niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 57.


*Cam*
Był wieczór. Siedziałam na fotelu w swoim pokoju. Uważnie obserwowałam co pakuje mi do walizki Louis. Śmiałam się z niego. Z mojej szafy wyciągnął co najmniej dziesięć swoich koszulek. Uśmiechnęłam się tylko na ich widok. Chłopak wrzucał kolejne rzeczy do walizki. Powiem tak, pakował to co mu się podobało. Po godzinie skończył. Podszedł do mnie i się zawadiacko uśmiechnął. Patrzałam się na niego z szerokim uśmiechem. Schylił się nade mną i zapytał.
- Co robimy Marcheweczko?
- Nie mam zielonego pojęcia. O której jutro mamy samolot?
- O dziesiątej. Spokojnie, zdążymy.
- Twitcam. – Rzuciłam hasło, a mój chłopak zaczął się cieszyć.
Chwycił za laptopa, postawił go na stole. Usiedliśmy na kanapie naprzeciwko niego. Cieszyliśmy się jak jakieś dwa głupki. Louis włączył stronę. Zalogowaliśmy się na jego konto. Liczba osób, które nas oglądały od razu zaczęła rosnąć. Nie wiedziałam co mówić. Uśmiechnęłam się głupio. Spojrzałam zdezorientowana na Lou. On cieszył się jak małe dziecko. W końcu zaczął.
- Hej wam wszystkim. Siedzę właśnie w mieszkaniu Cam i nam się strasznie nudzi. Więc moglibyście popytać.
‘Co tak późno robicie u niej w mieszkaniu?’ – Pierwsze pytanie.
- Więc, jak wam mówiłem moi drodzy nudzimy się. – Mój chłopak mówił przekonującym głosem.
‘ Kim jest dla ciebie Cam?’ – Przeraziłam się gdy je zobaczyłam. Zrobiłam wielkie oczy.
- Mogę im powiedzieć? – Chłopak zwrócił się do mnie.
- Jasne. – Odpowiedziałam spokojnie.
- Jesteśmy parą. – I jestem z tego cholernie dumna.
‘Mam pytanie do Cam. Lou jest fajnym chłopakiem?’
- Oczywiście. Jest tai słodki, zabawny… no znacie Lou. – Powiedziałam i się zaśmiałam.
‘Gołąbeczki zrobiły twitcama!’ – Harry Styles.
- Tak Harry. Gołąbeczki, a swoją drogą jak tam Miles? – Zapytałam. Byłam pewna, że teraz już więcej się nie odezwie.
‘Do Cam. Czy Larry jest prawdziwy?’ – Spojrzał z Louisem na pytanie i wybuchliśmy śmiechem.
- Oczywiście. – Odparłam już poważnym tonem.
- Ej! – Louis dał mi sójkę w bok.
- Ale tylko jako przyjaciele. Najlepsi przyjaciele. – Wytłumaczyłam i oboje wybuchliśmy śmiechem.
- No bo po co miałbym udawać parę z taką wredną dziewczyną? – Lou objął mnie ramieniem. Odwrócił głowę w moją stronę. Spojrzałam na niego i dałam mu krótkiego buziaka.
‘Jak słodko! Louis opowiesz nam coś o Katie?’ – Skąd oni o niej wiedzieli?
- Jest oświetleniowcem na naszej trasie. – Chłopak starał się mówić krótko.
‘I tylko tyle? Ostatnio po gazetach krążą zdjęcia. Jesteście razem na spacerze.’ – Ukłucie zazdrości.
- No tylko się przyjaźnimy.
‘Ile dni zostajecie w Londynie? Jedziecie do rodzin na święta?’
- Nie jedziemy do rodzin, nie zostajemy w Londynie. – Ten Lou to był wygadany.
‘To co robicie?’
- Zabieram Cam na małe wakacje.
‘A gdzie?’
- A to już jest nasz interes. Nasza słodka tajemnica.
‘Cam? Kiedy zaczynacie trasę z X Factora?’
- Trzeciego stycznia. Serdecznie zapraszam.
‘Rozluźnijcie się! Najzabawniejsza sytuacja jaka wam się ostatnio przytrafiła?’
- Mogę im opowiedzieć o naszej ostatniej randce?
- A opowiadaj co chcesz. Jak powiesz coś nie tak to oberwiesz.
- Więc. – Zaczął Lou. – Po X Factorze chłopcy porwali Cam. Zabrali ją na umówioną ze mną kolację. Ja zacząłem pisać SMS’y. Nie musicie mi mówić, że jestem idiotą, wiem o tym. – Zaśmialiśmy się. – Moja ukochana wróciła z buta do domu. Dwa kilometry! Ona na szpilkach! Mówię oczywiście o naszym domu. Direction domu. Poszła spać. Ja wróciłem trochę po niej i dostałem ochrzan. Abby chciała mi sprać dupę. Potem zeszła na dół Cam i chciała powiedzieć: Nawet Boo się tak nie drze.
- Nieprawda! Kłamiesz! – Wydarłam się na niego.
- Oj tam siedź cicho. No więc, zobaczyła mnie i się wkurzyła. Przeprosiłem ją oczywiście. Potem dzięki mnie wylała na siebie sok marchewkowy. Wystraszyłem ją. Znowu się wkurzyła. Zaczęła mnie gonić po całym domu. Była noc! Nasi przyjaciele byli rozbawieni. W końcu skończyło się na tym, że ową koszulką wytarła mi twarz. A ja w zemście wrzuciłem ją do basenu.
- Ten basen nie był w ogóle zabawny!
- Ale miny chłopaków, Miles i Abby były bezcenne.
- Oj zamknij się już Lou! Wygadasz się!
‘Gołąbki gruchają! Nie ma tam jeszcze orgii na podłodze?’ – Oczywiście, że Zayn. Z Louisem przybiliśmy facepalma.
- Nie, Zayn nie ma. – Odpowiedziałam z przekąsem.
Odpowiadaliśmy jeszcze na te mniej i bardziej głupie pytania. Chłopacy wcinali się co jakiś czas. Wiedzieliśmy, że nas oglądają także uważaliśmy na słowa. Zadano nam między innymi pytanie o nasze tatuaże. Pokazaliśmy je oczywiście i wytłumaczyliśmy w jakich okolicznościach powstały. Lou był pytany o Eleanor. Powiedział, że są znajomymi  no i, że nie chciał jej ranić, ale wiedział, że jak z nią będzie, będzie ją bardziej ranił niż jak się rozejdą. Nie zauważyliśmy jak dobiła dwunasta. Pożegnaliśmy się z widzami i poszliśmy spać.

*Zayn*
Marchewy uciekły z twittera, a mi zaczynało się nudzić. Zszedłem na dół. Siedział już tylko Hazza z Katie. Byli lekko wstawieni. Postanowili zabalować. Zasada numer jeden: nigdy nie pij ze Stylesem, bo go nie pokonasz. Młodziutki chłopaczek, a bańka jaka mocna. Na stole mieli otworzonego laptopa. Znając Harrego to oglądali Louisa i Cam. I Dj Malik musiał zająć się tą dwójką. Nie lubiłem bawić się w Liama. Ale nie będę go budził tylko po to, żeby pomógł mi zanieść dwa pijaki na górę. Nie no, ale nie mogłem ich zostawić razem w jednym pokoju. Wolę nie wiedzieć co by robili. Bez namysłu pobiegłem na górę. Pokój Lou był wolny, ale.. ale wolałem nie wiedzieć jaka byłaby reakcja Cam, gdyby dowiedziała się, że Kate spała w łóżku jej faceta. Natomiast Styles jak się obudzi będzie pchał się do siebie. Poszedłem na gorę z nadzieją, że Miles nie śpi. Zapukałem. Usłyszałem tylko ciche mruknięcie. Uchyliłem lekko drzwi. Na łóżku leżała czerwono włosa i przeglądała twittera. Podszedłem do niej i powiedziałem.
- Miles, bo ja miałbym do ciebie taka delikatną sprawę.
- Gadaj, byle szybko nie mam za dużo czasu.
- No, bo Kate i Hazza się schlali.
- I co z tym faktem?
- I muszą pójść spać.
- To ich zanieś. Co za problem?
- No taki, że nie położę ich razem, bo Harry w takim stanie jest zdolny do wszystkiego.
- A co ja mam z tym wspólnego?
- Położysz się w pokoju Louisa?
- Ale dlaczego ja?! Połóż tam Katie.
- Serio? Wyobraź sobie minę Cam gdy widzi ją w łóżku swojego chłopaka.
- No dobra. Pomóc ci nosić trupy?
- Jakbyś mogła.
Miles przeniosła swoje rzeczy do pokoju Marchewkowego Potwora i zeszła do mnie na dół. Zanosiliśmy lokowatego do jego pokoju. Mamrotał cos pod nosem. Nienawidziłem go w takim stanie. Potem przyszła pora na panią fioletowe włosy. Oboje nie byliśmy zbyt szczęśliwi z tego powodu. Ja złapałem ją pod pachy, a Miles za nogi. Nieśliśmy ją po schodach. Miałem ochotę przez przypadek upuścić ją tutaj. Doszliśmy do gościnnego. Położyliśmy ją. Już mieliśmy wychodzić gdy ona zaczęła płakać. Z czerwonowłosą spojrzeliśmy na nią zdezorientowani. Ta zaczęła gadać.
- Ja go kocham! Ja go tak bardzo kocham!
- Kogo Katie? – Zapytała się delikatnie wkurzona Miles.
- No Louisa!
- Katie, wiesz. On jest zajęty ma dziewczynę. – Tłumaczyłem dziewczynie.
- Wiem. Ale ja muszę. Przykro mi.
- Ale dlaczego musisz? – Zapytała zaciekawiona Miles.
- On kocha Cam. Ja to wiem. Ale muszę. Wybaczcie, ale idę spać.
Upadła na poduszki i cicho łkając zasnęła. Spojrzeliśmy z Miles po sobie zdziwieni. Doskonale wiedziałem, że teraz nie zasnę. Zszedłem na dół do salonu. Włączyłem telewizor. Dołączyła do mnie czerwono włosa. Ją najwidoczniej też trapiła ta sprawa. Jutro sobie wszystko wyjaśnimy. Spokojnie Zayn. Ona jest złem! Ona chce Louisa! Spokojnie. Widziałem, że z jednej strony Miles się cieszy, a z drugiej toczy wojnę ze swoim umysłem. Spojrzałem na nią. Była zdezorientowana. W końcu powiedziałem.
- No wygadaj się.
- Czy ciebie też zastanawiają słowa Katie?
- Tak.
- Zróbmy coś!
- Ale co skoro nie wiemy o co jej chodziło. Sprawa na sto procent sama się wyjaśni. A teraz ani słowa Cam i Lou. Zrozumiano?
- Tak.

*Miles*
W domu chłopaków czułam się już jak u siebie. Mimo, że spędziłam tu zaledwie kilka dni. Przyznam się bez bicia. Nie lubię Katie. Dlaczego? Sprawa jasna. Przystawia się do Harrego. Dzisiaj dowiedziałam się jednak, że nie na niego leci. Jej sekretną miłością okazał się Lou. Z jednej strony się cieszyłam. Mogłam dalej kręcić z Loczkiem. Z drugiej jednak nie podobał mi się fakt, ze Kate zakochała się w chłopaku mojej przyjaciółki. A ten już raz ją zranił. Nie chciałam żeby historia się powtarzała. Znowu ma przez niego cierpieć? Doskonale pamiętam tamten okres. Miała oparcie we mnie i Jake’u. Na szczęście. Inaczej już by jej tu nie było. Nie pozwoliliśmy jej się załamać. Ehh. Znowu miała to przechodzić? Ja serdecznie dziękuję. Może od razu pani fioletowe włosy stąd wyjdzie? Nie miałabym nic przeciwko. Już i tak zepsuła mi humor. Ale byłam dzisiaj dumna z Lou. Olał ja totalnie. Niestety nie mogę tego powiedzieć o Hazzie. Ten skakał przy niej cały dzień. Nie odstępował jej na krok. No tak. Musiał się zaopiekować przyjaciółką Louisa. Bo ta nie umie sama się sobą zająć. Potrzebuje niańki. Ehh.. Miles uspokój się. Idę spać.
Następnego dnia obudziły mnie śmiechy dochodzące z dołu. Zerknęłam na zegarek. Dochodziła godzina siódma. Kto normalny o tej godzinie nie śpi? Pewnie Harry leczy kaca. Zeszłam na dół. W salonie na kanapie obściskiwali się Cam z Lou. Najwidoczniej przyjechali po walizki. Zszokowana zaczęłam się wycofywać. Oczywiście dopisało mi szczęście. Potknęłam się na schodach i zsunęłam się z nich. Para naszych gołąbków przeniosła od razu wzrok na mnie. Podbiegła do mnie przerażona Cam. Zaczęła się pytać czy wszystko ok. Przytakiwałam tylko szeroko uśmiechnięta. Dwójka wariatów zaczęła się ze mnie naśmiewać. Pokiwałam tylko głową i usiadłam na kanapie. Bolały mnie całe plecy. No tak, nie codziennie spada się ze schodów, a raczej z nich zsuwa. Zapytałam się ich.
- O której wylatujecie?
- O dziesiątej. Spokojnie, podręczymy was jeszcze chwilę. – Odpowiedział szeroko uśmiechnięty Louis.
- Idziemy wszystkich obudzić! – Krzyknęła Cam i zaklaskała w ręce jak małe dziecko.
- Proponuję obudzić Liama. Gwarantuję wam, że wszyscy wstaną. – Powiedział Louis.
- Ale dopiero siódma! Czyście zgłupieli?!
- Nie? Chcę z wami jeszcze chwile posiedzieć. – Cam udawała, że płacze.
- No dobra, pomogę wam. Jaki plan?
- Louis? – Powiedziała Cam.
- Zawsze ja mam coś wymyślać? No dobra to będzie tak..
Weszliśmy bezszelestnie do pokoju Liama. Spał on przytulony do Abby. Aż szkoda było ich budzić. Wydałam z Cam z siebie tylko cichutkie aww.. Lou się zaśmiał. Zbliżał się do Daddiego z puszką bitej śmietany. Napryskał mu na otwartą rękę dość sporą ilość. Teraz była pora na mnie i Cam. Podeszłyśmy do niego i zaczęłyśmy mu jeździć po twarzy piórkami. Chłopak zaczął kręcić nosem po czym przetarł twarz ręką z bitą śmietaną. Otworzył szeroko oczy i wydarł się na całe gardło. Louis przybił sobie z nami piątkę. Chwilę później za nami stanął skacowany Harry, jeszcze śpiący Zayn, trzymający się za brzuch Niall i fioletowo włosa Katie. Zaczęli się śmiać z Liama. Abby zwijała się ze śmiechu w łóżku. Liam spojrzał wzrokiem zabójcy na nas. Lou szepnął nam tylko krótkie ‘uciekamy’. Gwałtownie się zerwaliśmy i pognaliśmy na dół. Boo jako nasza kryjówkę wybrał schowek na miotły. Siedzieliśmy i śmialiśmy się bezgłośnie. Byliśmy w za dobrym humorze. Ta dwójka do siebie pasuje. Oboje lubią odwalać. I śmiało mogę stwierdzić, że Louis jest najzabawniejsza osobą jaką poznałam. Cam dobrze trafiła na faceta. Na tego Louisa Tomlinsona, któremu sprała dupę na castingu Nialla. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Siedziałam oparta o drzwi. Nagle ktoś je otworzył. Glebnęłam na plecy. Nade mną stał Daddy. Głupio się uśmiechnęłam. Zaprosił nas na poważną rozmowę do salonu. Jak jacyś skazani usiedliśmy na kanapie. Liam stał przed telewizorem. Był delikatnie wkurzony. W końcu się odezwał.
- Kto mi to wytłumaczy?
- Ja! – Wyrwała się Cam.
- Słucham ciebie Camilo.
- Tylko nie Camila! Jeśli już to Cam. Więc, nie chciało nam się samym siedzieć i postanowiliśmy was obudzić.
- A co wspólnego z tym mam ja? – Zadał pytanie Liam.
- No do ty Daddie zawsze się drzesz jak ktoś cię budzi. Więc wiedzieliśmy, że obudzisz wszystkich. – Wytłumaczył Louis.
- Czy wy wiecie, która jest godzina?! – Daddie był wkurzony.
- Zapewne trochę po siódmej. – Odpowiedziałam ze spuszczoną głową.
- Powinienem być na was zły. Powinienem, ale nie jestem. Za karę robicie wszystkim śniadanie!
- Liam! Ja w kuchni?! – Krzyknął Louis.
- Garnuszki nie gryzą kochany.
Wszyscy wstaliśmy i skierowaliśmy się do pomieszczenia. Postanowiliśmy, że zrobimy kanapki. Proste i szybkie. Lou gotował kakao, a ja z Cam zajęłyśmy się jedzeniem. Ciągle coś podśpiewywaliśmy.  Śmialiśmy się z siebie wzajemnie. I dacie wiarę, że dzisiaj na jakiś czas ta dwója wariatów jedzie na wakacje?! Ale będzie bez nich nudno. Zostaje jeszcze Zayn i jego boskie żarty. Nie no pełny ogar. Gdy przygotowaliśmy śniadanie zanieśliśmy je do stołu gdzie wszyscy już siedzieli i czekali. Jedliśmy ciągle gadając. Bardzo chcieliśmy jechać z tą dwójka na wakacje, ale mieli oni spędzić sami romantyczne chwile. A my jakbyśmy pojechali byłoby dwudziestoczterogodzinne rzyganie tęczą. Dzięki za takie wakacje. Już wolałam zostać w domu.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę razem. Chwila zamieniła się w godzinę. Dochodziła dziewiąta. Louis poszedł na górę po swoją walizkę. Stanął przed wyjściem i czekał na Cam. Ta spojrzała się na nas. Wszyscy z wyjątkiem Katie rzuciliśmy się na nią. Nie ma to jak grupowe przytulanie. Śmialiśmy się jak na głupków przystało. Minęła chwila i Cam pobiegła do Lou. Wyszli z mieszkania. Słyszałam tylko jeszcze silnik samochodu. Nasi przyjaciele pojechali na wakacje, a my zostaliśmy tutaj. Malik znowu zaczął coś śpiewać. Dzisiaj jednak nie miał ochoty na zmianę słów. Siedzieliśmy i zamulaliśmy. Katie się zmyła i poszła do siebie. My mieliśmy dużo zabawy z kaca Harrego. Ciągle nas błagał żebyśmy ciszej gadali. My jak to my oczywiście go olewaliśmy. Ja mściłam się za Kate. Nie będzie tak łatwo.


Hejka! Wybaczcie mi, że tak się ociągałam z tym rozdziałem, ale zaczęły mi się próby do bierzmowania. Masakra, mówię wam. Rozdział wydaje mi się, że ma za dużo dialogów. Co sadzicie? I co sądzicie o rozdziale? + w postaciach pojawiła się Sara Connolly
Zostaw po sobie ślad! CZYTASZ=KOMENTUJESZ DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, DLA MNIE MOTYWACJA

2 komentarze:

  1. Hahah :-D Swietny rozdzial :-) Fioletowo wlosa strasznie mnie wkurza! Dowalila sie do nich :-/ No coz :-) Czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowny rozdzial (zgadadzam sie z komem wyzej wkurza mnie ze sie z nimi zadaje)
    ale rozdzial jak zwykle powaja z nog. *.*

    Kochamm ;**
    Czekam na nexta <33

    OdpowiedzUsuń