleanor?
- Tak, a co jest z nią nie tak?
- Leci ze mną.
- Zakumplowałaś  się z była dziewczyną Louisa?
- Tak. Jest całkiem miła.
- Czemu jesteś taka smutna? Coś się stało? Nawet się z nikim nie pożegnałaś.
- Zayn, kochasz dziewczynę, z którą zdradziłeś Pezz?
- Całowałem się z Miles pod wpływem alkoholu. Wydaje mi się, że zauroczyłem się.
- Wydaje ci się, że można kochać dwie osoby na raz?
- Tak. Ale wtedy trzeba wybierać.
- Ja..
- No widzę, że chcesz się wyżalić. Gadaj.
- Przespałam się z Louisem.
- Byłaś pijana mam nadzieję.
- Ale doskonale wiedziałam co robię. Rano ani ja ani on tego nie żałowaliśmy. Mnie tknęło dopiero jak do waszego domu weszła Katie.
- I dlatego się nie żegnałaś?
- Tak, bałam się, że zaraz pęknę, a nie chcę niszczyć ani ich ani swojego związku.
- A Eleanor, bo?
- Zgadałyśmy się na imprezie.
Dojechaliśmy pod blok, w którym mieszkała Eleanor. Tak mówił Zayn. Zadzwoniłam domofonem. Chłopak wszedł ze mną. Mieszkała na szczęście na parterze. Biegała po całym mieszkaniu i starała spakować się w dwie walizki. Mieliśmy trochę śmiechu przy okazji. Zawsze twierdziłam, że ona jest idiotką. Dopiero teraz wiem co ona czuła. Ktoś wysłał mi SMS’a. Jak się okazało był to Louis.

Od: Louis
Katie widziała nasze zdjęcia, nie była nawet wściekła. Rozumie, że się przyjaźnimy. I tak ogółem dlaczego się nie pożegnałaś?

Do: Louis
Bo gryzie mnie sumienie. Zadzwonię do was później. Teraz nie za bardzo mogę rozmawiać.

Od: Louis:
A co takiego robisz? Gdzie jesteś. Wiem, że masz lot o 15, widziałem bilet. Mnie nie oszukasz.

Do: Louis
Zajechałam z Zaynem po Eleanor. Leci ze mną. I proszę mi tu tego nie komentować! Polubiłyśmy się.

Od: Louis
Miles wyczaiła, że z Tobą pisze. Karze mi cię ochrzanić, że nawet z nią i Abb się nie pożegnałaś. Są złe. Mam im coś przekazać?

Do: Louis
Dwa soczyste buziaki. Tylko tak żeby Katie widziała.. Przeproś je ode mnie. Powiedz, że Alex dzwonił, że mam się spieszyć. I się spieszyłam.

Od: Louis
Okej. Przekazane. A tak w ogóle bolą mnie przez ciebie plecy!

Do: Louis
Kończę!

Do: Alex
Nie zapomnij przyjechać na lotnisko kochany.

Od: Alex
Mamy chyba sobie coś do wyjaśnienia. I nie zapomnę. Pamiętam o Tobie. Stęskniłem się już.

Odłożyłam telefon i zaczęłam rozmawiać z El i Zaynem. Z tego co pamiętam chłopaki nigdy nie przepadali za nią. A tu jakoś nagle się dogadują. Może ona się zmieniła. I Alex chyba już widział moje zdjęcia z Louisem. Nie przejmowałam się tym. Jakoś mu to wytłumaczę. Powoli dochodziła czternasta. O owej godzinie wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na lotnisko. A tam pach paparazzi. Zajebiście. Wysiadłyśmy z auta. Zayn mimo naszych próśb aby jechał do domu uparł się żeby nas odprowadzić. Od razu poszłyśmy do odprawy uprzednio żegnając się z Malikiem. Zajęłyśmy miejsca w samolocie. Byłam szczęśliwa, że lecę do nowego domu z dala od Louisa. Zadzwonię do nich jak dolecę na miejsce. Eleanor przeglądała jakieś gazety o modzie. Ja włączyłam tableta, połączyłam się z wifi i zaczęłam przeglądać plotki. No lubiłam to robić. Jeden nagłówek był bardzo ciekawy.

Camila Gier, dziewczyna Alexa Green na lotnisku z Zaynem Malikiem.. Romans?
Wczoraj pisaliśmy o naszych podejrzeniach co do zejścia się Camili i Louisa. Dzisiaj dziewczyna była widziana na lotnisku w towarzystwie Zayna Malika i Eleanor Calder, również byłej dziewczyny Tomlinsona. Czyżby Camila jednak wolała Zayna? Ostatnio była przecież również widziana z nim i swoimi przyjaciółkami w parku. Czy Camila i Zayn mają romans?

Zaczęłam się śmiać z artykułu. Ja i Zayn? Przecież dopiero co on się rozstał z dziewczyna. Kilka godzin później wysiadałyśmy z samolotu. Alex już na nas czekał. Podbiegłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. Za nami stała nie wiedząca co robić El. Podeszłam do niej, przytuliłam ją i postawiłam przed Alexem. Spojrzał się na mnie zdezorientowany, ja się tylko uśmiechnęłam. Toć muszą się poznać. Będą razem mieszkać. I to dość długo chyba, bo nie zamierzam jej pozwolić się wyprowadzić. Muszę mieć jakiegoś przyjaciela pod ręką. Powiedziałam.
- Alex. To moja przyjaciółka z Londynu. Eleanor. Zamieszka z nami. Tak, wiem nie masz nic przeciwko.
- Alex. Miło mi cię poznać. W końcu poznałem kogoś ze znajomych mojej Cam.
- Eleanor. Mnie również miło cię poznać.
- Jak długo się znacie?
- Jeden dzień.
- I zaprzyjaźniłyście się w ciągu jednego dnia?
- Kochanie, jestem do wszystkiego zdolna. – Powiedziałam i się szeroko uśmiechnęłam.
- No dobra my tu gadu gadu a trzeba jechać. Chodźcie kobiety.
Jechaliśmy ulicami Los Angeles. Słońce świeci, muzyka leci.. bosko. Mogę tu spędzić wieczność. Uwielbiam się lenić na słoneczku. Szybko dojechaliśmy do mojego nowego domu. Był taki jak na zdjęciach, duży. Ładny. No i tyle. Co pisać o domu. Sypialnia jak sypialnia, kuchnia jak kuchnia. Zdjęłam buty i poszłam do kuchni po szklankę wody. Usiadłam na wysokim krześle. Zaczęłam wyglądać przez okno. Zdecydowałam się na mieszkanie w dzielnicy gwiazd. Mieszkała tu miedzy innymi Taylor Swift. Alex zaprowadził El do jej pokoju. Ja poszłam do naszego. Był duży, jak wszystko w tym domu. Usiadłam na łóżku i wyjęłam telefon. Obiecałam zadzwonić. Wybrałam numer Miles. Odebrała po trzech sygnałach.
- No hej kochanie. Ty już w domu? Tak szybko? Jak tam u was? My tu imprezujemy.
- Więc cię nie obudziłam? Jakie szczęście. U nas ciepło. Musze się przyzwyczaić do czasu tutaj.
- Słyszałam, ze zabrałaś ze sobą Eleanor. Czemu?
- Bo się źle czuła w Londynie, a każdy zasługuje na nowe życie. Ile dzisiaj już wypiłaś?
- A dużo.. Nie martw się o mnie. Ucałuję od ciebie Wszystkich. A tak btw.. Czemu przez ciebie Louisa bolą plecy?
- Przeczytałaś?! No bo…
- Dobra ja kończe, bo opróżnią beze mnie butelkę.
Na szczęście wymigałam się od odpowiedzi. Na szczęście. Z ulgą rzuciłam telefon na łóżko. Opadłam na plecy. Zakryłam sobie twarz dłońmi. Byłam zmęczona. Poszłam do nowej łazienki. Na pralce leżała moja piżama. Jak Alex o mnie pomyślał. Uśmiechnęłam się szeroko. Jak on dobrze wiedział co chciałam zrobić. Weszłam do wanny. Nalałam sobie ciepłej wody. Kąpiel była moim ukojeniem. Takim pocieszeniem po całym dniu podróży. Przyjemne ciepło rozchodziło się po całym moim ciele. Było niesamowicie. Przez chwilę poczułam jakbym się rozpływała. Jeszcze kilka minut, a zasnęłabym tu. Wyszłam i opatuliłam się ręcznikiem. Powieki zaczęły się robić coraz cięższe. Założyłam piżamkę i poszłam do sypialni.
Położyłam się w naszym łóżku. Będę dzieliła z Alexem jedno łóżko. Niesamowite. Kocham tego wariata. Podciągnęłam kołdrę pod samą brodę. Chciałam żeby mi było ciepło. Jakieś dziesięć minut później przyszedł Alex. Położył się koło mnie i mocno do siebie przytulił. Czułam się dobrze, ale nie tek jak ostatniej nocy. Czułam ukojenie w jego ramionach, czułam miłość, ale nie taką jak ta Lou. Nie czułam tej namiętności, która nas łączyła. Brakowało mi tego czegoś. I ja śmie twierdzić, że kocham Alexa? Zastanawiam się czy nie postradałam zmysłów. Trzy razy do tej samej rzeki nie wejdziesz Cam. Popełniłaś już kilka błędów w swoim życiu i nie warto prosić o kolejne. Nie chciałam się znowu przejechać. I tak nie miałam już takiego zaufania do ludzi jak kiedyś. Trzymałam do nich dystans. Z jednej strony nienawidziłam Lou. Skrzywdził mnie prawie tak jak Riley. Owszem, ten drugi zranił mnie swoją śmiercią, a Boo tym, że dopuścił się tego, czego się dopuścił. To tak boli! Łatwiej mi było zapomnieć o osobie, która nie żyje. Nie utrzymuję z nią kontaktu, nie widuję jej. Louisa byłam skazana spotykać w różnych miejscach. Mieliśmy wspólnych znajomych, łączyła nas ta sama branża. Owszem, spędziłam z nim ostatnia noc, ale to nie zmienia faktu, że go nienawidzę. Czuję się źle z tym co zrobiłam. Doskonale wiedziałam, że on kogoś ma, a ja mam Alexa. Poprosiłam o pomoc Eleanor, bo ona jedyna wie co ja teraz czuję. Ona wie jaki jest Lou i jak potrafi cię w sobie rozkochać. Ta dziewczyna była na serio bardzo wrażliwa na uczucia. Polubiłam w niej tą chęć do życia mimo przeciwności losu. Ona się ze swoim pogodziła. Ja ze swoim jeszcze nie. Nie byłam do końca pogodzona z tym, ze mnie i Louisa więcej nic nie połączy. Żaden związek, nie chciałam już tego. Sama siebie oszukuję. Chciałabym, ale nie mogę. Nie mogę, bo.. właściwie dlaczego? Zakochałam się w innym. Uczucie do Tomlinsona w końcu minie. Mam taką nadzieję. Kiedyś zniknie z mojego życia. Na pewno w pewnej części. Będziemy wspominali nasz związek z uśmiechem na twarzy. Nie będziemy się kłócili z tego powodu. Jesteśmy przecież cywilizowanymi ludźmi. Kocham go, ale to już i tak nie ma sensu. On kocha Katie. To przecież ona zniszczyła nasz związek. To ona była całym powodem. A ja jeszcze potrafię z nią normalnie gadać. Skoro Loueh jest z nią szczęśliwy to ja muszę się cieszyć ich szczęściem. Podstawowa zasada. Nie mogę zabraniać mu dalszych związków. To byłoby chore. I znowu leżąc z Alexem rozmyślam o Louisie. To jest chore. Mam przecież idealnego chłopaka. Zrobiłby on dla mnie wszystko. Czego mi jeszcze brakuje? Nie mam zielonego pojęcia. Mam sławę, chłopaka, przyjaciół. Muszę zacząć cieszyć się życiem takim jakie jest. Zaakceptować samą siebie. Być ze sobą do końca szczerą. Właśnie zaczynam nowy rozdział. Jestem Camila Gier, wygrałam X Factora. Czego wymagam od życia? Sama jeszcze nie wiem. 


No cześć ludzie :d Mam dla was zadanie. co sądzicie o tym rozdziale? jak wam się podoba końcówka? No czekam w komentarzach na wasze pomysły co do tego co chciałam w niej przekazać :D zapraszam poza tym na aska postaci : http://ask.fm/nigdysama
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!

2 komentarze:

  1. Wspaniała . . Kurde weź ich połącz, niech będą razem Cam i Louis . .
    A.S. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny <3
    Koncowka wspaniala;D Uwielbiam czytac takie przemyslenia.
    Dolaczam sie do prosby o polaczenie Cam i Louisa ;)
    Czekam nn. Weny :*

    OdpowiedzUsuń