sobota, 1 września 2012

Rozdział 3

Stanęłyśmy przed wielkim domem Connora. Nagle nogi miałam jak z waty. Nie mogłam tam wejść. Nie bez Rileya. Nie w takim stanie. W głębi dusz powtarzałam sobie 'jesteś silna, dasz radę', ale tak nie było. Nagle usłyszałam głos Miley.
- Kochaniutka wychodzimy z tego auta?
- Miley, ja nie dam rady.
- A gdzie ta entuzjastycznie nastawiona, pogodna Cam, którą spotkałam dzisaj rano?
- Musze tam wejść, bo stracę szansę na powrót do rzeczywistości.
- Dokładnie. Skarbie, życie nie kończy się na jednym Rileyu.
- Wchodzimy .
Wysiadłam z auta. Weszłam do domu Connora. Tłum ludzi, tak to ujmę. Moja ulubiona nuta Davida Guetty w tle. Naokoło zapach alkoholu i .. ganji. Nie dam rady się nie naćpać. Miley mnie mocno złapała za rękę i szepnęła do ucha : 'nawet nie próbuj ćpać'. Wiedziałam, że jest to niemożliwe. Poszlam w swoją stronę, a Miley w swoją. Podeszlam do Connora i wzięłam od niego kilka skrętów. Poszłam na taras. Genialnie, nie wzięlam ze sobą zapalniczki. Nagle za sobausłyszałam głos.
- Wybierasz się na imprezę bez zapalniczki?
- Nie tak się podrywa dziewczynę - podał mi zapalniczkę, a ja zapaliłam skręta.
- Jake, a ty?
- Camila.
- Ty się tu niedawno wprowadziłaś no nie?
- Mieszkam tu dużo dłużej niż ty.
- Kolejna gafa ?
- Na to wygląda.
- Więc dlaczego dopiero teraz ujawniłas się spośród tłumu?
- Mój chłopak zginął jakiś czas temu. Zamknęłam się w sobie.
- Przeprowadziłem się tu bo zabiłem swoją dziewczynę.
- Dlaczego akurat mi to mówisz?
- Wydajesz się godna zaufania.
- Pieprzysz głupoty.
- Wcale, że nie.
- Skręta? - Podałam mu jednego z moich i paliliśmy w najlepsze obgadując co tylko się mogło.
Pół godziny później Jake przyniósł flaszkę. Rozwalilismy ją bez trudu. Pod koniec naszej zabawy Jake oblał moją sukienkę piwem, a ja jego cudną białą koszulkę ponczem. Przed domem Connora czekała na mnie Miley. Jake wybiegł za mną i pocałował mnie na pożegnanie. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go po raz drugi. Miley wybałuszyła oczy. Wśiadłam szybko do auta i powiedziałam.
- Wygrałam, szpilki są moje.
- Zobaczymy moja droga jak będzie na trzeźwo/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz