Szybko zbiegłam ze schodow i wyszłam przed dom. Na podjeździe czekała już Miley. Uśmiechnęła się lekko i pokręciła głowa.
- O co ci znowu chodzi? - zapytałam.
- O nic tylko o to, że znowu ubierasz się jak jakaś Violetta.
- Czemu mnie do niej porównujesz?
- Cam. Kiedy ty w końcu się pozbierasz?
- Szczerze?
- No.
- Po Riley'u - nigdy.
- Chodź jedziemy juz.
Wsiadłam do jej czerwonego Porsche. Ruszyła pełnym gazem. Kolejny dzień zmagania się z wzrokiem tylu ludzi. Kolejny dzień zmagania się z sobą. Dojechałyśmy pod szkołę. I znów wzroki skierowane w moją stronę. Podciągnęłam rękawy mojej bluzy. Na lewej ręce był duży siniak w okolicach żyły.
- Obciągnij rękaw w dół. - Powiedziała Miley.
- Dlaczego?
- Znowu dawałaś sobie w żyłę?
- Co robimy dzisiaj po szkole?
- Siedzimy u ciebie w domu? Ty nie masz życia toważyskiego dziewczyno.. Zalożę się, że nie wyrwałabyś juz nawet żadnego faceta..
- Dałabym radę!
- Założymy się?
- Spoko.
- To wyrwij jego.. - Wskazała na najprzystojniejszego ziomka w szkole. Nazywa się Jake i chodzi do naszej szkoły od miesiąca. Także ominęła go sytuacja z Riley'em.
- Dobra. - Odpowiedziałam bez zastanowienia. - Masz zapasową parę szpilek w bagażniku?
- Oczywiście.
Zrzuciłam bluzę. Korektorem zakryłam mojego siniaka, zdjelam gumkę z włosów, przejechałam usta czerwoną szminką Miley. Poszlam do bagażnika i założyłam jej czarne szpilki. Bylam dumna ze swojego wyglądu..
- Cam, wyglądasz jak Cam sprzed wypadku.
- O co się zakładamy?
- Jak ja wygram dajesz mi te boskie szpilki od Armaniego, te w kwiaty. A jak ty wygrasz dam ci moje szpilki Sergio Rossi, te brązowe.
- Stoi. Spadam. Mam faceta do wyrwania.
________________________________________
Dzisiaj dodam jak wyglądają moje postacie.
Camila, główna bohaterka ( dajcie poprawke, że w pierwszym rozdziale ma rude włosy . Później zmieni na właśnie takie)
Miley, przyjaciółka Camili
Riley, zmarły chłopak Camili.
Jake, chłopak do wyrwania xD
Annie, odwieczny wróg Cam i Miley.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz