*Cam*
Siedziałam w domu i czekałam na Simona. Nie byłam wczoraj
na próbie, a powinnam. Nie byłam w stanie. Ciągle płakałam. Na noc zostały ze
mną Abby i Miles, ale musiały się zwijać. Zostałam sama z tym całym problemem.
Problem ma na imię Louis. Czy można kochać i nienawidzić jednocześnie?
Najwidoczniej się da. Ja wam tu przykładem! Do drzwi ktoś zapukał. Zwlekłam się
z kanapy i ruszyłam do drzwi. Byłam pewna, że ta to nie chłopaki. Wczoraj
pojechali w trasę. I bardzo dobrze. Nie chciało mi się patrzeć na Louisa. No
nie musiałam. Nie przychodził do mnie. Mógł chociaż sprzątnąć szczątki swojego
telefonu sprzed mojego domu. Pociągnęłam za klamkę. Moim oczom ukazał się
szeroki uśmiech Simona. I weź go nie odwzajemnij. Zaśmiałam się. Zaprosiłam go
do środka. Zlustrował mnie wzrokiem. No tak, miałam na sobie rozciągnięte dresy
i koszulkę Louisa. Tak, nie potrafiłam się jeszcze z nią rozstać. W końcu się
odezwał.
- Ty, Camilo Gier masz piętnaście minut na ogarnięcie
się. Jedziemy dzisiaj w trasę. W zasadzie zaczynamy w Londynie.
- Simon. Proszę cię nie mam siły na trasę.
- A ja cię proszę. Podpisałaś kontrakt.
- No dobra. Idę się zebrać. Nie jestem spakowana.
- Ubrań u nas pod dostatkiem. A co ty taka mizerna.
- Zerwałam z Louisem.
- Tak mi przykro Cam. – Mentor mnie przytulił. –
Pojedziesz, odpoczniesz. Na serio będzie okej.
- Dobra nie gadaj tylko daj mi piętnaście minut.
Po około godzinie podjechaliśmy pod halę, na której miał
się odbyć koncert. Po drodze Simon wytłumaczył mi jego przebieg. Nie było to
nic skomplikowanego. Prawie jak w X Factorze. Poinformowana zostałam również,
że znowu czeka mnie zmiana koloru. Weszliśmy do budynku. Moje myśli zakłócało
stukanie moich obcasów. W oddali stała Kaya i ćwiczyła piosenki. Obok mnie
przeszli Zack i Julia, duet. Wzrokiem szukałam Alexa. Nagle ktoś mi zasłonił
oczy. Zaśmiałam się. Po raz pierwszy od dwóch dni. Zaczęłam macać osobę po
rękach, choć nie musiałam zgadywać kto to. W końcu się odezwałam.
- No nie wiem! Alex możesz mnie puścić. – Odwróciłam się
i wybuchliśmy śmiechem.
- Jak ja się za tobą stęskniłem Cam. Opowiadaj jak
wakacje.
- Do wakacji nie mam zastrzeżeń. Na temat reszty wybacz,
ale się nie wypowiem.
- No gadaj! Wiem, że nie umiesz trzymać języka za zębami.
Ja kochana wyrwałem na imprezie laskę, ale okazało się, że ona ma męża.
Czaisz?! No właśnie ja też nie.
- Ach Alex, ty i te twoje niesamowite przygody.
- A jak tam z Louisem? – Mój przyjaciel śmiesznie
poruszył brwiami.
- Nie jesteśmy już razem. Zerwałam z nim. – Spuściłam
wzrok. Zaczęłam się wpatrywać w czubki swoich butów. Alex złapał mnie za
ramiona.
- Camilo Gier. Twarda dziewczyno. Nie pozwolę żebyś mi
się tu załamywała. Cały miesiąc będziesz miała co robić.
- Mam nadzieję.
- Camila. Szukałem cię. Na fotel stylistki! – Krzyknął do
mnie Simon.
Ruszyłam takim no dziwnym krokiem. Podeszłam do fotela
stylistki i na nim usiadłam. Wyjęła ona z szafki dwie farby. Jedną brązową, a
drugi to był rozjaśniacz. Nie wyrobię w tym zawodzie jak co dwa tygodnie mam
zmieniać kolor włosów. Pierwsza farba wylądowała na mojej głowie. Siedziałam
tak godzinę. Stylistka umyła mi głowę i na końcówki moich włosów nałożyła
rozjaśniacz. Siedziałam grzecznie. Nawet lustra mi tu nie dali. Po pół godzinie
moja męka z farbą na włosach skończyła się. Kobieta założyła mi grube loki.
Wyszłam z pomieszczenia. Usiadłam z Alexem na głośniku. Gadaliśmy o
jakichkolwiek pierdołach. Zaczynając od dzisiejszej pogody kończąc na szczegółach
mojego zerwania z Louisem. Kilka razy w oku zakręciła mi się łza. Alex starał
się unikać tego drażliwego tematu. No i nie powiem, udawało mu się. Mimo tego
jak się zachowywałam w środku byłam załamana. Czułam tysiące sztyletów
wbijające się w moje serce i otwierające ponownie moją starą ranę. Przeprosiłam
na chwilę Alexa i odeszłam na bok. Musiałam porozmawiać z Louisem. Nie mogłam
zostawić naszych stosunków w takim stanie. Wykręciłam numer do Nialla.
- Halo? – Odezwał się zdziwiony głos chłopaka.
- No halo. Nialler. Już za tobą tęsknię głuptasie.
- Nie martw się, niedługo będziemy świętować razem
urodziny Harolda.
- Co moje urodziny?! Co planujecie?! – Usłyszałam krzyk w
słuchawce. Zaśmiałam się.
- No, a jak tam Cam? Jak się czujesz? – Pytał zatroskany
Nialler.
- W zasadzie dobrze. Ale jak mogę się czuć. Muszę chwilę
pocierpieć. A jak on się czuje?
- Jak? Jest załamany. Tak, słyszy to. I nie chce z tobą
pogadać. Boi się.
- Wcale się nie boję! – Usłyszałam zbulwersowany głos
Louisa. Tak mi go brakowało.
- To ty powinnaś do niego zadzwonić.
- Nawet nie mam na co. Szczątki jego telefonu leżą na
drodze przed moim domem.
- A no fakt. Już zdążył kupić nowy. Ale zadzwoń, Cam!
- Nie Niall. Nie jestem jeszcze na to gotowa. Jestem na
niego wściekła! I nigdy już nie będzie tak jak kiedyś. Przekaż mu proszę, że
odezwę się w najbliższym czasie. Tylko tyle.
- Ok. Czyli twoja dzika furia już zniknęła? Nie jesteś
już tak zbulwersowana?
- Już nie. Jednak mógł mi w inny sposób przekazać, że
zakochał się w innej. Zaakceptowałabym to. Też jestem człowiekiem. A tak
odchodząc od tematu. Kiedy wracacie?
- Za trzy miesiące, no i na urodziny Harrego.
- To na urodzinach zobaczymy się po raz ostatni.
- Jak to? Wracasz do Port Angeles?
- Nie. Wyprowadzam się do Los Angeles. Simon ma tam
studio nagraniowe.
- W Londynie tez ma.
- W Londynie ja mam za dużo wspomnień Niall. A teraz
wybacz, ale muszę spadać, bo za pół godziny wchodzę.
- Powodzenia rudzielcu! Będę cię oglądał.
- Ciekawe jak.. Nie ma audycji na żywo.
- Spokojnie, ja mam swoje sposoby.
- Pa Niall!
- Pa.
Rozłączył się, a ja poszłam do stylistki, aby ściągnęła
mi wałki. Już teraz widziałam, że zrobiła mi ombre. Lepsze to niż marchewkowy
rudy. Poszłam do garderoby. Kobieta podała mi zestaw. Zestaw, który kilkanaście
dni temu sama skomponowałam. Czerwone rurki, koszulka w paski, szelki i białe
conversy. Napłynęły wspomnienia. Początkowo odmawiałam ubrania się w te ciuchy,
jednak później spasowałam i zrobiłam to o co mnie proszono. Simon przeraził się
widząc moje nadgarstki. Założył mi masę bransoletek. Ukryły moje rany.
Zaczynałam cały występ piosenką Make you
feel my love. Kurde no znowu wspomnienia związane z nim! Zabrzmiały
pierwsze nuty mojej piosenki. Stałam przed rozsuwającymi się drzwiami. Powoli
wyszłam na scenę. Tłumy zaczęły piszczeć. Ja się zaczęłam cieszyć. Czułam się w
swoim żywiole. Choć przez chwilę odetchnęłam od natłoku wszystkich uczuć. Ta
piosenka bądź co bądź kojarzyła mi się z nim.. To on pomógł mi się przygotować.
Nie mogłam się rozpłakać na scenie. Spojrzałam na tłumy. Uśmiechnęłam się.
Cały koncert się skończył. Nareszcie mogłam dać upust
moim łzom. Wtuliłam się w Alexa. Nie musiałam nic mówić. Poszłam do garderoby.
Usiadłam na krześle i z blatu wzięłam swój telefon. Zaczęłam obracać go w
palcach. Nie mogłam tak tego wszystkiego zostawić. Postanowiłam napisać SMS’a.
‘Nie chcę tak tego zostawić. Nie chcę mieć z Tobą złych kontaktów. Nie dzwoń na
razie, nie jestem gotowa na tą rozmowę. Wkrótce sama się odezwę. – Cam.’
Siedziałam chwilę i zastanawiałam się. Wysłać czy nie wysłać. Nacisnęłam
przycisk ‘wyślij’ i od razu było mi lżej. Wyszłam z pokoju i od razu złapał
mnie Simon.
- Cam, szukałem cię. Masz wywiad. Przyjechała telewizja.
- O matko. Muszę?
- Wiem, że jesteś w nie najlepszym humorze, ale proszę
przeprowadź ten wywiad.
- Okej, okej już idę.
*Louis*
Siedziałem i tępo wpatrywałem się w okno. Byliśmy w
tourbusie. Liverpool. Kolejny koncert jutro. Poczułem wibracje w kieszeni. Leniwie
wyciągnąłem telefon i otworzyłem wiadomość. Byłem zaskoczony. to mało
powiedziane. nagle zacząłem się cieszyć do wyświetlacza. Chłopaki spojrzeli się
na mnie dziwnie. Niall się w końcu zapytał.
- O co chodzi Lou?
- Nie mam prawa się uśmiechnąć? – Odpowiedziałem pytaniem
na pytanie.
- Nie. Ostatnio chodziłeś podłamany. – Czy ten Niall
musiał mnie dręczyć?
- Camila do mnie napisała.
- Wow. – Teraz odezwał się Harry. – Ona do ciebie nie
wróci. Stary znam ten przypadek.
- Nie krakaj Styles!
- Chodźcie pooglądamy telewizję.
Usiedliśmy na kanapie. Włączyliśmy telewizję. Właśnie leciały
wywiady z gwiazdami. Lubiliśmy oglądać ten program. Byłem ciekawy kto dziś
odwiedzi Anne. Z chłopakami obserwowaliśmy ekran telewizora. Na kanapie
siedziała ze spuszczoną głową dziewczyna. Włosy miała rozjaśnione na
końcówkach. Mimo to wiedziałem ki ona jest. Gdy Anne wyczytała jej nazwisko
podniosła głowę do góry. Chłopaki zakryli usta dłońmi. Widziałem jej smutne
oczy. Czyli nie do końca się jeszcze pozbierała, nie tylko ona. Harry chciał
wyłączyć telewizor, ale nie pozwoliłem mu na to. Zaczął się wywiad.
- Gościmy dzisiaj w studiu Camilę Gier, zwyciężczynię 8
edycji X Factora. Może powiesz nam jak to jest wygrać.
- Boże.. Za każdym razem to samo. Nie mogę w to jeszcze
uwierzyć. Gdyby nie trasa koncertowa nadal prowadziłabym normalne życie. Chodziła
na spacery z przyjaciółmi, wylegiwała się do dwunastej. Spędzałabym czas z
najbliższymi.
- Okej. Właśnie najbliżsi. W kilku innych wywiadach
powiedziałaś, że wsparciem dla ciebie byli przyjaciele i chłopak, Louis
Tomlinson.
- Były. – W oczach dziewczyny mimo uśmiechu zakręciły się
łzy.
- Słucham?
- Były chłopak.
- Ach. Czyli nie jesteście już razem. Co było powodem
waszego rozstania?
- Wybacz, ale nie chcę o tym mówić. Zapytaj Louisa, może
ci powie.
- Okej. Więc jak wspierali cię przyjaciele?
- Dzwonili, pisali. Gadałam z nimi o byle czym. To bardzo
uspokaja. Takie nie gadanie o tym co się dzieje w programie.
- Niedawno byłaś na wakacjach. Odpoczęłaś od sławy?
- W zasadzie nie. Paparazzi ciągle za nami łazili. Nie mieliśmy
chwili wytchnienia. Wybraliśmy się kilka razy na imprezę. Może wtedy troszkę
odpoczęłam.
- Na imprezach? Tam gdzie głośno?
- Na serio. Tam nie było paparazzi.
- A po tym waszym zerwaniu, jak wyglądają twoje relacje z
resztą chłopaków?
- Nadaj się przyjaźnimy. I nie mówiłam nic o tym, że moje
relacje z Tomlinsonem są teraz złe. Na razie go unikam, ale nie chcę się z nim
kłócić. Mamy wspólnych przyjaciół.
- Jesteś teraz z ekipą X Factora w trasie koncertowej.
Kiedy przerwa?
- W zasadzie zaczęliśmy dopiero dzisiaj, ale przerwę mam
już wyznaczoną. W zasadzie ta trasa jest krótka. Niecały miesiąc. Jeździmy tylko
po Wielkiej Brytanii. Więc początek lutego. Zaczynam przerwę, a potem..
- A potem co?
- Wyprowadzam się.
- Gdzie? I co jest powodem?
- Los Angeles. Tam Simon ma studio i zawsze chciałam
mieszkać w miejscu gdzie nie będę narzekała na deszcze.
- A więc dziękujemy ci za wywiad. Życzymy powodzenia.
Chłopaki wyłączyli telewizor, a ja dalej się w niego tępo
wpatrywałem. Media już wiedzą, że nie jesteśmy razem. No tak, prędzej czy
później by się o tym dowiedzieli. Wczoraj Cam usunęła nasze wspólne zdjęcia.
Wczoraj gadałem o tym wszystkim z Katie. Wzięła całą winę na siebie. Nie
zaprzeczyłem. No nie mogłem zaprzeczyć. Nie w tej sprawie. I dzisiaj dowiaduję
się, że Cam się wyprowadza. Znowu chce uciec przede mną. Ale ta jej dzisiejsza
wiadomość. Dała mi nadzieję. A potem ten wywiad je zgasił. Chce być ze mną w
przyjacielskich stosunkach, bo mamy wspólnych przyjaciół. Nierealne. Tylko, że
ja nie chciałem być jej przyjacielem. Zawsze pragnąłem być kimś więcej. Ehh.
Zabolało. Znowu. Louis ale to ty wszystko spieprzyłeś nie masz już u niej
szans. Ciesz się życiem takim jakie jest tu i teraz. Czy zabolały mnie jej
słowa? Nie. Miała prawo tak sądzić, a ja musiałem w mediach wytłumaczyć
przyczyny naszego rozstania. Co powiem? Zamierzałem ją zdradzić? Chyba nie
miałem innego wyjścia. Wysiadłem z autobusu. Musiałem wszystko przemyśleć na
spokojnie. Musiałem przyjąć do wiadomości, że Cam już nie jest moja. Na ławce w
parku nieopodal siedziała Katie. Paliła papierosa. Powoli do niej podszedłem i
usiadłem obok. Spojrzała na mnie zdezorientowana. Od momentu naszej ostatniej
rozmowy unikałem jej. Spojrzałem w jej oczy. Ona się odezwała.
- Louie ja ciebie przepraszam.
- Katie skończ już. Najwidoczniej tak miało być.
- Ale ty ją kochasz, ona ciebie. Przeze mnie jesteś
nieszczęśliwy.
- Nie gadaj głupot. Już jest lepiej.
- Dwa dni po rozstaniu? Wątpię. Ona nawet nie chce cię
widzieć.
- I tu się mylisz. – Otworzyłem wiadomość od Cam i
pokazałem ją Katie.
- Zostaniecie przyjaciółmi. – Odparła z uśmiechem. – Ale
na sto procent ma do mnie jakiś żal. No bo w końcu to przeze mnie. Gdybym nie
wysłała tej wiadomości.
- Skąd mogłaś wiedzieć, że zostawiłem u niej telefon. No
skąd?
- Ale to moja wina.
- No dobra z tym masz rację, ale już się nie zadręczaj. Camila
jest silna, pozbiera się. Ja też.
- Skoro tak mówisz.
- Dawała dzisiaj wywiad w telewizji.
- I jak?
- Wyglądała na szczęśliwą. No i cały świat już wie, że
nie jesteśmy razem. Jestem singlem. Oficjalnie jestem singlem. Ale to nie
zmienia faktu, że nadal jest piękna. – Oboje się zaśmialiśmy.
- Dziękuję Louis. – Katie spojrzała mi głęboko w oczy.
- Za co znowu?
- Za to, że nie przestałeś ze mną gadać. A ja sprawiłam,
że cierpisz.
- No dobra, dobra. To prawda, że zerwanie z osobą, która
nadal kochasz boli, ale na duchu podnosi cię fakt, iż ona nie zrywa z tobą
kontaktu. Zawsze tli się w tobie jakaś nadzieja. Nie smutaj już Katie. Ze mną
prawie ok.
- Prawie?
- No nie zaprzeczę, że jeszcze boli. Przyjaciele pomagają
mi zapomnieć. Nie dam rady do końca. Zawsze będę pamiętał wspaniale spędzone z
nią chwile. Tą magię. Wszystko. Miłość, która nas połączyła.
- Ty ją kochasz.
- Nie, żartuję tylko sobie. – Powiedziałem z sarkazmem.
- Dopiero teraz zauważyłam jakie uczucie was łączyło. Te wasze
wszystkie pocałunki.
- Nigdy nie okazywaliśmy sobie aż tak bardzo uczuć. Nie
przy chłopakach. Jejku to już było i nie wróci. – Louie. Nie załamuj się. Będzie
dobrze.
Czołem ludzie! Miałam się szykować do egzaminów, ale coś mi nie idzie. Wolę się lenić przed kompem ;d Genialna ja. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym się nie wpakowała na przypał. Wczoraj się minutę spóźniłam i czekałam 40 minut pod drzwiami. Masakra. Laptopa dzisiaj jakimś cudem przechwyciłam. Także cieszcie się rozdziałem, bo nie wiem kiedy dodam kolejny.
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA!
tez sie lenie przed kompem a powinnam rowiazac test i przypomnec sobie główne informacje ale co tam heh xD
OdpowiedzUsuńdobra pisze nie na temat
a co do rozdzialu to jest super zaskoczylas mnie ;DD
czekam na nexta ;DD
Wszystko ładnie i pięknie,
OdpowiedzUsuńale czegoś brakuje . . .
a no tak tej zakochanej pary . .
ich pocałunków i rozmów . .
śmiechów i dobrych zabaw . .
mam nadzieję że to wróci . .
chciałabym . .
oni powinni być razem . .
są dla siebie stworzeni . .
zrób tak by sobie wszystko wytłumaczyli . .
i ponownie byli razem . .
TAK BĘDZIE NAJLEPIEJ . .
a ja nie będę chodzić załamana . .
i smutna . . ;(
A.S. ;P